Alojzy Bruski "Buk". Bohater Borów Tucholskich, którego zabiła powojenna Polska
17 września 1946 roku w więzieniu we Wronkach rozległy się strzały. Wtedy życie stracił porucznik Armii Krajowej Alojzy Bruski ps. "Grab", "Drwal", "Buk". Oficer Wojska Polskiego, dowódca oddziału partyzanckiego "Cisy-100", harcmistrz i patriota z krwi i kości.
Kaszubskie korzenie i młodość
Urodził się 7 kwietnia 1914 roku w Piechowicach na Kaszubach, w rodzinie gospodarzy prowadzących spore, 150-hektarowe gospodarstwo. Matka – Marta z domu Sikorska – wychowywała Alojzego i jego rodzeństwo w duchu tradycji i religii. Z domu wyniósł pracowitość i przywiązanie do kaszubskiej ziemi.
Był zdolnym uczniem – maturę zdał w Kościerzynie, a jego pasją szybko stało się harcerstwo. Jako harcmistrz RP prowadził 18. Drużynę Harcerską im. gen. Józefa Hallera. Niezwykle zaangażowany, zdobył aż dziewięć sprawności instruktorskich. Już wtedy widać było, że ma w sobie cechy przywódcy.
Uchwycił go monitoring. Nagranie z Rossmanna trafiło do sieci
Od harcerza do oficera
Po szkole średniej obrał drogę wojskową. Ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy w Różannej i Szkołę Podchorążych Piechoty w Komorowie. 1 października 1937 roku został mianowany podporucznikiem piechoty i trafił do 72. pułku piechoty w Radomiu, gdzie dowodził plutonem.
W Wojnie Obronnej 1939 roku walczył jako dowódca plutonu ckm. 15 września 1939 roku w rejonie Miłosnej dokonał czynu, który przeszedł do legendy. Stojąc z ciężkim karabinem maszynowym w rękach, sam rozbił sześć niemieckich samochodów pancernych. Kilka dni później został ranny w obronie Warszawy. Po kapitulacji stolicy trafił do niewoli, ale z niej uciekł.
Konspiracja na Pomorzu
Ukrywał się najpierw w Piechowicach, potem w Tczewie, gdzie odnowił kontakty i wstąpił do Związku Walki Zbrojnej. Początkowo dowodził obwodem tczewskim, który później rozwinął się w Inspektorat Rejonowy Tczew–Chojnice AK. W działalności wspierała go narzeczona – Czesława Ernst ps. „Fala”, dzielna łączniczka.
Aresztowania z 1943 roku zmusiły go do chwilowego wycofania się, ale już w 1944 roku objął dowództwo oddziału „Cisy-100” – jednego z największych oddziałów partyzanckich AK na Pomorzu. Liczył ok. 150 partyzantów i operował w Borach Tucholskich.
Bruski był nie tylko sprawnym taktykiem, ale i dobrym organizatorem. Zbudowano ziemianki, piekarnię, kuchnię polową, studnie, a nawet brzozowe krzyże – znak, że walka ma wymiar duchowy. Partyzanci śpiewali pieśni patriotyczne i czuli, że stoją na straży wolnej Polski.
Z lasu przeciw nowej władzy
Na początku 1945 roku Alojzy Bruski został awansowany do stopnia porucznika. W lutym ujawnił się przed nową władzą w Bydgoszczy i został skierowany do obozu w Zimnych Wodach, gdzie pełnił funkcję komendanta. Równocześnie utrzymywał kontakty konspiracyjne – widział coraz wyraźniej, że komuniści traktują żołnierzy AK jak zdrajców.
Nocą z 29 na 30 kwietnia 1945 roku zdezerterował wraz z 35 żołnierzami i powrócił do lasu. Tak powstał oddział „Świerki II”, zaprzysiężony w leśniczówce Emilianowo. Jego zadaniem była obrona ludności przed sowieckimi maruderami i szabrownikami. Oddział stoczył kilka potyczek – pod Nową Wsią Wielką, Chrośną, Pszczółczynem i Brzozą Bydgoską.
W połowie maja, w Kabacie, oddział został rozbity przez NKWD. Bruski zdołał się ukryć, ale kilka tygodni później, 7 lub 12 czerwca 1945 roku, został aresztowany w Bydgoszczy przez funkcjonariuszy UB.
Proces i śmierć
W grudniu 1945 roku w Bydgoszczy Wojskowy Sąd Rejonowy skazał Bruskiego na 10 lat więzienia. Jednak na osobisty wniosek Bolesława Bieruta wyrok zmieniono na karę śmierci.
We Wronkach oczekiwał na egzekucję. Spowiadał się u franciszkanina o. Makarego Żogały, przekazał różaniec rodzinie i pożegnał się z bratem, ks. Józefem Bruskim. Do jednego ze współwięźniów powiedział: „Idę na tamtą stronę, skąd już nie ma powrotu”. 17 września 1946 roku został rozstrzelany. Pochowano go w bezimiennym grobie. Rodzina o szczegółach dowiedziała się dopiero po 1989 roku.
Pamięć i dziedzictwo
Alojzy Bruski został pośmiertnie awansowany do stopnia kapitana i odznaczony m.in. Orderem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami.
Jego pamięć trwa: tablice pamiątkowe w Toruniu, Dziemianach i Lipinkach, ulica w Gdańsku-Oruni, popiersie nad jeziorem Gogolino. W latach 80. ks. Franciszek Kaszubowski, dawny partyzant „Cisów-100”, rozpoczął nawet starania o proces beatyfikacyjny swojego dowódcy.
W 2024 roku, na terenie Wdeckiego Parku Krajobrazowego, odnaleziono pozostałości ostatniego obozowiska jego oddziału – materialny ślad walki, którą prowadził do końca.
Bohater zapomniany i odnaleziony
Historia Alojzego Bruskiego to opowieść o młodym Kaszubie, który najpierw bronił Warszawy, potem prowadził oddział w Borach Tucholskich, a wreszcie stanął do walki z komunistycznym reżimem. Dla jednych był bohaterem, dla innych – „bandytą”.
Dziś wiemy jedno: walczył o Polskę wolną i niepodległą, a jego los jest symbolem tragedii całego pokolenia żołnierzy wyklętych.