Rzeszów: Cenne odkrycia rzeszowskich archeologów. Zapowiada się nowa atrakcja turystyczna
Klatka schodowa została odkryta w południowo-zachodnim narożniku dziedzińca przy okazji prac izolacyjnych starych fundamentów muzeum. Powstała u schyłku XVII w. podczas przebudowy kompleksu klasztornego prowadzonej przez niderlandzkiego architekta Tylmana z Gameren, w wyniku której wyłonił się obecny, znany nam kształt kompleksu składającego się z gimnazjum, kościoła i klasztoru.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
- Pierwotnie skrzydło zachodnie klasztoru nie miało piętra, pozostałe skrzydła tak. Tylman dobudował piętro i poprowadził do niego zewnętrzną klatkę schodową. Podczas tej przebudowy architekt zaprojektował też między innymi dwie wieże kościelne, zlikwidował stare wejście do klasztoru z przykościelnej kruchty i wybudował nowe w centralnym punkcie jego fasady - mówi Joanna Ligoda, kierownik Działu Archeologicznego Muzeum Okręgowego w Rzeszowie.
Klatka była dwukondygnacyjna. Sięgała do lica dachu. Została rozebrana w 1960 roku, gdy w budynku poklasztornym działało już rzeszowskie muzeum. - Wolno przypuszczać, że stan budynku był tak zły, że podjęto decyzję o jego rozbiórce - wyjaśnia Joanna Ligoda.
Schody w kształcie litery "U"
Archeolodzy odsłonili fundament klatki schodowej zbudowany z cegły i kamienia powiązanych zaprawą scalającą. Cegły są różne. Są palcówki, która można powiązać z czasami powstania klatki schodowej, a także cegły nowsze, z XIX wieku, prawdopodobnie użyte do remontu klatki. W zachowanym fundamencie klatki schodowej widać pozostałości schodów zabiegowych, o kształcie litery "U". Zachowała się tylko ich część dolna. Z klatki można było wejść do piwnic, do parteru i na pierwsze piętro klasztoru. W fundamentach klatki zachowała się też studzienka, która prawdopodobnie służyła do odprowadzania wody.
W trakcie badań muzealni archeolodzy znaleźli niewiele artefaktów.
- Nie są one stricte powiązane z czasem powstania klatki schodowej. Trafiły w to miejsce w czasach późniejszych. Są to cegły XIX - wieczne, fragmenty nowożytnych naczyń, kafli piecowych, dachówek o szerokiej chronologii, też wkraczającej w wiek XIX w. Takie znaleziska znajduje się najczęściej podczas prac archeologicznych przy założeniach miejskich - mówi Joanna Ligoda.
Zachowało się niewiele źródeł przedstawiających odkopaną klatkę schodową: mapa katastralna z połowy XIX w., zdjęcie z lat 50. XX w. i plan z rzutem klasztoru i klatki z XVII-XVIII w. opublikowany w książce "Popijarski zespół architektoniczny w Rzeszowie" Józefa Świebody z 1991 r. Przed pracownikami Muzeum Okręgowego czeka teraz etap gabinetowej pracy nad dokładnym zbadaniem obiektu.
Atrakcja dla turystów
Muzeum planuje eksponować w przyszłości wykopane relikty pod przeszkleniem. - Byłaby to dodatkowa atrakcja turystyczna. Ale potrzeba wiele czasu i środków. Nim do tego dojdzie, fundamenty muszą być zabezpieczone, nie mogą być odkryte jak dziś. Zostaną one na jakiś czas zasypane, w taki sposób, aby można było je w każdym momencie odtworzyć. W tym celu należy sporządzić dokumentację projektową - mówi Joanna Ligoda.
Co skrywał bród na Wisłoku?
Nie jest to jedyne odkrycie archeologów Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. W tym roku pracowali też na stanowisku w Siedliskach (gm. Lubenia). Jest to hipotetyczny bród na Wisłoku niedaleko mostu między Zarzeczem a Siedliskami w górę rzeki.
- W 2023 roku do naszego Muzeum pani Józefa Pociask, mieszkanka Siedlisk, przekazała żelazne zabytki, które odnajdywała w Wisłoku przy niskich stanach rzeki. Były to przede wszystkim żeleźca toporów, które datujemy głównie na XV wiek. Znalezienie tak dużej serii artefaktów wydawało nam się na tyle interesujące, że postanowiliśmy dokładniej zbadać teren. Do współpracy zaprosiliśmy dr. Piotra Kotowicza z Muzeum Historycznego w Sanoku, specjalizującego się w tematyce uzbrojenia - wyjaśnia Joanna Ligoda.
Wstępne badania koryta Wisłoka miały miejsce w 2023. Archeolodzy odkryli wówczas kolejne topory. W roku ubiegłym oczyścili i odsłonili widoczne w brzegu rzeki belki. Miały one formę drewnianej konstrukcji. Badania dendrologiczne określiły ich datę powstania na wiek XIV i XV. W roku 2025 archeolodzy wrócili nad Wisłok i podjęli kolejne poszukiwania. Odsłonili kolejne belki i pobrali kolejne próbki do badań.
- Zobaczymy, co te badania przyniosą - mówi Joanna Ligoda.
Muzeum posiada już ponad 40 toporów z Siedlisk.
- Prawdopodobnie jest to największy depozyt rzeczny w Polsce - mówi pracownik Muzeum.
Jak topory znalazły się w rzece? Muzealnicy skłaniają się ku temu, że w odkrytym przez nich miejscu w dawnych wiekach prowadzono prace związane albo z budowaniem pomostu, albo przeprawy, albo tratw rzecznych.
- Wykluczamy militarny charakter znalezisk dlatego, że w tym czasie, w wieku XV, topory tracą już swoją funkcję bojową, a stają się narzędziami rzemieślniczymi, ciesielskimi. Tym bardziej że na niektórych belkach są widoczne ślady działań celowych i konstrukcyjnych. Narzędzia mogły też pochodzić z jakiejś zatopionej w tym miejscu barki rzecznej. Na ten moment nie wykluczamy kilku koncepcji interpretacyjnych - wyjaśnia muzealnik.