Porażka edukacji ekologicznej? Kolejne "tykające bomby" w Kanale Łuczańskim
Po corocznym posezonowym sprzątaniu Kanału Łuczańskiego (z którego wydobyto kilka kontenerów śmieci) przyszedł czas na "Ekomarinę", czyli największy na Mazurach nowoczesny port pasażerski. Mimo przejmującego chłodu pod wodę zeszło 15 płetwonurków z miejscowego Klubu "Płetwal", dzielnie wspieranych z lądu przez kilkunastu młodych żeglarzy Giżyckiej Grupy Regatowej, ratowników MOPR oraz mieszkańców. Jaki był efekt ich pracy, a może raczej: efekt bezmyślności tych, którzy latem korzystali z gościnności giżyckiego portu?
- W ciągu kilkudziesięciu minut zapełniliśmy przyczepkę "bombami ekologicznymi" z opóźnionym zapłonem w postaci rozkładających się opon, odzieży, zardzewiałych części jachtów oraz szklanych i plastikowych butelek. Ekosystem już nie prosi, on rozpaczliwie woła o pomoc! Sobotnie wydarzenie po raz kolejny pokazało, że potrafimy się zjednoczyć i że los naszych jezior nie jest nam obojętny. A jednocześnie coraz głośniej wybrzmiewa pytanie: czy edukacja ekologiczna istnieje, a jeśli tak, to czy ma ona sens? - mówią MOPR-owcy.
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
Po ciężkiej pracy na wszystkich zziębniętych uczestników sobotniej akcji czekała ciepła zupa węgierska oraz pamiątkowe gadżety. Płetwonurków nagrodzono minilatarkami, a wolontariusze pracujący na lądzie otrzymali okolicznościowe zimowe czapki.
Źródło: PAP, MOPR