Ostromecko: Zosia "wampirka z Pnia". Rekonstrukcja przyciągnęła tłumy
To pozytywne zakończenie tragicznej historii "wampirki" Zosi, którą archeolodzy z Torunia wykopali w 2022 r. na cmentarzysku w maleńkiej wsi Pień pod Ostromeckiem w gminie Dąbrowa Chełmińska.
Czy możemy urodzić się z lękiem? Lekarz zabrał głos
Odkrycie odbiło się głośnym echem na całym świecie, bo to pierwszy taki przypadek w historii archeologii, by pogrzebać kogoś w tak straszny sposób. Z sierpem na szyi, którego ostrze skierowane zostało do gardła by odcięło głowę, gdyby kobieta próbowała wstać z grobu. Dla lepszego zabezpieczenia na dużym palcu lewej stopy założono kłódkę.
Wyjątkowe znalezisko
- Kobieta wampir, czarownica, wiedźma - różnie określić można znalezione szczątki. Nie było dotąd czegoś takiego - informowali nas wówczas członkowie ekspedycji z Instytutu Archeologii UMK w Toruniu, którzy pod kierunkiem prof. Dariusza Polińskiego dokonali tego odkrycia. Najbardziej spektakularnego, ale nie jedynego w tym miejscu. Bo cmentarzysko w Piu skrywało i wciąż pewnie skrywa wiele tajemnic.
Archeolodzy natrafili w Pniu na wiele nietypowych pochówków. Grób Zosi ma numer 75. To dlatego twórcy dokumentalnego filmu, który miał swoją premierę rok temu w Szwecji, ale pokazany został niemal na całym świecie, zatytułowali go "Pole wampirów". Fragment tego filmu, jeszcze przed stanięciem oko w oko z rekonstrukcją Zosi pokazano gościom, którzy zjechali w weekend do Ostromecka przyciągnięci sławą "wampirki z Pnia".
- Grób miał zabezpieczenia antydemoniczne. Obawiano się, że kobieta wstanie z grobu, stanie się upiorem i będzie nawiedzać mieszkańców wsi. Wierzono, że kłódka na palcu nogi zatrzyma demona. To pierwotne zabezpieczenie było otwarte. Dowiedzieliśmy się o tym po konserwacji kłódki. Jeśli w momencie naruszenia grobu, bo został otwarty, stwierdzono ten fakt można sobie wyobrazić jakie przerażenie to wywołało. Łatwiej wtedy zrozumieć umieszczenie sierpa przy gardle zmarłej - opowiadał w Ostromecku prof. Dariusz Poliński.
Ludzka twarz Zosi
Dziś próbuje się przywrócić godność "wampirce z Pnia". Stąd nadanie jej imienia Zosia i rekonstrukcja. Wiadomo, że w chwili śmierci miała 17-19 lat. Nie była mieszkanką Pnia choć tam ją pochowano. Prawdopodobnie pochodziła ze Skandynawii.
- Była zamożna. Musiała być powiązana ze szlachtą, być może z tutejszym dworem, z dobrami ostromeckimi. To jest najbardziej prawdopodobna - informował Dariusz Poliński.
Z filmu dowiadujemy się, że Zosia zmagała się z bólem, miała omdlenia, prawdopodobnie cierpiała na nowotwór. Miała też naczyniaka efektem czego było duże znamię na klatce piersiowej, w okolicy serca. Być może to ją naznaczyło.
Na pokaz do Ostromecka przyjechał m. in. Oskar Nilsson. Archeolog i artysta rzeźbiarz ze Szwecji, który dokonał rekonstrukcji najpierw twarzy, potem całej postaci Zosi. Opowiadał chętnym o swojej pracy i emocjach z nią związanych. My podpytaliśmy o przyszłość Zosi. Co dalej się z nią stanie?
- Na razie pozostanie w Polsce. W tym roku to jedyne takie wydarzenie, podczas którego można ją było zobaczyć. Trwają rozmowy z różnymi instytucjami dotyczące jej dalszych losów między innymi z władzami gminy Dąbrowa Chełmińska i z muzeum w Bydgoszczy - wyjaśnia archeolog Mateusz Magalski, działacz Toruńskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego "Ewolucja". To ono wraz z Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy byli organizatorami pokazu.
A Pień? Pod koniec lata Magdalena Zagrodzka, szefowa stowarzyszenia "Ewolucja" informowała nas, że w 2026 r. badań na cmentarzysku nie będzie. Teraz - okazuje się - nie jest to pewne. - Zobaczymy. Sytuacja jest dynamiczna - przyznał Mateusz Magalski.