Łomża: Policjanci na rękach wynieśli kobietę z zadymionego domu
Wynikało z niego, że z budynku zdołał wydostać się mężczyzna, natomiast w środku pozostała jego żona, która z powodu problemów zdrowotnych nie była w stanie sama się ewakuować. Sytuacja nie pozwalała na zwłokę — liczyły się sekundy.
Jako pierwsi na miejsce dotarli policjanci z wydziału patrolowo-interwencyjnego. Mimo silnego zadymienia weszli do środka, kierując się informacją, że w jednym z pomieszczeń może znajdować się 75-letnia kobieta. Odnaleźli ją w łóżku, podłączoną do aparatury medycznej, co uniemożliwiało jej samodzielne opuszczenie domu.
Jacek Jeschke o relacji Kasi Zillmann i Janji Lesar. "Kiedy wchodzi w projekt, to na 100 proc."
Jeden z funkcjonariuszy przeniósł seniorkę na rękach, a drugi wyniósł krzesło wraz z niezbędnym sprzętem. Pozostali policjanci torowali drogę i oświetlali im przejście, by jak najszybciej wydostać poszkodowaną na zewnątrz. W międzyczasie mundurowi zaopiekowali się także jej mężem, który wcześniej zdołał sam opuścić dom.
Po chwili na miejsce dotarli strażacy oraz pogotowie ratunkowe. Małżeństwo zostało przekazane pod opiekę medyków, a służby zajęły się dalszym zabezpieczeniem budynku i ustalaniem przyczyny zadymienia. Dzięki szybkiej reakcji policjantów udało się uniknąć tragedii i nikt nie odniósł poważnych obrażeń.