Poznań: Lekarze uratowali nerkę pacjenta dzięki robotowi da Vinci
W tym artykule:
Poznańscy lekarze uratowali jedyną nerkę pacjenta dzięki robotowi da Vinci
W ubiegłym tygodniu urolodzy z Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu przeprowadzili z użyciem robota da Vinci operację ratującą jedyną nerkę pacjenta.
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
- Chcemy się tym pochwalić, bo - z mojej wiedzy - w Poznaniu tylko jeden szpital wykonywał wcześniej podobne zabiegi. Generalnie rzadko się je robi - prof. Antczak. - Selekcjonujemy pacjentów - wybieramy tych, u których trudności operacyjne są duże i którzy mogą odnieść realną korzyść. Tą korzyścią jest przede wszystkim zachowanie czynności nerki.
Operatorem robota był dr n. med. Michał Kasperczak.
- Pacjent, 59-letni mężczyzna, wcześniej leczony onkologicznie w Kaliszu, miał dwa guzy w jedynej nerce. Podjęliśmy decyzję o ich usunięciu metodą robotyczną. Operacja przebiegła praktycznie bezkrwawo, pacjent nie stracił niemal żadnej krwi - relacjonował urolog.
Samo wycięcie zmian zajęło około pół godziny.
- Problemem była jednak otyłość pacjenta, dlatego całość trwała blisko dwie godziny. Musieliśmy dokładnie preparować tkanki i naczynia - dodał.
Jak podkreślił prof. Antczak, robot da Vinci powiększa obraz, ułatwia manipulację narzędziami, i zapewnia większą przestrzeń operacyjną.
- W laparoskopii używa się sztywnych narzędzi, jakbyśmy operowali "patyczkami". Tutaj swoboda ruchu jest zdecydowanie większa - wyjaśnia prof. Antczak.
Pacjent nie będzie musiał być leczony dializami i narażony na powikłania
W przypadku 59-latka stawką było uniknięcie leczenia nerkozastępczego.
- Dzięki temu pacjent nie będzie musiał być leczony dializami i narażony na powikłania z tym związane - wskazuje prof. Antczak.
Operacja przebiegła pomyślnie, guz został usunięty w całości, a nerka podjęła pracę.
- Funkcjonuje, choć na razie trochę słabiej - to normalne po zabiegu. Nefrolog będzie prowadził dalszą kontrolę - mówi dr Kasperczak.
Do Poznania pacjent trafił z poradni w Kaliszu, gdzie dr Kasperczak konsultuje chorych.
- Tamtejszy oddział urologii ma obecnie problemy organizacyjne, dlatego jako szpital w Poznaniu wspieramy ich w leczeniu. Dzięki temu pacjent trafił do nas i mogliśmy przeprowadzić ten skomplikowany zabieg - wyjaśnia prof. Antczak.
"Robot da Vinci wraz z panem doktorem wykonali świetną robotę"
Swoje wrażenia opisał także sam pacjent, pan Stanisław Adamek. Jak powiedział, po operacji czuje się bardzo dobrze.
- Byłem zdziwiony, gdy usłyszałem o operacji w asyście robota, ale dziś wiem, że to mnie uratowało. Robot da Vinci wraz z panem doktorem wykonali świetną robotę - podkreśla. - Pierwszą nerkę usunięto mi w 2013 roku. Teraz guz zaatakował drugą. To jak drugie życie - i jestem bardzo szczęśliwy, że się udało.
Prof. Antczak dodał, że obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje w urologii jedynie zabiegi robotyczne w leczeniu raka prostaty, tzw. radykalną prostatektomię.
- To jedyna procedura finansowana w ten sposób. Cały czas konsultant krajowy prowadzi działania, aby Agencja Oceny Technologii Medycznych zawnioskowała do NFZ o refundację również innych zabiegów robotycznych - powiedział prof. Antczak.
Dlatego ośrodek kwalifikuje do robotyki przede wszystkim najtrudniejsze przypadki.
- Refundacji na razie nie ma, ale jeśli pacjent ma trudności, np. duży guz wystający poza nerkę, będziemy go kwalifikować właśnie do operacji robotycznej - zaznaczył profesor.
Dr Janusz Rzeźniczak, pełnomocnik dyrektora ds. lecznictwa podkreślił, że szpital - wielospecjalistyczny - zapewnia pacjentom kompleksową opiekę.
- Funkcjonujemy w ramach kontraktów z NFZ i mamy świadomość ograniczeń refundacyjnych, jednak nigdy nie patrzymy na pacjenta przez pryzmat opłacalności. Pomagamy według najwyższych standardów medycznych - zadeklarował.