Koniec z odpadami na Nowowiejskiej w Pińczowie
Przez szereg lat powiat szukał pieniędzy na usunięcie bomby ekologicznej przy ulicy Nowowiejskiej. Udało się to dopiero w 2025 roku, kiedy rząd w Warszawie wygospodarował odpowiednie środki. Powiatowi pińczowskiemu przypadło około 16 milionów złotych. Umowę na usunięcie składowiska podpisano w sierpniu tego roku. Do listopada miejsce to zostało już, wedle słów wojewody, całkowicie oczyszczone.
- W Pińczowie jesteśmy już po usunięciu tych odpadów. Możemy powiedzieć, że w tym miejscu nie zagrażają one ani mieszkańcom, ani środowisku - powiedział na konferencji Józef Bryk.
Wstydliwy zakątek w polskim mieście. Zdjęli szpecące ogrodzenie, a tam niespodzianka
- Wybraliśmy firmę, jak się okazało, dobrą. Zaraz po podpisaniu umowy przystąpiła do prac. 30 października tego roku odjechał ostatni transport z odpadami. To dla powiatu pińczowskiego był bardzo dobry dzień - opowiadał w czwartek 20 listopada Zdzisław Leks, starosta pińczowski.
Dziękował wojewodzie świętokrzyskiemu za rządowe wsparcie na ten cel.
- Bez tej pomocy nie rozwiązalibyśmy problemu. Dlatego dzisiaj bardzo serdecznie dziękuję i panu wojewodzie, Ministerstwu Klimatu i Środowiska, a przede wszystkim dziękuję rządowi Donalda Tuska, który pochylił się nad problemem samorządu pińczowskiego - powiedział starosta.
Niebezpieczne odpady na Nowowiejskiej w Pińczowie
Składowisko przy Nowowiejskiej 39 w Pińczowie powstało około 2017 roku. Za nielegalne gromadzenie odpadów odpowiadała kielecka firma Genorama.
- W 2017 roku starosta pińczowski wydał jej zgodę na zbieranie tu odpadów. W decyzji zawarł również zasady i warunki. Po niedługim czasie pojawiły się niepokojące sygnały. Kontrola, prowadzona przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, wskazała na liczne nieprawidłowości - opowiadał Zdzisław Leks, starosta pińczowski.
Powiat pińczowski sam usuwałby składowisko... 32 lata
Po odkryciu, że na terenie działki składowane są rzeczy niebezpieczne, przedsiębiorstwu zostały cofnięte wszystkie zezwolenia. Starostwo domagało się wyjaśnień od spółki, ta jednak nie reagowała na korespondencję. Potem okazało się, że firma była kompletnie niewypłacalna, nie dało się ściągnąć z jej majątku pieniędzy, które mogłyby posłużyć do likwidacji składowiska.
Problem spadł na powiat pińczowski, bo w myśl ustawy, to właśnie do niego należało tak zwane wykonanie zastępcze. Było to poza finansowym zasięgiem samorządu. Ówczesny starosta Zbigniew Kierowski zwracał się o pomoc do premiera, Ministerstwa Środowiska, Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, Wojewody Świętokrzyskiego, Narodowego Funduszy Ochrony Środowiska oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
- Niedawno obliczyliśmy, że gdybyśmy, jako powiat, z trudem wygospodarowali około pół miliona złotych każdego roku, to usuwanie tego wszystkiego trwałoby 32 lata - mówił starosta Zdzisław Leks.
Rządowe wsparcie dla samorządów z całej Polski
Ponieważ, z biegiem lat, sprawa nielegalnych składowisk nabrzmiewała w całej Polsce, problemem zajęto się na szczeblu rządowym. W lutym 2025 minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłosiła, że gminy i powiaty w całej Polsce dostaną łącznie 200 milionów złotych na usuwanie takich miejsc.
- Na początku roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska opracowało kompleksowy program pomocy samorządom, głównie starostom i gminom, w celu usuwania niebezpiecznych składowisk i niebezpiecznych odpadów. Rząd wyszedł naprzeciw z pomocą. Na województwo świętokrzyskie przypadła nam jedna czwarta tej kwoty, 52 miliony - relacjonował wojewoda Józef Bryk.
Pieniądze, prócz powiatu pińczowskiego przypadły jeszcze powiatowi koneckiemu na usunięcie składowiska w Stąporkowie.
Problem Nowowiejskiej był solą w oku Zdzisława Leksa
Powiatowi pińczowskiemu przypadło 15 milionów 840 tysięcy. Jest w tym spora zasługa Zdzisława Leksa, obecnego starosty pińczowskiego, który, jeszcze jako wicestarosta, osobiście jeździł w tej sprawie do Warszawy. Towarzyszyła mu Małgorzata Adamczyk, kierowniczka wydziału rolnictwa i ochrony środowiska w starostwie powiatowym. Obydwoje przekonywali ówczesnego wiceministra klimatu i środowiska Miłosza Motykę, że powiat pińczowski bardzo potrzebuje pieniędzy na rozwiązanie problemu Nowowiejskiej. Zabiegi te okazały się skuteczne.
- Wraz z ostatnim transportem odjechał problem dla środowiska, problem dla zdrowia i życia mieszkańców, ale również problem finansowy dla starostwa - podsumował Zdzisław Leks.
Wojewoda: Będą regulacje na szczeblu rządowym
Wojewodę Józefa Bryka zapytano, czy rząd zamierza wprowadzić rozwiązania, które ochronią samorządy przed problemem niebezpiecznych odpadów w przyszłości.
- Stosowne opracowania powstają w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, i nie tylko. Kroki prawne podejmowane są również w Ministerstwie Sprawiedliwości. Będą potem przekształcone w rozporządzenia - stwierdził wojewoda Jóżef Bryk.