Myślachowice: Mieszkańcy chcą referendum ws. budowy magazynu energii
Obawiają się wielkiego magazynu energii za oknami
Inwestycja DRI Trzebinia o mocy 133 MW i pojemności 622 MWh, realizowana przez europejski oddział ukraińskiej grupy energetycznej DTEK, budzi ogromne emocje wśród mieszkańców. Kierownik projektu, Jan Michałowski, zapewniał, że lokalizacja w Myślachowicach została wybrana ze względów technicznych, a nie w związku z wcześniejszymi protestami w Balinie, gdzie pierwotnie planowana była budowa magazynów.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
- Teren w Myślachowicach jest otoczony lasem, linia kablowa biegnie starą drogą leśną, więc nie trzeba wycinać drzew. Do najbliższych domów jest około 400 metrów, a hałas na poziomie ogrodzenia nie przekroczy 30 decybeli - mówił Michałowski.
Mieszkańców to jednak nie uspokaja. Obawiają się pożarów, hałasu, spadku wartości nieruchomości, a także ryzyka militarnego.
- To infrastruktura krytyczna, potencjalny cel ataku w razie konfliktu. Nie zgadzamy się, żeby coś takiego budować tak blisko domów - podkreśla Przemysław Rejdych z komitetu protestacyjnego.
Mieszkańcy chcą referendum ws. budowy magazynu energii
Inwestycja w Myślachowicach nabiera tempa. Wykonany został kolejny krok w kierunku jej realizacji. Mowa tu o wydaniu decyzji o warunkach zabudowy. Mieszkańcy jednak nie rezygnują i zapowiadają dalszą walkę. Liczą, że uda się wstrzymać inwestycję przynajmniej do czasu wykonania niezależnej oceny środowiskowej i przeprowadzenia referendum.
- Nie jesteśmy przeciwni energii odnawialnej. Jesteśmy przeciwni temu, żeby największy w Polsce magazyn energii powstał tu, w naszej wsi. Chcemy być partnerami w rozmowie, a nie statystami w cudzej decyzji - mówi Jacek Zwoliński z komitetu protestacyjnego.
Członkowie komitetu uczestniczyli w niedawnej sesji Rady Miasta Trzebini, podczas której poruszony został temat inwestycji. Jak mówi Zwoliński, nie dopuszczono ich do głosu w sposób umożliwiający pełną prezentację argumentów.
- Inwestor mówił godzinę z hakiem, a nam dali po trzy minuty. Mikrofon mi wyłączono. Powiedziałem burmistrzowi wprost: pytałem pana o moralność. Czy uważa pan, że postąpił moralnie, pomijając mieszkańców? Oczywiście nie odpowiedział - komentuje Zwoliński.
Emocje wokół inwestycji nie słabą, a zaangażowanie społeczne jest coraz większe. W tym tygodniu doszło do zebrania wiejskiego w Myślachowicach. Podczas zebrania mieszkańcy przyjęli wniosek, w którym domagają się od burmistrza wydania decyzji o konieczności sporządzenia niezależnego raportu oddziaływania na środowisko oraz zorganizowania lokalnego referendum w sprawie inwestycji.
- Przyszło najwięcej ludzi, jak żyjemy w naszej miejscowości. 220 osób było na zebraniu. Społeczeństwo bardzo się zjednoczyło. Mamy prawo złożyć wniosek o referendum. Będziemy do tego dążyć, bo to mieszkańcy powinni zdecydować, czy chcą takiego obiektu we wsi - mówi Zwoliński.
Magazyny mają być bezpieczne - zapewnienia firmy Fluence
Joanna Spirodek z firmy Fluence Energy, która jest dostawcą technologii magazynowania energii dla projektu wyjaśnia, że na świecie działa obecnie ponad 265 projektów wykorzystujących technologię Fluence. Wspomniała również o produkcie Gridstack, którego zainstalowano już ponad 50 000 jednostek na całym świecie, bez żadnego incydentu związanego z pożarem.
- Podkreślam z pełną odpowiedzialnością: nie mieliśmy żadnego przypadku pożaru ani incydentu zagrażającego bezpieczeństwu ludzi czy środowiska przy użyciu naszego produktu Gridstack, którego wdrożyliśmy przeszło 50 000 na całym świecie. Smartstack, który ma zostać zastosowany w Polsce, jest naszym nowym i ulepszonym produktem flagowym, bazującym na doświadczeniach z Gridstacka - zaznaczyła.
Spirodek dodała, że wspomniane dane dotyczą technologii opartej na chemii LFP (litowo-żelazowo-fosforanowej), która będzie również wykorzystana w najnowszym produkcie Smartstack. Podkreśliła jednocześnie, że w przeszłości firma miała incydent pożarowy, lecz dotyczył on starszego typu magazynu energii, opartego na innej technologii chemicznej, a nie LFP.
Każdy moduł magazynu wyposażony jest w dziesiątki czujników monitorujących temperaturę i stan pracy urządzeń 24 godziny na dobę. - Jeżeli którykolwiek z komponentów zaczyna się przegrzewać, system automatycznie go odłącza, zanim pojawi się jakiekolwiek ryzyko. Wszystkie dane są monitorowane w czasie rzeczywistym - wyjaśniła przedstawicielka Fluence.
Firma deklaruje również współpracę z lokalnymi służbami. - Jeśli państwo sobie tego zażyczycie, przeszkolimy waszych strażaków, tak jak robimy to w innych krajach. Mamy globalnych ekspertów, którzy prowadzą takie szkolenia i współpracują z jednostkami ratunkowymi - dodała Spirodek.
Przedstawiciele Fluence zapewniali także, że nie istnieje ryzyko wycieku czy skażenia gleby.
- Kontenery są szczelne, nie ma z nich co wyciekać. Nic nie przenika do gleby ani powietrza. To jedna z najczystszych i najbezpieczniejszych form przechowywania energii - podkreśliła.
Co stanie się z magazynem po latach?
Wątpliwości mieszkańców budził także los inwestycji po zakończeniu jej eksploatacji. Magazyn energii jest zaprojektowany na okres działania około 25 lat, a po tym czasie teren zostanie przywrócony do pierwotnego stanu.
- Po 25 latach jesteśmy zobowiązani - zgodnie z umową - do demontażu urządzeń i rekultywacji terenu. Nie ma mowy o tym, że magazyn zostanie porzucony. Jesteśmy zobligowani przez przepisy krajowe i unijne dotyczące gospodarowania odpadami - tłumaczył Michałowski.
Co więcej, jak zaznaczył, komponenty zastosowane w magazynie mają wysoką wartość surowcową:
- Po tylu latach użytkowania taki magazyn to w praktyce "żyła złota". Zawiera metale, które są cenne i w pełni podlegają recyklingowi. Z punktu widzenia inwestora nie opłaca się go zostawiać - wszystkie elementy zostaną odzyskane i ponownie wykorzystane - zapewnił.