Kraków: Opowieść o doświadczaniu życia w kobiecym ciele na scenie Teatru Słowackiego
Jak mówi reżyserka Iwona Kempa, duchową patronką przyświecającą artystycznym poszukiwaniom jest Jolanta Brach-Czajna, w tekście sztuki znalazł się m.in. fragment eseju "Miesiączkowanie" z tomu "Błony umysłu". Inspiracją była książka Emilie Pine "O tym się nie mówi", składająca się z autobiograficznych esejów, w których z niezwykłą szczerością opisuje swoje trudne doświadczenia życia w kobiecym ciele.
Wstydliwy zakątek w polskim mieście. Zdjęli szpecące ogrodzenie, a tam niespodzianka
W Teatrze Słowackiego opowieść o tabu kobiecego ciała i krwi
- To doświadczenia objęte społecznym tabu, o których się nie mówi - wyjaśnia Iwona Kempa. - Ale to tylko inspiracja, w scenariuszu znalazły się autentyczne wypowiedzi kobiet, m.in. aktorek, fragmenty eseju, ale także kobiet, które uczestniczyły w terapiach zaczerpnięte z książki Julii Bueno "O poronieniu, żałobie i ukojeniu". Temat poronienia jest głównym tematem, stanowiącym Trzon scenariusza. W pewnym sensie jest to więc spektakl dokumentalny, wszystkie źródła wypowiedzi kobiet są autentyczne.
Aktorki śpiewają: "Jestem mała, jestem stara, jestem dojrzała. Jestem moją matką, jestem moją córką, jestem moją babką, jestem moją wnuczką".
- Nie gramy postaci, ale nie jesteśmy też sobą do końca, bo chcemy reprezentować większość kobiet i postawy bliskie każdej z nas. Chcemy powiedzieć, że wszystkie chyba mamy podobnie w wielu sytuacjach, o których tu mówimy - mówi Katarzyna Zawiślak-Dolny. - Z racji tego, jak wyglądamy zostały nam przypisane kobiece doświadczenia związane np. z młodością czy dojrzałością, ale chcemy mówić o całym spektrum kobiecych doświadczeń. Wielokrotnie w tekście wybrzmiewa, że różne kobiety w nas żyją: babki, matki, ciotki, że jesteśmy też z nich zbudowane.
Na scenie wybrzmiewają kobiece historie od pierwszej miesiączki, przez doświadczenia związane z poronieniem i żałobą, menopauzę i moment, kiedy kobieta staje się niewidzialna w sferze społecznej, aż po historię starzejącej się kobiety, która traci pamięć.
- Przyglądamy się temu, jak bardzo doświadczenie kobiet, żyjących w takich a nie innych ciałach, objęte jest milczeniem i jak bardzo zakorzenia to w nas poczucie wstydu. Poczucie degradujące, które nie pozwala poczuć się w swoim ciele dobrze. Bardzo często padają słowa takie jak: nigdy wcześniej o tym nie mówiłam, o tym się nie mówi, z nikim o tym nie mówiłam, nikt nie chciał mnie słuchać - dodaje reżyserka.
Minimalistyczną scenografię wypełniają projekcje i przyśpiewki w wykonaniu zespołu folkowego Chłopki, który towarzyszy aktorkom: Dorocie Godzic, Martynie Krzysztofik, Anie Tomaszewskiej, Katarzynie Zawiślak-Dolny.
- Trochę zaklinanie, mantrowanie, powtarzanie fraz, zaklęć, jak zacytowana kaszubska pieśń przy zmarłym. Jest w tej muzyce coś z rytuałów, obrzędów, ale też treści literackie, np. fragmenty eseju Jolanty Brach-Czajny - mówi o muzyce Joanna Zemanek scenografka i autorka kostiumów, a także członkini Chłopek. W instrumentarium zespołu obok kontrabasu i wiolonczeli znalazły się tradycyjne instrumenty lira korbowa i fidela płocka. - Nasz zespół narodził się na jednym ze spotkań z Joanną Kuciel-Frydryszak, autorką książki "Chłopki". Uznałyśmy, że nasze babki nie miały okazji zrobić tego, ani opowiedzieć, co działo się na wsi. Postanowiłyśmy więc pieśniami opowiedzieć o tym wszystkim.
"Ciało i krew" to kolejny spektakl Iwony Kempy na deskach Teatru Słowackiego podejmujący temat doświadczeń kobiecych po, m.in. zrealizowanych dwa lata temu "Szczelinach istnienia" na podstawie eseju Jolanty Brach-Czajny.