Doradca prezydenta Nawrockiego poparł apel o uznanie języka śląskiego
Był pan jedną z osób, które apelowały do prezydenta Andrzeja Dudy o podpisanie ustawy o języku śląskim, co i tak nie powstrzymało prezydenta przed wetem? Skąd te ciągłe obawy polityków prawicy dotyczące języka śląskiego?
Sądzę, że z naszej historii, zarówno tej głębszej, gdzie kwestia związku Śląska z polskością bywa silnie kwestionowania nie przez samych Ślązaków, ale przez naszych sąsiadów, potężnych, którzy kilkukrotnie pozbawiali Polskę niepodległości jak i prawa do bytu państwowego. W historii całkiem niedawnej część działaczy Ruchu Autonomii Śląska powołująca się właśnie na hasło śląskiej tożsamości wyraźnie ujawniła tendencje separatystyczne, w sposób najbardziej drastyczny objawiające się np. w stosunku do Rosji, już nie mówię do Niemiec, ale ten list, który część działaczy podpisała, do ambasadora Rosji, żeby nie bombardować Śląska w razie konfliktu z Rosją, bo Śląsk nic nie ma do Rosji, tylko raczej Warszawę czy Kraków.
Limit dzienny 6 sztuk. Biedronka daje dwa produkty gratis
Mówimy o apelu sprzed kilkunastu lat, wybryku dwóch panów z totalnego marginesu, którego nikt na Śląsku nie potraktował poważnie.
Tego rodzaju groteskowe wystąpienia miały miejsce, a one są odbierane jako realna groźba przesunięcia tego, co ja uznaję np. za jak najbardziej słuszną i zrozumiałą wolę, jakiejś części, chyba niedużej, ludzi, którzy na co dzień używają gwary śląskiej, przez nich uznawanej za język, a najważniejsze jest to, co sami uznają za język. Jeśli uznają ją za język, to uważam, że powinni mieć prawo używać jej jako języka, ale jeżeli ktoś chce nadużywać tego prawa, żeby powiedzieć, że jest to droga do odcięcia od polskości, to jest to właśnie zjawisko postrzegane przez dużą część polskich mieszkańców Śląska i Polaków, jako bardzo niebezpieczne.
Gminy, w których w spisie powszechnym był największy odsetek deklaracji narodowości śląskiej oraz polskiej i śląskiej, najwyższe wyniki mają kandydaci prawicy. Czy to nie sprzeczność?
Nie, zdecydowanie nie. To jest całkowicie zrozumiałe i na setkach różnych, zupełnie innych przykładów, można to pokazać. Tam, gdzie występuje bezpośrednie pogranicze silnych tożsamości lub tożsamości, które czują się zagrożone, wtedy właśnie rośnie znaczenie świadomości narodowej po obu stronach potencjalnego konfliktu i stąd też właśnie z reguły na "kresach" najsilniejsza jest tożsamość. Z punktu widzenia Polaków mieszkających na Śląsku to właśnie ta opcja, która w części swojej deklaruje możliwość wyjścia w stronę Niemiec, jest powodem do tym silniejszego zamanifestowania swoich polskich, narodowych przekonań i wyborów. Myślę, że tak to należy tłumaczyć.
Ten separatyzm jest jednak wydumany, to jednostkowe incydenty bez przełożenia na postawy Ślązaków i to nie jest obraz Śląska. Wsparcie państwa zwiększy szanse na zachowanie naszego języka i lokalnych tradycji. Co w obecnej konfiguracji politycznej ludzie sprzyjający "sprawie śląskiej" mogą zrobić, żeby osiągnąć cel, jakim jest uzyskanie statusu języka regionalnego dla śląskiego?
Myślę, że trzeba wyraźnie odsunąć to słuszne dążenie do zachowania własnej, szczególnej kultury regionalnej i jej języka od tendencji politycznych, które niestety występują i mają wsparcie zewnętrzne. Jasne odcięcie się i odcinanie się od takich właśnie deklaracji politycznych, które prowadzą do rozluźnienia związku z polskością.
Dla mnie polskość oznacza bogactwo różnych elementów kulturowych, które tworzyły i tworzą polskość od wieków. Natomiast w sytuacji, w której kwestionuje się, o czym była mowa na tym kongresie, przyszłość państwa polskiego w imię jakiejś europejskiej ideologii i widać także wsparcie dla tych tendencji ze strony silnego ośrodka politycznego w Europie, jakim są Niemcy, to właśnie potrzeba odcięcia się od tego rodzaju skłonności może stopić ten lód nieufności wobec kulturowych aspiracji czy po prostu praw tej grupy mieszkańców Śląska.