Gogolin: Mieszkańcy nie odpuszczają. Z transparentem i petycją zjechali do ratusza w Koronowie
Petycja dotycząca "zaśmiecania" centrum ich wsi przez instalacje nie mające charakteru rolnego trafiła na ręce Mirosławy Pietrygi, przewodniczącej Rady Miejskiej Koronowa. Na ostatniej sesji w obecności radnych i władz Koronowa odczytała ją Regina Ostrowska, była radna wojewódzka, mieszkanka Gogolina.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
- Zwracam się do pani przewodniczącej o interwencję i pomoc w zakresie zablokowania budowy farmy fotowoltaicznej we wsi Gogolin. To niewielka miejscowość o charakterze rolniczym, którą niestety upodobali sobie inwestorzy takich farm - rozpoczęła.
Wieś przykryta panelami
Bo w Gogolinie - o czym już pisaliśmy - są plany budowy dwóch farm fotowoltaicznych. Jedna zajmować ma obszar 155 hektarów, druga 80 ha. Ta większa usytuowana została w samym centrum miejscowości, co budzi największy sprzeciw. Oprócz 300 tysięcy modułów fotowoltaicznych, tuż obok zabudowań, stanąć mają m. in. 102 stacje transformatorowe zwane inwerterami.
- Mieszkańców Gogolina przeraża liczba inwerterów, które będą generować hałas na poziomie 65-85 decybeli każdy - mówiła Regina Ostrowska. Ale jak przyznała inwestycja budzi niepokój nie tylko z powodu hałasu, względów estetyczne czy jej wpływu na środowisko.
- Budowa farmy w centrum Gogolina poważnie ograniczy możliwości rozwojowe aktywnych rolników, a także zniweczy plany mieszkańców niezwiązanych z rolnictwem, którzy zamierzali wybudować domy jednorodzinne na nieruchomościach położonych obecnie zbyt blisko projektowanej farmy - wyjaśniała samorządowcom.
Przywołała też stanowisko Departamentu Spraw Ziemskich Ministerstwa Rolnictwa z 2021 r., w którym określa się, że tego typu i rozmiaru instalacje powinny być lokowane na terenach przemysłowych lub na nieużytkach.
Decyzje zapadły
Protestujący są jednak w trudnej sytuacji, bo w przypadku obu inwestycji wydane zostały decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach. Procedury dotyczące mniejszej instalacji są niemal zakończone, w przypadku większej inwestor wystąpił do ratusza o warunki zabudowy i zagospodarowania terenu.
By zastopować budowę farm niezadowoleni mieszkańcy skierowali skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bydgoszczy. Zapowiadają, że w razie niepomyślnej decyzji odwołają się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Oddalenie skargi jest możliwe, bo interwencja podjęta została po terminie. Protestujący zbyt późno dowiedzieli się o planowanych inwestycjach co także wytknięto władzom gminy w petycji.
Wystąpienie Reginy Ostrowskiej nie pozostało bez echa. W imieniu władz Koronowa głos zabrał wiceburmistrz Krzysztof Zająkała.
- Prowadzimy w gminie postępowania zgodnie z obowiązującymi przepisami. Nie możemy jednoosobowo decydować czy wydamy decyzję pozytywną czy nie. Obecnie sprawa jest procedowana przez organ wyższego rzędu. Czekamy na rozstrzygnięcie. Może i dobrze, że państwo się odwołaliście, bo będziemy mieli klarowną sytuację, jasność co do dalszych działań - powiedział m. in. wiceburmistrz.
Po zakończeniu spotkania do protestujących podszedł mężczyzna, który przedstawił się jako przedstawiciel inwestora większej z farm. Chciał negocjować. - 240 hektarów paneli. Chciałby pan tak mieszkać z rodziną, z dziećmi - usłyszał w odpowiedzi.
- Może jednak porozmawiamy. Dziś jeszcze, albo jutro rano - proponował.
- Niech pan powie swoim chlebodawcom, żeby nie brnęli w ten temat, bo tylko się narażą na koszty. My nie odpuścimy. Nie ma takiej opcji - usłyszał.