Pierwsze żubry sprowadzono w Bieszczady 62 lata temu. Dzisiaj populacja liczy ok. 800 osobników
Dla pierwszych żubrów sprowadzonych w Bieszczady wybudowano specjalną zagrodę aklimatyzacyjną o powierzchni około 6 hektarów w dolinie potoku Zwór.
"W dniu 30 października 1963 roku, o godzinie 5.00 przybyły samochody i skrzynie z żubrami - z Pszczyny 2 sztuki i z Niepołomic 3 sztuki. Przeładowanie nastąpiło dość sprawnie, jak i sam transport do zagrody ciągnikami gąsienicowymi również" - zapisano skrupulatnie w zachowanej kronice ośrodka hodowli żubrów w Nadleśnictwie Stuposiany.
Czy możemy urodzić się z lękiem? Lekarz zabrał głos
Obecnie w Bieszczadach populacja żubra szacowana jest na około 800 osobników.
- Podkarpackie żubry żyją tylko w Bieszczadach w dwóch populacjach. Do niedawna były to dwie izolowane populacje - wschodnia, wsiedlona w 1963 roku i zachodnia, pochodząca z 1976 roku z wsiedleń na terenie Nadleśnictwa Komańcza. One się rozrastały przez kolejne dziesięciolecia. W tej chwili populacja zachodnia jest nawet liczniejsza, bo liczy prawie 500 osobników. Wiemy, że one się kontaktują ze sobą, że następuje wymiana genów, co przy 800 osobnikach jest oczywiste. Żubry zapuszczają się też na wędrówki w Beskid Niski. Mieliśmy stwierdzone przypadki upadku żubra na terenach nadleśnictw Rymanów i Dukla. Odnotowujemy wędrówki żubrów na Pogórze, poza linię Lesko - Ustrzyki Dolne. Zimą spore stada bytują na terenie Nadleśnictwa Lesko w okolicy góry Gruszka - mówi Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.
W Bieszczadach występuje duże rozproszenie stad, szacowanych od 25 do 30.
- Jeżeli są tęgie zimy, to żubry zbijają się w duże stada, wtedy liczące nawet ponad 100 osobników. Natomiast jeżeli jest zima łagodna, to nawet kilkanaście osobników żyje sobie w jednym miejscu. Przy tęższych zimach u żubrów bieszczadzkich wytworzyła się taka sezonowa wędrówka, nawiązująca do bizonów amerykańskich. O ile wiosną wychodziły w góry krowy, żeby się wycielić i mieć większą dostępność do żeru, o tyle na zimę zbijały się w większe stada i schodziły w doliny Sanu i Kalniczki. Kiedyś głównie w tych dwóch dolinach bytowały te dwie populacje. Dzisiaj to rozdrobnienie jest większe. Skoro nie ma wysokich śniegów i tęgich mrozów, a dostępność żeru jest większa, mamy też do czynienia z wychodzeniem żubrów w pola uprawne i szkodami w gospodarce rolnej. Przez długie lata poziom szkód był niewielki - zaznacza Edward Marszałek.
Żubry były zawsze chronione i nadal znajdują się pod ścisłą ochroną. Wydawano jedynie zgody na odstrzał sanitarny czy dewizowy w latach 70. i 80. minionego wieku. W czasach PRL odstrzał żubrów był jednym ze sposobów na zdobycie dewiz.
- Wytworzył się wtedy u tych zwierząt mechanizm bojaźni. Żubry było bardzo trudno podejść. Obecnie te zwierzęta widuje się dosyć często przy drogach, jeżeli o świcie jedzie się w Bieszczady, to choćby w okolicach Mucznego, Woli Michowej czy Komańczy, można zaobserwować żubry na łąkach, także w dolinie Sanu pod Otrytem. Dzisiaj nie jest to już wielkie zaskoczenie - dodaje rzecznik krośnieńskiej RDLP.