Inowrocław: Paweł Kukiz. "Potrzebujemy zmiany konstytucji, ale partie są zajęte sobą"
Kukiz, rozpoczynając swoje wystąpienie, sięgnął do historycznej analogii. Porównał współczesne elity polityczne do magnaterii z czasów I Rzeczpospolitej. Jego zdaniem, dzisiejsze "oligarchie partyjne", bez względu na deklarowane orientacje, są tak zajęte wewnętrzną rywalizacją o władzę i podziałem wpływów, że może to doprowadzić do poważnego kryzysu państwa, na wzór rozbiorów.
Uchwycił go monitoring. Nagranie z Rossmanna trafiło do sieci
- Partie polityczne są tak mocno zajęte konkurowaniem ze sobą i dbaniem o partykularne interesy, że zaczyna mi to przypominać sytuację dramatyczną, czyli końcówkę XVIII wieku - stwierdził polityk, podkreślając, że zwykli obywatele są w tym systemie pozbawieni realnego wpływu.
Ordynacja, referenda i sądownictwo
Główna część wystąpienia Kukiza dotyczyła trzech kluczowych, jego zdaniem, zmian, które należy wprowadzić do ustroju Polski. Kukiz bezwzględnie krytykował obecną ordynację, nazywając ją "paskudną, partyjną". Jego zdaniem, daje ona partiom politycznym monopol na wysuwanie kandydatów do Sejmu, odbierając obywatelom bezpośredni wpływ na kształt władzy ustawodawczej. Postulował powrót do większościowego systemu wyborczego.
Kolejnym postulatem jest obniżenie progu frekwencyjnego w referendach lokalnych z 30% do 15%, aby ich wyniki były realnie wiążące dla władz. Polityk przyznał, że był "o włos" od przegłosowania tej zmiany, co - jak twierdzi - uniemożliwiłoby realizację niechcianych inwestycji, jak farmy wiatrowe w Głubczycach.
Kukiz przedstawił radykalny pomysł reformy wymiaru sprawiedliwości. Zaproponował, aby sędziów pokoju wybierać w wyborach powszechnych, a urząd prokuratora generalnego - podobnie jak prezydenta - w wyborach powszechnych. Swoją propozycję uzasadnił przekonaniem, że odgórna reforma sądownictwa jest niemożliwa, ponieważ jest ono zhierarchizowaną "mafią", która umocowała się w państwie.
Gorzkie podsumowanie
Wystąpienie Kukiza w Inowrocławiu było pełne goryczy i rozczarowania. Przyznał, że im dłużej jest w polityce, tym mniej wierzy w możliwość przeprowadzenia zmian, ponieważ system partyjny jest na nie zamknięty. Jego zdaniem, fundamentem silnego państwa są właśnie głębokie reformy ustrojowe, które oddają władzę w ręce obywateli, a nie partyjnych aparatów.