Jasło: Sąd skazał lekarza. Kara w zawieszeniu, będzie apelacja
W tym artykule:
Prokurator Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie oskarżył lekarza Szymona N., kierownika Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej Szpitala Specjalistycznego w Jaśle, że ten, mimo iż posiadał informację o zgłaszanych przez pacjentkę dolegliwościach oraz mając dostęp do wyników przeprowadzonych badań wskazujących na wysoki poziom parametrów stanu zapalnego i narastaniu ilości płynu w jamie otrzewnej po przeprowadzonym zabiegu cholecystekomii metodą laparotomii, wypisał pacjentkę ze szpitala, mimo pogarszającego się stanu zdrowia. Według prokuratury, wypisanie ze szpitala uniemożliwiło wdrożenie adekwatnego do stanu pacjentki leczenia, przez co naraził ją nieumyślnie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, to jest o popełnienie przestępstwa z art. 160 par. 2 i 3 kodeksu karnego (narażenie człowieka na niebezpieczeństwo).
Limit dzienny 6 sztuk. Biedronka daje dwa produkty gratis
Lekarz nie przyznał się do winy
Przypomnijmy - 23 listopada 2017 r. w Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle 32 - letnia Joanna P. miała przeprowadzony zabieg cholecystektomii metodą laparotomii. 1 grudnia została wypisana ze szpitala, a 8 grudnia nagle zmarła w domu. Wizytę lekarską miała zaplanowaną na 15 grudnia.
Lekarz nie przyznał się do winy i - jak powiedział na pierwszej rozprawie - że sam jest zainteresowany ustaleniem przyczyny śmierci młodej kobiety. Nie zgodził się z opinią wydaną przez biegłych sądowych z Bytomia, którą uznał za napisaną pod przyjętą tezę, że śmierć kobiety była wynikiem powikłań pooperacyjnych.
Biegli uznali, że przyczyną śmierci pacjentki był wyciek treści żółciowej z dróg żółciowych i w konsekwencji rozwijający się stan zapalny w jamie otrzewnowej. 32-latka miała problem z kamicą pęcherzyka żółciowego. 22 listopada 2017 r. została przyjęta do jasielskiego szpitala. Następnego dnia trzech lekarzy uczestniczyło w zabiegu usunięcia jej pęcherzyka żółciowego. Szymon N. nie operował kobiety, w tym dniu nie było go w pracy.
- To miał być rutynowy zabieg w jasielskim szpitalu. Dwa tygodnie po nim Joanna zmarła - CZYTAJ WIĘCEJ.
8 miesięcy w zawieszeniu na rok
Sąd Rejonowy w Jaśle uznał lekarza winnym popełnienia zarzucanego mu czynu i skazał na 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres jednego roku. Sąd orzekł także karę grzywny w wysokości 100 stawek dziennych po 100 złotych oraz obciążył lekarza kosztami sądowymi.
Sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku zaznaczył, że na lekarzu ciąży szczególny obowiązek opieki lekarskiej nad pacjentami.
Biegli: wypis ze szpitala przedwczesny
Najistotniejsza dla sądu była opinia biegłych z Śląskiego Centrum Medycyny Sądowej w Bytomiu. Biegli w sposób jednoznaczny stwierdzili, że leczenie było prawidłowe, ale też jednoznacznie ocenili, że decyzja o wypisaniu Joanny P. ze szpitala była nieprawidłowa i zdecydowanie przedwczesna, bo utrzymywały się m.in. bardzo wysokie parametry stanu zapalnego i narastała objętość płynu w jamie otrzewnej.
- Winno to nasuwać niepokój u oskarżonego i nakazywać zachowanie wzmożonej ostrożności i krytycyzmu. Ta sytuacja w krótkim okresie po operacji była co najmniej niejasna, wymagała obserwacji, pogłębienia diagnostyki, a nawet konieczności ponownej operacji celem ustalenia przyczyny narastania bólu i parametrów zapalnych. W tych realiach oskarżony mógł i powinien przewidzieć możliwość dalszego niekorzystnego przebiegu klinicznego z zagrożeniem dla życia i zdrowia. Joanna P. została narażona przez oskarżonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Agata Rolek - Lubaś.
Nie ma pewności
Gdyby Joanna P. pozostała w szpitalu i zastosowano diagnostykę oraz wcześniej wdrożone leczenie, to nie było co prawda gwarancji jej przeżycia, ale istniały by wówczas szanse na uratowanie jej życia, chociaż te szanse biegli ocenili bez możliwości oszacowania. Biegli stwierdzili, że nie ma pewności czy leczenie zakończyłoby się powodzeniem, nawet gdyby decyzja była prawidłowa - uzasadniał wyrok sąd.
Sąd: dopuścił się błędu
Sąd nie miał żadnych wątpliwości, iż oskarżony dopuścił się zarzucanego mu aktem oskarżenia przestępstwa. Wymierzając karę sąd miał na uwadze nienaganny sposób życia lekarza, wiek i ponad 40-letnie doświadczenie zawodowe, dużą wiedzę i umiejętności oraz to, że wielu osobom pomógł i uratował życie. Jednak w tym przypadku - zdaniem sądu - dopuścił się błędu.
- Zamiast wykonać swój obowiązek z należytą starannością, oparł się na rutynie i pośpiechu. Gdyby był bardziej ostrożny w swoim postępowaniu, być może do śmierci pacjentki by nie doszło, ale tego nie ocenimy i biegli też nie byli w stanie ocenić - podkreśliła sędzia Agata Rolek - Lubaś, zaznaczając, że kara będzie wystarczającą dolegliwością i jednocześnie przestrogą na przyszłość, żeby postępować bardziej ostrożnie podczas wykonywania obowiązków lekarskich.