Klub Łukasza Piszczka żegna się z STS Pucharem Polski. Beniaminek I ligi udzielił mu lekcji futbolu
W tym artykule:
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
Klub Łukasza Piszczka żegna się z STS Pucharem Polski
Mecz 1/16 STS Pucharu Polski był w Goczałkowicach wielkim piłkarskim świętem. Drużyna ze śląskiego uzdrowiska po raz pierwszy dotarła tak daleko w pucharowych rozgrywkach. Choć prawo gry w PP wywalczyły rezerwy klubu Łukasza Piszczka grające w II lidze śląskiej, czyli szóstym poziomie rozgrywek, to na boisku pojawili się zawodnicy pierwszej drużyny KS Panattoni Goczałkowice występujący na co dzień w III lidze, w tym 66-krotny reprezentant Polski. Drugi zespół Goczałkowic wcześniej zdobył okręgowy Puchar Polski na szczeblu Śląskiego Związku Piłki Nożnej.
We wtorkowe przedpołudnie do Goczałkowic przyjechały wozy transmisyjne TVP, a kameralny stadion mający zaledwie 300 miejsc siedzących wypełnił się kompletem publiczności. Fani nie tylko zasiedli na niewielkiej liczącej cztery rzędy krzesełek trybunce, ale także stali za barierkami okalającymi boisko.
Wśród widzów sporo było młodych wychowanków Akademii Łukasza Piszczka wraz z rodzicami, ale na trybunach znaleźli się także trenerzy Robert Góralczyk i Dawid Szulczek oraz członek zarządu GKS Tychy Max Konhny. Na niewielkim obiekcie położonym tuż obok Parku Zdrojowego pojawiła się także 100-osobowa grupa sympatyków Polonii.
Gospodarze mieli nadzieję na przedłużenie swojej pucharowej przygody, ale bytomianie szybko pozbawili ich złudzeń. Beniaminek I ligi już po kwadransie gry prowadził w Goczałkowicach-Zdroju 3:0 i bez większych problemów odniósł pierwsze zwycięstwo w październiku przerywając passę czterech meczów bez wygranej.
Tomasz Gajda show w Goczałkowicach
Festiwal strzelecki na Panattoni Arenie rozpoczął Tomasz Gajda. Kapitan Polonii zdobył gola strzałem z 7 m po podaniu z lewej strony boiska. Bytomianie od początku spotkania grali wysokim pressingiem i nawet będący grającym trenerem drużyny Piszczek miał z nim spory kłopot. Były obrońca Borussii Dortmund sfaulował z boku pola karnego Jakuba Apolonarskiego, a Gajda z rzutu wolnego posłał piłkę do bramki.
Chwilę później padł trzeci gol dla gości i znów w głównej roli wystąpił Gajda, który mocno podkręcił piłkę dośrodkowując z rzutu rożnego i bramkarz LKS Alessio Vallion wybił futbolówkę już zza linii bramkowej. Czwarte trafienie dla bytomian było dziełem Kacpra Terleckiego. Młody pomocnik trafił głową z 5 m po centrze z prawej strony.
Bytomianie mogli strzelić kolejne gole, ale bramka Jakuba Araka nie została uznana, a później kilka razy gospodarze wybijali piłkę z linii bramkowej. Piszczek w II połowie dokonał kolejnych zmian w składzie, lecz nie na wiele się to zdało. Co prawda gospodarze atakowali częściej, ale nie byli w stanie zdobyć nawet honorowej bramki. Najbliższy tego był blisko 40-letni Piszczek, po którego dośrodkowaniu z rogu piłka musnęła poprzeczkę.
Tymczasem bytomianie przypieczętowali swój sukces kolejnymi golami autorstwa rezerwowych. Chwilę po pojawneiu się na boisku na listę strzelców wpisał się Antoni Burkiewicz, a później do siatki trafił Patryk Stefański, a wynik ustalił w końcówce Kamil Wojtyra.
- Nie było za bardzo co zbierać - podsumował mecz Łukasz Piszczek, który ostatnio nie trenował z powodu kontuzji i z Polonią zagrał z marszu wytrzymując na boisku blisko 70 minut. - My chcemy od tyłu grać piłką, ale dziś nie było to możliwe. Polonia podeszła do nas wysoko i skrupulatnie wykorzystała nasze błędy indywidualne. Chcieliśmy w Pucharze Polski sprawić niespodziankę i to się nam udało w I rundzie, w której wyeliminowaliśmy Stalową Wolę, ale Polonia to był zupełnie inny kaliber rywala. To przecież czołowa drużyna I ligi. Przegraliśmy zasłużenie i Polonia pokazała nam różnicę jaka nas dzieli.
- Nie ważne czy strzeliłem dwa czy trzy gole, najważniejsze, że drużyna wygrała, . W klubie kładziemy duży nacisk na stałe fragmenty gry i cieszymy się, że po nich padły bramki - stwierdził Tomasz Gajda, kapitan Polonii.
Piszczek: Nie było co zbierać. Polonia pokazała nam różnicę
- Nie było za bardzo co zbierać - podsumował mecz Łukasz Piszczek, który ostatnio nie trenował z powodu kontuzji i z Polonią zagrał z marszu wytrzymując na boisku blisko 70 minut. - My chcemy od tyłu grać piłką, ale dziś nie było to możliwe. Polonia podeszła do nas wysoko i skrupulatnie wykorzystała nasze błędy indywidualne. Chcieliśmy w Pucharze Polski sprawić niespodziankę i to się nam udało w I rundzie, w której wyeliminowaliśmy Stalową Wolę, ale Polonia to był zupełnie inny kaliber rywala. To przecież czołowa drużyna I ligi. Przegraliśmy zasłużenie i Polonia pokazała nam różnicę jaka nas dzieli.
- Nie ważne czy strzeliłem dwa czy trzy gole, najważniejsze, że drużyna wygrała, bo bardzo chcieliśmy odnieść zwycięstwo po ostatnim przegranym meczu. W klubie kładziemy duży nacisk na stałe fragmenty gry i cieszymy się, że po nich padły bramki - stwierdził Tomasz Gajda, kapitan Polonii.
LKS II Goczałkowice-Zdrój - Polonia Bytom 0:7 (0:4)
Bramki 0:1 Tomasz Gajda (6), 0:2 Tomasz Gajda (14-wolny), 0:3 Tomasz Gajda (16-rożny), 0:4 Kacper Terlecki (34), 0:5 Antoni Burkiewicz (62), 0:6 Patryk Stefański (80), 0:7 Kamil Wojtyra (82)
Sędziował Paweł Horożaniecki (Żary)
Widzów 500
Żółte kartki Piszczek, Mraz (Goczałkowice) - Kwiatkowski, Bakala (Polonia)
Goczałkowice Valion - Piszczek (67. M. Gajda), Rabczak (46. Zięba), Będzieszak, Płonka (46. Flasz), Wuwer, Mras, Bąk, Żagiel (58. Duda), Wróblewski, Kiklaisz (76. Maśka)
Polonia Mazur - Szymański, Krzyżak, Szymusik, Michalski, Terlecki, Łabojko (67. Bakala), Apolinarski (67. Stefański), Kwiatkowski (67. Andrzejczak), T. Gajda (58. Burkiewicz), Arak (58. Wojtyra)