Ekspert górniczy o nowej ustawie. "Kopalnia nie może wydobywać i być likwidowana jednocześnie"
Projekt ustawy górniczej przyjęty przez rząd
Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Ustawa umożliwi samodzielną likwidację kopalń przez spółki górnicze, ułatwi zagospodarowanie pokopalnianych terenów, ograniczy dopłaty do funkcjonowania kopalń oraz wprowadzi pakiet świadczeń osłonowych dla pracowników. Na nowe prawo czeka branża górnicza z województwa śląskiego, a także samorząd.
- Sam akt prawny to narzędzie realizacji Umowy Społecznej, zawartej pomiędzy ówczesnym rządem reprezentowanym przez wicepremiera Jacka Sasina a związkami zawodowymi z udziałem pracodawców - mówił w Radiu Katowice Jerzy Markowski. były wiceminister gospodarki.
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
Jak wyliczył ekspert do spraw górnictwa, z pakietów osłonowych w Jastrzębskiej Spółce Węglowej będzie mogło skorzystać 3 tysiące osób, czyli ok. 10 procent załogi. Kolejne trzy tysiące będzie mogło odejść z Polskiej Grupy Górniczej, Południowego Koncernu Węglowego oraz Węglokoksu Kraj, co stanowi około 7 procent ogółu wszystkich zatrudnionych w wymienionych spółkach.
- Pytanie co z resztą, jak mają odchodzić? To bardzo humanitarne i atrakcyjne, bo 170 tysięcy złotych to spora zachęta - stwierdził gość Radia Katowice.
"Kopalnia nie może wydobywać węgla i być likwidowana"
Jerzy Markowski nie jest entuzjastą pomysłu, aby to kopalnie same się likwidowały.
- Jestem absolutnie przeciwnikiem takiego rozwiązania. Nie wyobrażam sobie, że kopalnia będzie redukowała swoje zdolności wydobywcze, wydobywała coraz mniej, czyli utrzymywała koszty stałe przedsiębiorstwa, a zmniejszała swoje przychody, ratując się tylko i wyłącznie środkami z budżetu państwa. To się po prostu nie uda. To się skończy tym, że będzie pogarszał się wynik finansowy każdej kopalni na tyle, że popadną w trwałą niewypłacalność i spełniać będą warunki do upadłości dużo wcześniej, niż zapisano to w umowie społecznej. Rozwiązanie z SRK było naprawdę optymalne. I nie mówię tego dlatego, że ja to SRK wymyśliłem. Kopalnia, która ma być likwidowana, musi przestać wydobywać. Nie może wydobywać i być likwidowana jednocześnie - uważa Jerzy Markowski.
Jak tłumaczył Markowski, Polska obecnie zaspokaja swoje potrzeby energetyczne, ale to się może w przyszłości zmienić. Ostrożnie podchodzi do podawanych terminów uruchomienia elektrowni jądrowej. Jak wskazuje, nie będzie w stanie zastąpić wszystkich obecnie wykorzystywanych mocy węglowych.
- Jak na razie polski system elektroenergetyczny ratuje się węglem z importu, a krajowy rynek energii ratuje się importem energii z zagranicy. Pierwszy uzależnia, a drugi staje się coraz bardziej niemożliwy, bo żaden ościenny kraj nie ma nadpodaży energii elektrycznej - mówi Jerzy Markowski.
"Nie mamy klarownej perspektywy"
Jak zauważył, w Polsce od prawie 12 lat nie wykreowano podstawowego dokumentu, jakim jest polityka energetyczna państwa.
- To podstawowy dylemat, że nie mamy klarownej perspektywy. Krajowy plan rozwoju i klimatu, który tworzy minister klimatu i środowiska powstał, ma blisko 200 stron, ale jest niespójny ze wszystkimi innymi dokumentami. Jedynym dokumentem, który istnieje w tej hierarchii dokumentów paliwowo-surowcowych jest polityka surowcowa zaproponowana przez ministra klimatu i środowiska, ale jest niespójny ze wszystkimi innymi dokumentami. Wszystkie pozostałe dokumenty nie istnieją albo są niespójne, ale od tego trzeba zacząć - podkreślił w Radiu Katowice były wiceminister gospodarki.