Ruszyła fala zwolnień. 180 osób może stracić pracę tylko w jednej z firm
W tym artykule:
LG Electronics może zwolnić 160- 180 osób w swojej podwrocławskiej fabryce
LG Electronics planuje zwolnienia grupowe w podwrocławskiej fabryce produkującej lodówki w Biskupicach Podgórnych. Pracę może tam stracić 160- 180 osób, ale ta liczba może się zmienić. Jest prawdopodobne, że pracodawca przesunie część załogi do innego działu, który planuje rozszerzyć. Informację o planowanych zwolnieniach otrzymali związkowcy z NSZZ Solidarność.
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
- Będzie się to wiązało ze zwolnieniem ok. 160-180 ludzi. Z tego wszyscy z produkcji i część z biura. Zostaliśmy poinformowani, że chcą to zrobić szybko, więc gdzieś do połowy grudnia, żeby ludzi już pozbyć się z zakładu pracy - powiedział Kazimierz Kimso, przewodniczący Regionu Dolny Śląsk NSZZ "Solidarność".
Przedstawiciele LG Electronics poinformowali w oświadczeniu, że nie zamykają fabryki we Wrocławiu. Spółka, jak podaje, w ramach decyzji strategicznych rozwija produkcję określonych urządzeń, aby zwiększyć konkurencyjność oferty.
" W związku z tym firma LG optymalizuje swoją strukturę produkcyjną i portfolio produktów, aby skoncentrować się na rozszerzeniu produkcji pralek i zaspokoić rosnący popyt w Europie" - poinformowali w oświadczeniu.
Przypomnijmy, że LG Electronics w fabryce w Biskupicach Podgórnych produkuje lodówki i pralki. A w Mławie wytwarza monitory, ekrany i inne urządzenia elektroniczne.
Możliwe są zwolnienia w krakowskim oddziale firmy Aptiv
Problemy mają też inne branże. Możliwe są zwolnienia w krakowskim oddziale firmy Aptiv, która należy do największych pracodawców w sektorze IT w Krakowie. Choć krakowski Grodzki Urząd Pracy nie wskazuje wprost, że chodzi o tę firmę, to poinformował, iż w październiku wpłynęło zgłoszenie zwolnienia 138 osób z sektora produkcji wyposażenia elektrycznego i elektronicznego dla pojazdów silnikowych. Aptiv produkuje zaawansowane rozwiązania dla przemysłu motoryzacyjnego, takie jak oprogramowanie, platformy komputerowe, układy elektryczne, elektroniczne i systemy bezpieczeństwa.
Etaty tną też między innymi PKP Cargo i Poczta Polska. Kłopoty ma również branża motoryzacyjna w całej Europie. A rykoszetem dostają podwykonawcy współpracujący z koncernami. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Motoryzacyjnych podaje, że w 2024 r. zlikwidowano już 54 tys. miejsc pracy w tym sektorze. W kolejnym roku może być podobnie.
- Zwolnienia pojawiają się m.in. w branży motoryzacyjnej, chemicznej, ale też w sektorze przemysłowym, który do niedawna był na nie odporny. Docierają do nas informacje, że w najbliższym czasie może być bardzo trudna sytuacja w wielu przedsiębiorstwach w Polsce. Problemy sektora motoryzacyjnego wynikają z politycznej decyzji związanej z zakazem rejestrowania nowych samochodów spalinowych po 2035 r. Te taśmy produkcyjne, które produkowały silniki spalinowe po prostu będą likwidowane. Mamy bardzo poważny problem w branży stalowej i hutniczej. Jest on związany częściowo z wysokimi kosztami energii, a częściowo z napływem niekontrolowanej stali spoza Unii Europejskie - mówił niedawno Piotr Ostrowski, przewodniczący OPZZ w rozmowie ze Strefą Biznesu.
Kłopoty mają firmy z branży motoryzacyjnej - w ciągu 5 lat może zniknąć 300-350 tys. miejsc pracy w UE
Firma Stellantis, właściciel takich marek jak m.in. Peugeot, Citroën, Opel i Fiat, w ub. miesiącu tymczasowo wstrzymał produkcję w kilku swoich europejskich zakładach. Firma ma też fabrykę w Tychach, gdzie również ogłoszono w październiku dni postojowe. Stellantis, podobnie jak i inni producenci, w ostatnich miesiącach wielokrotnie wstrzymywał działalność. O planach cięcia zatrudnienia poinformował też m.in. Bosch, który dostarcza części do aut.
"Największym zagrożeniem jest luka konkurencyjności kosztowej: produkcja w Europie jest od 15 do 35% droższa niż w tzw. best-cost countries. Dostawcy spoza UE agresywnie konkurują ceną i zdobywają rynek. Jeśli ten trend się utrzyma, w ciągu pięciu lat transfer wartości poza Europę może objąć nawet 24% wartości dodanej na samochód. To oznacza zagrożenie 300-350 tys. miejsc pracy w sektorze części samochodowych" - czytamy w raporcie CLEPA.
Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, od stycznia do września 2025 roku pracodawcy zgłosili zamiar objęcia zwolnieniami grupowymi około 89,5 tys. pracowników. W pierwszym półroczu 2025 roku dotyczyło to aż około 80 tys. osób. Zgłoszenia te dotyczą wielu branż, w tym produkcji przemysłowej, handlu detalicznego, usług finansowych, logistyki i transportu. W pierwszym półroczu 2025 roku faktycznie zwolniono ponad 17 tys. osób, co stanowi około 20% zapowiadanych redukcji. Nie można jednak wykluczyć, że cięcia etatów rozłożą się na kolejne miesiące.