Resort nauki chce wzmocnić nadzór nad uczelniami
Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego do 2035 r. zakłada większy nadzór nad uczelniami
Zwiększenie skuteczności nadzoru nad uczelniami "poprzez wzmocnienie ram prawnych, jakościowych i etycznych" to jeden z elementów projektu "Strategii Rozwoju Szkolnictwa Wyższego w Polsce do 2035 r.", przedstawionego w ubiegłym tygodniu przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Jak stwierdził w rozmowie prorektor UW ds. studenckich i jakości kształcenia dr hab. Maciej Raś, prof. UW, wzmocnienie nadzoru państwa nad uczelniami to dobry pomysł.
Limit dzienny 6 sztuk. Biedronka daje dwa produkty gratis
- Nie chodzi tylko o jakość kształcenia, ale o to, by badać, czy program studiów jest realizowany zgodnie z założeniami - zaznaczył prof. Raś.
Powiedział, że na polskim rynku powinny się utrzymać tylko uczelnie kształcące solidnie, zgodnie z wysokimi standardami. - Uniwersytet Warszawski kontroli i wizytacji się nie boi. Raczej nikt nie podejrzewa, że nasz dyplom został wystawiony za nic. Chcielibyśmy natomiast, by zostały wyeliminowane te podmioty, które nierzetelnie przykładają się do kształcenia i nie sprzyjają budowaniu etosu szkolnictwa wyższego - ocenił prorektor UW.
Przypomniał przypadek Collegium Humanum, prywatnej uczelni powstałej w 2018 r., która oferowała szybkie kursy MBA i inne programy ułatwiające zdobywanie dyplomów - często wystawianych bez odpowiedniego procesu edukacyjnego.
Prorektor UW podkreślił, że system zapewnienia jakości kształcenia i poprawności procedur edukacyjnych powinien działać na dwóch poziomach. Na poziomie państwowym, ministerialnym, zarządzanie szkolnictwem wyższym powinno się odbywać zgodnie z ustawami i rozporządzeniami, m.in. za pośrednictwem takich centralnych instytucji, jak Polska Komisja Akredytacyjna. Ale właściwy system kontroli jakości kształcenia musi też istnieć - zdaniem prof. Rasia - na poziomie każdej uczelni.
Uniwersytet Warszawski wprowadza nowe zasady etyczne. Mają chronić studentów i podnieść standardy akademickie
W ocenie prof. Rasia wszystkie uczelnie powinny wypracować własne kodeksy etyczne dotyczące m.in. "kwestii miękkich", nie zawsze regulowanych kodeksami - karnym lub pracy - ani innych normami prawnymi dotyczącymi szkolnictwa wyższego. Rozmówca PAP przypomniał, że na Uniwersytecie Warszawskim działa szereg instytucji, które wspierają zapewnianie wysokich standardów działalności akademickiej. System ten składa się m.in. z biura rzeczniczki akademickiej, rzeczników studenckich, rzeczników dyscyplinarnych dla studentów, doktorantów i pracowników; komisji dyscyplinarnych, antymobbingowej i antydyskryminacyjnej oraz komisji powoływanych ad hoc przez rektora w razie niespodziewanych sytuacji.
Jak poinformował, na Uniwersytecie Warszawskim kończą się właśnie prace nad wewnętrznym kodeksem etyki, który będzie regulował m.in. kwestie relacji między prowadzącymi a studiującymi, między pracownikami i w społeczności studentów oraz dotyczące prowadzenia badań naukowych i publikacji. W zapisach dotyczących relacji wykładowców ze studentami ma się pojawić m.in. punkt o unikaniu zbytniej zażyłości.
- Ostatnio przenosimy pewne stosowane już u nas standardy etyczne na prace dyplomowe. Ustaliliśmy - i będzie to wprowadzane w odpowiednich dokumentach - by w pracach dyplomowych znajdował się zapis nie tylko o ich oryginalności, ale również taki, że badania zostały przeprowadzone zgodnie z zachowaniem standardów etycznych - wyjaśnił prof. Raś, który przewodniczy Uniwersyteckiej Radzie do spraw Kształcenia, ciału zarządzającemu dydaktyką akademicką.Prorektor Raś wspomniał, że na UW działa Komisja Rektorska ds. Etyki Badań Naukowych z Udziałem Człowieka pod przewodnictwem prof. Pawła Łukowa, dziekana Wydziału Filozofii.
Rozmówca podsumował, że instytucjonalne wzmocnienie nadzoru nad uczelniami jest zdecydowanie zasadne.
- Zwiększenie kontroli powinno przede wszystkim dotyczyć tych uczelni, na których w przeszłości mieliśmy już do czynienia z nadużyciami i nieprawidłowościami. Przestrzegałbym jednak przed zbytnią biurokratyzacją związaną z nowymi regulacjami. Już i tak na co dzień się z nią zmagamy i spędzamy zdecydowanie zbyt dużo czasu na dopełnianiu formalności - zaznaczył prof. Maciej Raś.