Czyja jest "Republika"? Członkowie zespołu walczą o prawo do nazwy
Chodzi o rejestrację znaku dokonaną dokonaną przez żonę Grzegorza Ciechowskiego, Annę Skrobiszewską.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
Sąd uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych Zbigniewa Krzywańskiego, gitarzysty Republiki, przez nieuprawnione zgłoszenie do ochrony słownego znaku "Republika" w Urzędzie Patentowym. W orzeczeniu nakazał wdowie po Grzegorzu Ciechowskim zrzeczenie się prawa do znaku.
Zażądali licencji na "Republikę"
Początek obecnej odsłony sporu Zbigniew Krzywański wiąże z wydarzeniami sprzed trzech lat.
- Punkt zwrotny przyszedł wiosną 2022 roku. Zupełnie przypadkiem dowiedzieliśmy się, że zarejestrowano słowny znak towarowy "Republika" - mówi gitarzysta. - Wyszło to przy okazji koncertu Sławka na Jordankach, który grał z zespołem, akompaniując młodzieży, a pełnomocnik Anny zażądał licencji za użycie słowa "Republika" (w tytule "Republika sennych mar"). Postanowiliśmy działać.
Sławek to Sławomir Ciesielski, perkusista Republiki. Dla Zbigniewa Krzywańskiego muzyka sednem sprawy nie są sprawy finansowe, ale tożsamość i prawa osobiste członków zespołu.
- Republika to nasze, żyjących członków zespołu, dobro osobiste i tak będzie do chwili śmierci ostatniego z nas - podkreśla Zbigniew Krzywański. - To jest kwestia naszej tożsamości. Republika jest moim prawem osobistym: takich praw się nie dziedziczy, nie wchodzą do masy spadkowej. Kiedy odejdę, nikt nie odziedziczy po mnie Republiki.
Zbigniew Krzywański: Chodzi o zawłaszczenie nazwy
Zbigniew Krzywański zaznacza, że proces, który właśnie przyniósł korzystny dla niego wyrok, nie dotyczył "ustanowienia" własności do nazwy.
- To nie był pozew o ustalenie praw do nazwy. Ja tych praw nigdy nie straciłem. Chodziło o naruszenie dóbr osobistych przez zawłaszczenie nazwy zespołu. Sąd potwierdził, że doszło do naruszenia moich praw. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ale jestem pełen optymizmu. Cieszę się z wyroku, koledzy także - mówi gitarzysta.
Choć muzyk Republiki nie kryje satysfakcji, nie kryje, że boli go "ludzki" wymiar sporu.
- Przykro mi, że musiało dojść do sporu z wdową po Grzegorzu, z którą przecież kiedyś się przyjaźniłem - wolałbym, by dało się to załatwić inaczej. Ale sprawa była zero-jedynkowa: my jesteśmy Republiką. To sprawa poza dyskusją. Widocznie jednak niektóre fakty powszechnie znane trzeba sankcjonować prawnie - dodaje Zbigniew Krzywański.
Anna Skrobiszewska: rola Grzegorza była wiodąca
W odpowiedzi wdowa po Grzegorzu Ciechowskim Anna Skrobiszewska zapowiada zaskarżenie orzeczenia i kwestionuje jego kierunek.
"Oczywiście będę składała apelację. Brak jest uzasadnienia wyroku, gdyż został wydany na posiedzeniu niejawnym, w związku z czym nie mam możliwości szczegółowego odniesienia się do toku rozumowania Sądu. Z kolei sam kierunek rozstrzygnięcia pokazuje, że Sąd nie uwzględnił wiodącej roli Grzegorza Ciechowskiego w zespole Republika, zrównując ją z innymi członkami zespołu. Tak naprawdę, w istocie nie jest to spór ze mną, ale podważanie pozycji Grzegorza w zespole i roli jaką pełnił" - napisała w przesłanym oświadczeniu.