Grudziądz: Za śmieci trzeba będzie nadal płacić "od osoby"
Powstaje projekt uchwały w sprawie opłat za śmieci w 2026 roku , w Grudziądzu
Powoli kończy się trwający od roku "serial" pod tytułem "opłaty za odpady w Grudziądzu". Decyzję o metodzie ich naliczania podejmą radni podczas sesji, która najprawdopodobniej jeszcze w listopadzie zostanie zwołana w trybie nadzwyczajnym.
Jaka metoda zostanie zaproponowana radnym w projekcie uchwały?
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
- Zgodnie z oczekiwaniami radnych klubów Koalicji Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, będzie przygotowana uchwała mówiąca o tym, że utrzymujemy metodę od osoby ze stawką - odpowiada Tomasz Smolarek, wiceprezydent Grudziądza.
Jaką stawką?
- Jeszcze dyskutujemy na ten temat. Natomiast chcielibyśmy, aby była to stawka jak najmniej bolesna dla mieszkańców - mówi wiceprezydent Smolarek.
Przypomnijmy, że zgodnie z wyliczeniami zespołu do spraw gospodarki odpadami stawka za wywóz śmieci ma w 2026 roku wynosić 44 zł od osoby miesięcznie. Może być niższa, jeśli część kosztów pokryje budżet miasta.
Czy miasto ze swojego budżetu będzie dopłacać do kosztów funkcjonowania systemu gospodarki odpadami?
- Jest taka opcja. Wcześniej już o tym mówiłem prezentując metody, które wypracował zespół. Zespół wypracował cztery metody i cztery stawki, które bilansują system, aby miasto nie musiało dokładać. Okazuje się, że oczekiwania radnych, mieszkańców są inne - ja to rozumiem - są takie, aby utrzymać metodę "od osoby" i żeby miasto do tego systemu dołożyło - mówi Smolarek. - Swego czasu proponowałem kwotę od 500 tys. do 2 milionów złotych - dyskutujemy na ten temat.
Zespół pracował rok, zaproponował zmianę metody ustalania opłat
Przypomnijmy, że zespół do spraw gospodarki odpadami pracował ponad rok. W jego skład weszli radni, urzędnicy, przedstawiciele administracji mieszkaniowych, firm zajmujących się śmieciami w mieście, a przewodniczył mu Tomasz Smolarek, wiceprezydent Grudziądza.
Zespół miał rozwiązać problem, który pokazały statystyki: kilkanaście tysięcy osób mieszkających w Grudziądzu uchyla się od płacenia za śmieci.
Rekomendacją zespołu była zmiana metody naliczania opłat - porzucenie nieszczelnej metody "od osoby", na rzecz metody "od mieszkania z podziałem według jego wielkości".
Taka rekomendacja wywołała jednak duże kontrowersje. Grupa mieszkańców napisała petycję w tej sprawie, którą podpisało 400 osób. Przeciw zmianie metody, podczas ostatniej sesji rady miejskiej w oświadczeniach wystąpili zarówno radni zarówno rządzącej Koalicji Obywatelskiej, jak i opozycyjnego Prawa i Sprawiedliwości.
Stanowisko w tej sprawie podjęła też Grudziądzka Rada Seniorów.
- Jako rada podjęliśmy uchwałę, aby pobór opłat jednak był "od mieszkańca". Ale to nie znaczy, że tak musi zostać, jesteśmy otwarci na dyskusję - mówi Andrzej Kirsch z rady seniorów. I dodaje: - Jedno jest pewne - miasto nie może dokładać do naszych śmieci, musimy być obywatelscy, musimy ponosić nasze koszty.
Czy to porażka wiceprezydenta i zespołu, którym kierował?
Zespół "odpadowy" zarekomendował zmianę metody, a wszystko wskazuje, że to nie nastąpi. To porażka zespołu i Tomasza Smolarka, który kierował jego pracami?
- Absolutnie nie uważam, że to jest porażka. Zespół zrobił świetną robotę: po raz pierwszy w historii miasta radni dostali propozycje czterech metod z czterema stawkami, które bilansują system gospodarki odpadami. Nikt nie lobbował za niczym. Takie mieliśmy zadanie, aby przyjrzeć się metodzie w Grudziądzu, która także w Polsce, jest "dziurawa" i daje samorządom najmniej możliwości jej uszczelnienia - mówi Tomasz Smolarek.
Wiceprezydent dodaje: - Ja szanuję decyzję radnych, szanuję oczekiwania mieszkańców, natomiast absolutnie to nie jest porażka, bo mamy gotowy materiał na przyszłość, na pewnie "za chwilę", bo nie oszukujmy się: utrzymanie metody "od osoby" spowoduje - z całą odpowiedzialnością mogą to powiedzieć - że niestety w 2027 roku będziemy musieli zmierzyć się z kolejną podwyżką.
Ile za śmieci będziemy płacili w Grudziądzu w 2026 roku?
Jak wyliczył zespół "odpadowy", według szacunkowych (bo jeden z przetargów jeszcze trwa, oferty spływać mogą do 12 listopada) kosztów, w przyszłym roku opłata za śmieci, aby system się zbilansował, ma wynosić 44 zł od osoby miesięcznie, czyli o 5 złotych więcej niż obecnie.
- Jestem za tym, żeby "zamrozić" ceny. Uważam, że kwota 39 zł jest wystarczająca, bo w tym roku pokrywa deficyt, który tam powstaje - mówi Roman Sarnowski, radny niezrzeszony, który był członkiem komisji "odpadowej". - Problem nie polega na niepłaceniu tylko na znalezieniu tych niepłacących, a na to mechanizmy są, muszą się znaleźć. W radzie miasta mamy większość, która wywodzi się z koalicji rządzącej w kraju. Tam trzeba prosić o zmianę ustawy i mechanizmy, które pozwolą na egzekwowanie należności.
Sarnowski uważa, że miasto w różnych swoich wydziałach dysponuje danymi, które można wykorzystać do kontroli liczby mieszkańców. - Tylko trzeba z nich skorzystać. No i administracje też muszą w końcu wyjść z biur, chodzić po mieszkaniach i się dopytywać - mówi Sarnowski.