Lubuskie: Dramatyczny wypadek. W 6-latka wjechał pijany kierowca. Chłopiec walczy o powrót do zdrowia
Do wypadku doszło 16 sierpnia. Rodzina z Głogowa wypoczywała na jednej z działek w Szlichtyngowej. Adaś z rodzicami przyjechał tu do swojego dziadka. Było blisko godziny 20.00, rodzinne spotkanie dobiegało końca. Adaś z tatą wyszedł już na drogę, mama jeszcze krzątała się po działce. I nagle huk.
Adaś został potrącony przez samochód. Na miejsce natychmiast przyjechały służby. Chłopcem zajęli się medycy - został przetransportowany Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym na Oddział Intensywnej Terapii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala w Zielonej Górze.
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
Gdy trwała walka o życie i zdrowie dziecka, policjanci przeprowadzali czynności ze sprawcą wypadku. Okazało się, że 67-latek, który potrącił Adasia miał 1,5 promila.
- Adaś to chłopiec pełen energii, uśmiechu i radości życia. Kochał tańczyć, śpiewać, rysować, gotować z mamą i bawić się ze zwierzętami. Był zawsze w ruchu, pełen pomysłów, chętny do odkrywania świata. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że w jednej chwili wszystko może runąć... - przyznają rodzice 6-latka.
Chłopiec doznał poważnych obrażeń, doszło do uszkodzenia mózgu
Lekarze robili, co w ich mocy, by uratować życie chłopca, by zadbać o jego zdrowie. Ale Adaś nie wybudzał się ze śpiączki... W końcu padła przerażająca diagnoza: rozlane aksonalne uszkodzenie mózgu III stopnia, afazja motoryczna, złamany obojczyk, niedowład lewej strony ciała.
Obecnie chłopiec przebywa na Oddziale Neurochirurgii w Nowej Soli.
- Adaś nie potrafi usiąść ani wstać. To, co dla większości dzieci jest naturalne, dla niego stało się ogromnym wyzwaniem. A jednak każdy najmniejszy krok do przodu daje nam nadzieję. Niedawno udało mu się napić wody samodzielnie, a wczoraj nawet uśmiechnął się. To był moment, który dał nam siłę, by walczyć dalej. Każdego Dnia Adaś robi ogromne postępy zaczął mówić pojedyncze słowa bardziej ruszać ciałem apetyt ma większy dużo pije - relacjonowali kilka dni temu rodzice chłopca.
Obecnie jego stan zdrowia - na szczęście - poprawia się. Jak przekazała nam Magda Wojciechowicz, mama Adasia, chłopiec zaczął robić ogromne postępy: porusza już lewą stroną ciała, stara się ruszać rączką, zaczął składać pojedyncze zdania. To daje ogromną nadzieję na wyzdrowienie i powrót do sprawności!
- Nasz synek jest bardzo dzielny i silny, ćwiczy, współpracuje z lekarzami, jest kontaktowy. Nie tracimy z mężem nadziei, walczymy o powrót naszego Adasia - zdrowego, uśmiechniętego i pełnego energii dziecka - dodaje.
Każda złotówka jest na wagę złota
W obliczu tak poważnej diagnozy, chłopiec wymaga specjalistycznej, skoordynowanej opieki. Niebawem ma zostać przetransportowany do Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej Votum w Krakowie.
- To specjalistyczny ośrodek, w którym ma szansę rozpocząć intensywną terapię neurologiczną i rehabilitacyjną. Tylko dzięki temu możemy walczyć o powrót do sprawności, o to, by Adaś znów mógł mówić, chodzić i cieszyć się dzieciństwem. Koszt jednego turnusu to 32 160 zł miesięcznie. To ogromna kwota, której sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć. A czas ucieka. Każdy dzień zwłoki oznacza, że szanse na poprawę maleją - podkreślają rodzice Adasia.
Rodzina chce uzbierać 100 tys. zł. W czwartek w godzinach porannych na liczniku było już ponad 70 tys. zł. Teraz trzeba zrobić wszystko, by uzbierać całą kwotę.
LINK DO ZBIÓRKI, KLIKNIJ TUTAJ - https://pomagam.pl/enah44#
Obecnie największym marzeniem rodziców jest zobaczenie uśmiechniętego, pełnego energii synka. Chcą, by ich Adaś znów mógł się cieszyć życiem tak, jak przed dramatycznym wypadkiem.
- Dziękujemy za każdą pomoc, wsparcie, modlitwę i dobre słowo - dodają Magda i Grzegorz, rodzice chłopca.
W najbliższą niedzielę, 31 sierpnia o godzinie 12.30 w kościele pw. św. Mikołaja w Głogowie odbędzie się msza święta o zdrowie Adasia.