Poznań: Miasto z rekordowym rokiem w turystyce. Przyjeżdżają tu turyści z Izraela i Dubaju. Czym jest coolcation?
Jak wypadło tegoroczne lato pod względem turystyki w Poznaniu w porównaniu do poprzednich?
Jeżeli mielibyśmy oceniać turystykę pod kątem przyjazdów do Poznania, to było to najlepsze lato w historii, odkąd prowadzimy badania i raportujemy np. obłożenie hoteli. Dane od hoteli zbieramy od 2007 roku i nigdy nie było tak dobrze. Obłożenie wyniosło ok.: 74 proc. w lipcu i 78 proc. w sierpniu. Przed pandemią było to ok. 58-59 proc. Jesteśmy, więc blisko 20 punktów procentowych powyżej najlepszego 2019 roku.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
W zeszłym roku po raz pierwszy przekroczyliśmy 70 proc., co wydawało się maksimum, a teraz wyniki są jeszcze lepsze. To zasługa m.in. wielu wydarzeń odbywających się latem w Poznaniu. Na przykład BitterSweet Festival oznaczał cztery dni pełnego, stuprocentowego obłożenia hoteli. Było też więcej mniejszych wydarzeń, ale hotele były całkowicie pełne również poza nimi, po prostu Poznań się turystom latem podoba To cieszy, bo w wakacje zwykle brakuje ruchu biznesowego: konferencyjnego czy targowego. Frekwencja w punktach informacji turystycznej również była wyższa. Jeszcze nie mamy kompletnych danych o narodowości turystów, ale widzimy wzrost liczby gości zagranicznych. Oprócz Niemców, którzy są obecni od dawna, oraz Amerykanów i Anglików, pojawiło się więcej Francuzów, Włochów i powracających Hiszpanów. Nowym zjawiskiem są Czesi, którzy częściej zatrzymują się w Poznaniu, jadąc nad polskie morze. Łatwo teraz usłyszeć język czeski na ulicach. Skandynawowie także są bardziej widoczni. To bez wątpienia najlepsze wakacje turystyczne w historii miasta.
A skoro mówimy o turystach zagranicznych, to chciałbym zapytać o tzw. coolcation. Czy coraz gorętsze lato w południowej Europie sprawia, że turyści wybierają np. Poznań? Byli też turyści z Dubaju. Jak to wygląda w praktyce?
Turyści z Dubaju to bardzo dobry przykład. Latem przylatywali dosłownie każdym samolotem - głównie z biur podróży, w grupach kilkudziesięcioosobowych. To osoby, które przyjeżdżają tu po wytchnienie od upałów. Ciekawostką jest, że dla nich deszcz czy spadek temperatury poniżej 20 stopni to atrakcja. Widać to w mediach społecznościowych. Chwalą się wtedy znajomym, że jest fantastycznie i wręcz zazdroszczą sobie nawzajem. To odwrócenie naszej perspektywy: my w wakacje chwalimy się upałami, oni chłodem. Ten trend dopiero staje się popularny, ale stanowi szansę dla polskiej i północnoeuropejskiej turystyki. Coraz częściej mieszkańcy południa, dotknięci falami upałów, mogą wybierać chłodniejsze miejsca na wakacje, w tym Polskę.
Czy Poznań może stać się tak popularny wśród turystów z Dubaju jak np. Kraków czy Zakopane, gdzie są nawet restauracje przygotowane specjalnie dla nich?
Na razie nie ma takiej możliwości, głównie z powodu ograniczonej liczby połączeń lotniczych. Mamy trzy loty tygodniowo. Choć wszystkie były pełne., to nie odczuwaliśmy, by turystów z Dubaju było bardzo dużo na ulicach. Kraków czy Zakopane dochodziły do obecnej skali zainteresowania latami i dziś latem przylatuje tu kilkadziesiąt samolotów tygodniowo z Bliskiego Wschodu. A zatem takie samo zainteresowanie Poznaniu nie wydarzy się to szybko, ale jeśli tegoroczny sezon zostanie oceniony pozytywnie, być może biura podróży będą zabiegały o kolejne połączenia. To otworzyłoby drogę do większej liczby turystów. Na razie nie ma tylu lotów, byśmy mogli liczyć na ogromne tłumy, ale i tak w te wakacje sprzedano gościom z Dubaju kilkanaście tysięcy noclegów. To istotny wynik.
A jak wygląda ich pobyt. Spędzają czas głównie w mieście czy w regionie?
To goście, którzy nie ograniczają się do samego Poznania. Podróżują po całej Wielkopolsce: do lasów, nad jeziora, w miejsca, których nie znają ze swojego regionu. Ich pobyty trwają zwykle około tygodnia, ale nie spędzają tych siedmiu dni tylko w mieście. Rozjeżdżają się po całym regionie, co oznacza, że korzysta na tym cała Wielkopolska, nie tylko Poznań.
Czy zniesienie limitu mililitrów w butelkach na poznańskim lotnisku może mieć wpływ na turystykę?
Turyści nie latają dlatego, że mogą przewozić więcej płynów w bagażu podręcznym. Natomiast to z pewnością wpłynie na szybkość obsługi i pozytywne wspomnienia pasażerów korzystających z lotniska. A takie pozytywne doświadczenia związane z infrastrukturą turystyczną przekładają się na satysfakcję z całego pobytu. Wciąż najwięcej ludzi podróżuje, kierując się rekomendacjami znajomych i rodziny, więc to też pośrednio wpływa na chęć polecania miejsca innym. To, co realnie napędza turystykę, to rekordowe wyniki poznańskiego lotniska, czyli liczba połączeń, liczba pasażerów. Turystyka w Poznaniu w dużym stopniu zależy od oferty lotniska, a ta jest obecnie bardzo dobra. Stąd świetne wyniki także w hotelach.
Czy mamy turystów z Izraela?
Tak, Poznań jest tam stosunkowo popularny. Co prawda obecnie ruch z Izraela jest mniejszy, bo nie ma bezpośrednich połączeń. Poznań postrzegany jest tam przede wszystkim jako destynacja lifestylowa, z mocną ofertą gastronomiczną i zakupową. Nie są to grupy nastawione głównie na historię, ale raczej na kulinarne i miejskie doświadczenia. Mamy wiele kontaktów z izraelskimi biurami podróży czy dziennikarzami. Ostatnio ruch osłabł ze względu na sytuację wojenną. Zobaczymy, jak będzie się odbudowywał w przyszłości.
Skoro mowa o gastronomii: jaką rolę odgrywa w turystyce Poznania?
Turystyka kulinarna to jedna z naszych najmocniejszych stron. Od kilku lat w strategii mocno promujemy poznańską gastronomię i restauracje. Nieprzypadkowo przewodnik Michelin pojawił się w Poznaniu po Warszawie i Krakowie, a jeszcze przed Wrocławiem czy Gdańskiem. Od 2023 roku mamy tu inspektorów. Oferta gastronomiczna miasta jest bardzo różnorodna: od wyróżnionych restauracji po lokale z doskonałą relacją jakości do ceny. W turystycznej informacji miejskiej nawet połowa pytań dotyczy gastronomii. To pokazuje, jak ważny to element doświadczeń turystów. Można żartobliwie powiedzieć, że niektórzy przyjeżdżają tu głównie jeść, choć oczywiście zwykle łączą to z innymi atrakcjami. Widać też w mediach społecznościowych, że kulinarne zdjęcia i relacje są jednymi z najczęściej publikowanych przez odwiedzających Poznań.
Jakie wydarzenia lub atrakcje tego lata okazały się największym sukcesem?
Ogromnym wydarzeniem był BitterSweet Festival i koncerty na Cytadeli. Dzięki centralnej lokalizacji goście zostawali w centrum, zwiedzali miasto, korzystali z oferty gastronomicznej, a koncerty rozpoczynały się dopiero po południu. To było coś, czego brakowało w letnim kalendarzu. Widać było tłumy ludzi z opaskami koncertowymi, którzy spędzali czas w mieście. Myślę, że turystycznie to było kluczowe wydarzenie wakacji. Każdy hotel i restauracja zyskały na tego typu imprezach. Co ważne, korzystali z nich również sami poznaniacy.
Co jeszcze można poprawić, aby zwiększyć ruch turystyczny w Poznaniu?
Do tej pory wakacje były raczej niskim sezonem w turystyce miejskiej, teraz to się zmienia. Wszyscy uczymy się obsługi większego ruchu w tych miesiącach i analizujemy opinie gości. Na pewno chcemy promować fakt, że Poznań wciąż nie jest zatłoczonym miastem turystycznym. Nawet przy obłożeniu hoteli na poziomie 78 proc. w sierpniu nie ma tu kolejek, a pobyt jest komfortowy. To ogromny atut. Goście podkreślają też, że Poznań jest czysty i bezpieczny. Dziennikarze z Francji zwracali uwagę, że już samo nagrywanie codziennych scen z miasta, tego jak wygląda po remontach, jak tu jest bezpiecznie może być najlepszą promocją. Nowe hotele, które powstaną w najbliższych miesiącach, dodadzą kilkaset pokoi. Będzie to test, czy uda się utrzymać wzrosty także przy większej bazie noclegowej.
Czy jest szansa na przedłużenie sezonu turystycznego na jesień?
Sezon faktycznie się wydłuża. Wrzesień i październik są wypełnione wydarzeniami, ale tu kluczową rolę odgrywa turystyka biznesowa. Czerwiec i wrzesień to najwyższe sezony dla targów, kongresów i konferencji. Dlatego wrzesień jest u nas często najlepszym miesiącem w roku: hotele bywają pełne, a wyniki obłożenia i przychodów mogą być rekordowe. W efekcie wakacje i długie weekendy dają przestrzeń na turystykę wypoczynkową, a jesień na biznesową. To się świetnie uzupełnia. Dziś mamy bardzo zrównoważony sezon przez cały rok. Całoroczne obłożenie hoteli zapewne przekroczy po raz pierwszy 70 proc. w skali roku. Zmieniają się jedynie motywy podróży, czyli raz jest więcej wycieczek grupowych, innym razem turystów indywidualnych czy gości biznesowych.
Czy brak korowodu 11 listopada będzie stratą turystyczną?
To się dopiero okaże, ale z pewnością korowód św. Marcina był jednym z najważniejszych wydarzeń, dzięki któremu Poznań w listopadzie przyciągał wielu turystów i na którym opieraliśmy jesienną promocję. Na szczęście obchody same w sobie pozostają, tylko w innej formule. Zobaczymy, jak zostaną ocenione przez gości. Jeszcze dziesięć lat temu turyści nie przyjeżdżali 11 listopada do Poznania, a dziś to dzień, w którym hotele bywają pełne. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że ze względu na tłok doświadczenia turystyczne nie zawsze były najlepsze. Mamy nadzieję, że nowa formuła obchodów spotka się z uznaniem, ale jeszcze bardziej wierzymy w to, że być może w przyszłości uda się wypracować rozwiązanie łączące bezpieczeństwo i możliwość organizacji parady. To oczywiście kosztowne, ale jeśli jest to znak rozpoznawczy miasta, warto to rozważyć. Najważniejsze, by komunikować turystom, że mimo tych zmian wciąż warto przyjechać do Poznania.