50 lat temu Śląsk zagrał z Liverpoolem. Zobaczcie program meczowy i co o tym spotkaniu pisały gazety
W sezonie 1974/1975 Śląsk zakończył mistrzostwa Polski na trzecim miejscu, dzięki czemu pierwszy raz w historii otrzymał przepustkę do europejskich pucharów.
Skandal korupcyjny w Ukrainie. Najbliższe otoczenie Zełenskiego pod lupą służb
Najpierw na drodze WKS-u w Pucharze UEFA stanął szwedzki GAIS. Klub z Göteborga, podobnie jak Śląsk, debiutował w europejskich pucharach. Wrocławianie przegrali na wyjeździe 1:2, ale we Wrocławiu hat-trickiem popisał się Janusz Sybis, jedną bramkę dołożył Tadeusz Pawłowski i Śląsk awansował do kolejnej rundy.
W następnej fazie los skrzyżował WKS z belgijskim Royal Antwerp. Faworytem do awansu byli rywale, którzy wcześniej sensacyjnie wyeliminowali angielską Aston Villę. We Wrocławiu padł remis, ale w rewanżu w Antwerpii duet Sybis-Pawłowski ponownie spisał się na medal.
W 1/8 finału Pucharu UEFA Śląsk trafił na wielki Liverpool. "The Reds" mieli wtedy na koncie osiem mistrzostw Anglii. Przyjazd angielskiej drużyny był wielkim świętem dla całego Wrocławia. Na trybunach Stadionu Olimpijskiego pojawił się komplet 50 tysięcy kibiców.
- To był historyczny dzień, bo przyjechała do nas drużyna, która zwyciężyła w tych rozgrywkach. To był zespół naszpikowany gwiazdami, reprezentantami Anglii, Szkocji, Irlandii. We Wrocławiu grały takie sławy jak: John Toshack, Roy Clemence, Emlyn Hughes. Częścią tej drużyny był też Kevin Keegan, który wystąpił jednak dopiero w meczu rewanżowym - wspominał po latach Tadeusz Pawłowski.
WKS napsuł Liverpoolowi sporo krwi, ale ostatecznie przegrał 1:2. - Strzeliłem przepięknego gola na 1:2 i w ostatniej fazie meczu zamknęliśmy Liverpool pod ich bramką. Pokazaliśmy, że byliśmy w stanie ugrać coś więcej, remis na pewno był w naszym zasięgu - opowiadał Pawłowski.
W rewanżu nie było złudzeń, która drużyna zasługuje na awans. WKS bez ostoi swojej defensywy, Władysława Żmudy, przegrał 0:3.