Ekspert o ustawie górniczej: "Nie wyobrażam sobie takiego dyrektora"
Ustawa górnicza na czwórkę
Choć Zbigniew Markowski sytuację górnictwa w Polsce widzi raczej w ciemnych barwach, to jednak jest kilka optymistycznych akcentów. Jednym z nich jest ustawa górnicza.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
- Nareszcie będzie zalegalizowane wydawanie pieniędzy na odprawy i fizyczną likwidację - mówił były wiceminister gospodarki w "Protokole Rozbieżności" w TVP Katowice.
W szkolnej skali ocen ekspert górniczy dałby temu dokumentowi czwórkę. Dlaczego uznaje za ustawę za dobrą? Oprócz ujęcia w prawne ramy kwestii likwidacji zakładów i odpraw, istotne jest także uregulowanie kwestii urlopów górniczych. Ich celem jest zapewnienie bytu górnikom w momencie likwidacji zakładów.
Według Zbigniewa Markowskiego prezydent Karol Nawrocki raczej podpisze dokument. Ekspert chciałby też, aby zapisy ustawy objęły załogi JSW oraz PG Silesia.
"Nie ma takiego dyrektora"
Nie wszystkie rozwiązania zawarte w ustawie są według byłego wiceministra trafione. W opinii eksperta kopalnie przed końcem wydobycia węgla powinny być jak dotąd przenoszone do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Tam miałoby być kończone wydobycie i następowałaby likwidacja.
- Nie wyobrażam sobie dyrektora czynnej kopalni, który powie górnikom: "Panowie, od jutra przestajemy fedrować". Nie ma takiego dyrektora. Musiałby być albo pijany, albo samobójca - mówił na antenie TVP Katowice Markowski.
Co istotne, jak zaznaczał Markowski, kopalni nie można likwidować w częściach. To zwyczajnie niemożliwe.
- To mniej więcej tak, jakbyśmy likwidowali samochód poprzez zabranie koła. Po prostu reszta nie pojedzie. Tak samo jest z kopalnią - twierdzi były wiceminister.