Jazda na zamarzniętym morzu. Najdziwniejsze starcie w historii
Francuscy huzarzy przeszli przez zamarznięty kanał do unieruchomionych lodami okrętów holenderskich, lecz zamiast szturmu przeprowadzili dyplomatyczne rozmowy z kapitanem floty. Zima 1795 roku sparaliżowała jednostki w porcie Den Helder, a ich załogi otrzymały wcześniej rozkaz niepodejmowania walki z wkraczającymi siłami rewolucyjnymi.
Ekstremalna zima paraliżuje flotę
Mrozy w sezonie 1794-1795 zamieniły zatokę Zuiderzee w lodową pustkę uniemożliwiającą jakąkolwiek żeglugę po holenderskich wodach. Piętnaście jednostek wojennych utknęło w portach, z czego jedenaście uzbrojonych okrętów zgromadzono w Nieuwediep pod dowództwem kapitana Hermánusa Reintjesa.
Okręt liniowy Admiraal Piet Heyn służył jako flagowiec dowodzenia flotą wyposażoną w osiemset pięćdziesiąt dział. Polityczna sytuacja Holandii przechodziła gwałtowne zmiany po ucieczce Wilhelma V Orańskiego do Anglii i proklamowaniu Batawskiej Republiki sprzymierzonej z rewolucyjną Francją.
Wstydliwy zakątek w polskim mieście. Zdjęli szpecące ogrodzenie, a tam niespodzianka
Armia generała Pichegru zajęła już Amsterdam i posuwała się na północ, chcąc uniemożliwić ucieczkę floty do Zelandii lub Wielkiej Brytanii. Wzmocnienie Royal Navy tymi jednostkami mogłoby przechylić szalę sił morskich na niekorzyść Francuzów w trwającej wojnie koalicyjnej.
Nocny marsz
Generał brygady Jan Willem de Winter, były oficer holenderskiej marynarki uciekinier do Francji w 1787 roku, dowodził operacją przejęcia kontroli nad uwięzionymi okrętami. W nocy z dwudziestego drugiego na dwudziesty trzeci stycznia poprowadził pułk huzarów z ósmego pułku oraz piechotę z piętnastego pułku z Haarlemu w kierunku Den Helder.
Żołnierze piechoty jechali na koniach razem z huzarami, pokonując trasę lądową do zamarzniętego portu. Przygotowania do przekroczenia lodowiska obejmowały owinięcie kopyt koni materiałem zapobiegającym załamaniu się pokrywy lodowej pod ciężarem zwierząt.
Dyplomacja zamiast szturmu
Rano dwudziestego trzeciego stycznia grupa francuskich oficerów przemierzyła zamarznięty kanał Nieuwediep i dotarła do holenderskich jednostek bez jednego wystrzału. Podpułkownik Louis Lahure wszedł na pokład flagowca i rozpoczął negocjacje z kapitanem Reintjesem dotyczące losów uwięzionej floty.
Holenderska załoga otrzymała wcześniej rozkaz od admirała Jana Hendrika van Kinsbergena z dwudziestego pierwszego stycznia zakazujący stawiania oporu francuskiej armii. Dokument wydany przez najwyższe dowództwo marynarki jasno określał że flota nie podejmie działań bojowych wobec wkraczających sił rewolucyjnych.
Kapitan zobowiązał się zachować jednostki na kotwicy do wyjaśnienia sytuacji politycznej w nowo powstałej republice. Czternaście okrętów wraz z fregatą Alliantie i dwunastoma liniowcami przeszło pod kontrolę francuską bez przelewu krwi, stanowiąc jedną trzecią potencjału holenderskiej marynarki.
Mit heroicznego szturmu na okręty
Francuskie źródła stworzyły romantyczną narrację o huzarach galopujących po lodzie i wdzierających się na pokłady w desperackiej akcji bojowej. Obraz ten służył propagandzie rewolucyjnej jako przykład odwagi i genialności taktycznej armii republikańskiej przeciw monarchistycznym siłom.
Rzeczywistość była znacznie bardziej prozaiczna i polegała na oficjalnych rozmowach przeprowadzonych zgodnie z wcześniejszymi rozkazami władz cywilnych. Żadnego szturmu ani walki nie było, a przekazanie floty nastąpiło w drodze legalnej decyzji politycznej zaakceptowanej przez holenderskie dowództwo.
Zimno i przewidywalna dyplomacja zastąpiły heroizm i krew w tej operacji zadekretowanej przez zmianę ustrojową w Holandii. Dwudziestego czwartego stycznia francuscy żołnierze opuścili okręty, a flota formalnie przeszła pod administrację Batawskiej Republiki jako sojusznika Francji w wojnie przeciw koalicji monarchistycznej.