Znana sieć handlowa zamknęła hale. Kilkaset osób straci pracę
W tym artykule:
Makro Cash & Carry Polska zakończyła działność w czterech halach: Rybniku, Słupsku, Toruniu i Zabrzu
Sieć Makro Cash & Carry Polska zamknęła 4 hurtownie - w Rybniku, Słupsku, Toruniu i Zabrzu. Jest to kolejny etap restrukturyzacji jednej z największych sieci hurtowych w Polsce.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
"Z dniem 30 września 2025 roku skończyliśmy działalność w czterech halach Makro: Rybnik, Słupsk, Toruń i Zabrze. To dla nas ważna zmiana - i chcemy ją przeprowadzić z pełnym szacunkiem dla naszych klientów oraz partnerów biznesowych. Dziękujemy za dotychczasową współpracę i zaufanie, jakim nas obdarzyliście" - czytamy na stronie spółki.
Sieć informuje też, że klienci nadal mogą korzystać z zakupów online z dostawą do firmy, wsparcia opiekunów handlowych, a także pełnej oferty produktowej w serwisie e-commerce. Mogą też dokonywać zakupów w innych halach Makro - z tą samą kartą klienta.
- Zapraszamy do innych czynnych hal m.in. w Katowicach, Sosnowcu, Bielsku-Białej oraz zachęcamy do dokonywania zakupów poprzez nasz sklep internetowy. Jeśli pojawią się pytania związane z formalnościami zachęcamy do kontaktu z naszymi konsultantami lub odwiedzenia naszej strony internetowej - poinformowała sieć.
Makro informowało, że z powodu restrukturyzacji pracę może stracić około 400 osób w całej Polsce
Sieć już kilka miesięcy temu zapowiadała zamknięcie hal, co tłumaczyła rosnącą presją kosztową oraz znaczącym wzrostem kosztów operacyjnych. Spółka informowała też, że zamknięcie hal będzie wiązać się z cięciem zatrudnienia. Podała, że z powodu restrukturyzacji pracę może stracić około 400 osób. Redukcje są rozłożone w czasie.
- Z pełną powagą podchodzimy do wpływu, jaki ta decyzja będzie miała na pracowników i ich rodziny, i zobowiązujemy się do przeprowadzenia tego procesu w sposób przejrzysty i sprawiedliwy, zapewniając niezbędne wsparcie w przygotowaniu do poszukiwania nowych możliwości zatrudnienia - poinformowało Makro.
O końcu działalności hal poinformowała też w mediach społecznościowych "Solidarność" działająca w Makro.
- To nie tylko koniec miejsca pracy dla wielu osób, ale także koniec ważnego etapu dla naszych społeczności lokalnych - napisał Daniel Cichocki, przewodniczący Solidarności w sieci Makro.
Zwolnienia mogą być dużym wyzwaniem szczególnie dla lokalnych rynków pracy. Na przykład w Toruniu urzędnicy i tamtejsza instytucja biznesowa ogłosili wielką akcję szukania pracy dla osób zwalnianych.
-Chcielibyśmy za pośrednictwem mediów zwrócić się do wszystkich firm poszukujących pracowników na stanowiska zbieżne z określonymi przez Makro i zachęcić je do przesyłania ofert. Mamy wiedzę, że w naszym mieście powstało, czy za chwile powstanie kilka parków handlowych i wiele punktów usługowych. Wiemy też, że firmy działające na toruńskim rynku stale poszukują pracowników. Zachęcam zatem do przesyłania ofert. Od najbliższego poniedziałku będziemy również zwracać się bezpośrednio do firm - mówił niedawno Łukasz Szarszewski, dyrektor Centrum Wsparcia Biznesu w Toruniu.
Makro zatrudniało m.in. pracowników sprzedaży, działów dostaw, obsługi klienta, kasjerów, pracowników logistyki, specjalistów kontroli jakości, ale też kierowników. Pracownicy mają od 20 do 59 lat, a ich staż pracy wynosi od roku do nawet 20 lat.
Po zmianach liczba hurtowni sieci Makro zmniejszy się do 25
Makro zarządzało w Polsce 29 halami i dwoma centrami dystrybucyjnymi. Po zmianach liczba hurtowni zmniejszy się do 25. Restrukturyzacja, której elementem jest likwidacja czterech hal, nie jest pierwszym tego typu działaniem w ostatnich latach. Już w ubiegłym roku Makro zredukowało zatrudnienie. Wcześniej, w 2016 roku, firma zamknęła 11 ze swoich 41 hurtowni, co również wiązało się ze zwolnieniami.
Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Strefę Biznesu codziennie. Obserwuj StrefaBiznesu.pl!