Sieniec: Likwidacja podstawówki? Mieszkańcy mówią zdecydowane "nie"
W tym artykule:
- Demografia i koszty powodem do zamknięcia szkoły
- "Przed wyborami była inna gadka"
- Plotka, która okazała się prawdą?
- Dlaczego rodzice nie posyłają dzieci do Sieńca? "Zagadkowa sytuacja"
- Burmistrz zmówi o oszczędnościach w wysokości 2,4 mln zł. Mieszkańcy odpowiadają, że szkoła nie jest po to, by była rentowna
- Szkoła pozyskała pieniądze. Co się z nimi stanie po zamknięciu placówki?
- Szkoła kosztem inwestycji i szansa dla miejscowosci w postaci nowego zakładu
- Jaka decyzja zapadnie w sprawie szkoły? Jasna deklaracja części radnych, burmistrz ma sprawę przemyśleć
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
Demografia i koszty powodem do zamknięcia szkoły
Takie spotkania zawsze obfitują w emocje i nie inaczej było i tym razem. W piątek 14 listopada w Szkole Podstawowej im. Wisławy Szymborskiej w Sieńcu odbyło się spotkanie związane z ewentualną likwidacją placówki. Mieszkańcy liczny stawili się na miejscu, by bronić szkoły. Dlaczego w ogóle pojawił się pomysł likwidacji szkoły? Chodzi i koszty jej utrzymania i niewielką liczbę uczniów, o czym na początku spotkania mówił dyrektor Zakładu Obsługi Placówek Oświatowo-Wychowawczych Romuald Kucharczyk. Jak wyjaśniał, po części odpowiada z ataki stan faktyczny demografia w gminie, która jest odzwierciedleniem sytuacji w całym kraju.
Kucharczyk podał dane dotyczące uczniów uczących się obecnie we wszystkich 9 szkołach prowadzonych przez gminę. Jak mówił, w szkole w Sieńcu obecnie uczy się 40 uczniów i 13 dzieci w oddziale przedszkolnym. Drugą najmniej liczną placówką jest szkoła w Masłowicach, ale tam jest 80 uczniów i 23 dzieci w oddziale przedszkolnym. W pozostałych placówkach na terenach wiejskich liczba uczniów przekracza stu. To jednak, jak mówił, nie jedyny problem.
To, co najbardziej jest niepokojące w szkole w Sieńcu, to dość niski procent dzieci zamieszkałych w obwodzie Szkoły Podstawowej w Sieńcu zostaje uczniami tej szkoły. Te wartości to od 66 do 0 procent. W rocznikach urodzeń od 2011 roku do 2018 roku średnio niecałe 31 procent dzieci zamieszkałych w obwodzie szkoły uczy się w tej szkole - wyliczał Romuald Kucharczyk.
W pozostałych szkołach jest to od 61 do 92 proc. dzieci zamieszkałych w obwodzie danej placówki.
To wiąże się nieodzownie z finansami, ponieważ tak naprawdę w szkole koszty tworzy oddział, nie dziecko. Jeżeli oddział liczy pięcioro dzieci, to on kosztuje tyle samo, co oddział, do którego chodzi 20 dzieci - wyjaśniał Kucharczyk.
Dyrektor wyliczał, że koszt kształcenia jednego dziecka w Sieńcu to około 48 tys. zł rocznie, podczas, gdy w drugiej najmniejszej szkole w gminie, czyli w Masłowicach jest to 28 tys.zł. Najniższy koszt w przeliczeniu na jednego ucznia jest w Szkole Podstawowej w Rudzie - 16 tys. zł.
Propozycja, jaka padła z ust dyrektora Kucharczyka, to pozostawienie w Sieńcu oddziału przedszkolnego. Jednocześnie zapewniał on, że są wielkie szanse na to, że większość nauczycieli placówki (poza tymi, którzy nabędą uprawnienia emerytalne) znajdzie zatrudnienie w innych szkołach.
"Przed wyborami była inna gadka"
Emocje szybko pojawiły się w trakcie spotkania. Mieszkańcy podnosili między innymi, że władze miasta nie są w stanie przewidzieć ile dzieci będzie się rodzić na terenie obwodu szkoły w kolejnych latach i ile spośród nich będzie uczęszczać do szkoły w Sieńcu.
Wiemy, co będzie za trzy lata, bo wiemy ile dzieci się urodziło w 2023 roku. W obwodzie Sieńca urodziło się 8 dzieci. Jeśli ci rodzice będą dalej swoje dzieci kierować do szkoły w Sieńcu w takim stopniu, jak dotychczas, to będą klasy jedno lub dwuosobowe - odpowiadał burmistrz Paweł Okrasa.
Obecni na spotkaniu mieszkańcy Sieńca i Jodłowca szybko zareagowali wypominając Okrasie, że ten w kampanii wyborczej miał składać obietnice, że szkoła nie zostanie zlikwidowana.
Panie burmistrzu, przed wyborami jaka była gadka? Był pan na Jodłowcu. Co pan obiecał? - dopytywał jeden z mieszkańców.
Burmistrz twierdził s kolei, że wypowiadał się zdecydowanie, że w kolejnych kadencjach nie będzie potrzeby wygaszania szkoły, przekonywał jednak, że mówił o tym w roku 2014 i 2018.
Sytuacja jest teraz zupełnie inna, niż była przed 5 czy 10 laty. Ona nie wynika z tego, że gmina coś w Szkole Podstawowej w Sieńcu zaniedbała - przekonywał Paweł Okrasa -Gdyby te 10 dzieci urodzonych w roku 2018 przyszło do pierwszej klasy, ale tak się złożyło, że przyszło tylko jedno dziecko. To ni jest przypadek, że w roku 2016 urodziło się dzieci 14, a w klasie jest tylko trójka dzieci - mówił burmistrz.
Plotka, która okazała się prawdą?
Na reakcję mieszkańców długo nie trzeba było czekać.
Może, gdyby ktoś propagandy nie siał, że zamkną szkołę, to by było inaczej - słychać było z sali.
To, że plotki o likwidacji szkoły krążyły w okolicy potwierdziła dyrektorka szkoły Marlena Karaś.
W ubiegłym roku w trakcie naboru pojawiła się w przestrzeni publicznej- co ja dementowałam - informacja, na pewno nie z naszej strony, że szkoła będzie zamknięta. Dochodziły do mnie takie głosy rodziców, którzy mówili, że zapisaliby dziecko, no ale szkoła ma być zamknięta, więc nie ma takiej możliwości. My nie wypuszczaliśmy tych plotek na pewno, ale to się pojawiło - mówiła.
Burmistrz stwierdził, że spotkanie nie jest po to, by dyskutować o plotkach. Podkreślał też, że informacje o likwidacji szkoły w formie plotek zaczęły krążyć przed rokiem, ale rodzice już w latach wczesniejszych w dużej mierze nie decydowali się, by ich pociechy uczyły się w Sieńcu. Mieszkańcy ripostowali, że informacje o rzekomych planach wygaszenia placówki pojawiają się od lat. Do sprawy pod koniec spotkania odniósł się także Zbigniew Rybczyński - jeden z wielu radnych, którzy pojawili się na spotkaniu.
Pani dyrektor powiedziała, że kolportowano plotki o spodziewanej likwidacji szkoły, pan burmistrz się oburzył, że nie rozmawiajmy o plotkach. Okazuje się, że to nie jest plotka, to jest realna sytuacja, z którą rada się zmierzy - mówił Rybczyński - Ja bym był za tym, żebyście państwo się z panem burmistrzem umówili, żeby takiej uchwały (o zamiarze likwidacji szkoły - red.) nie przedkładał, skoro się państwo umówiliście w wyborach w roku 2024 v- sugerował.
Dlaczego rodzice nie posyłają dzieci do Sieńca? "Zagadkowa sytuacja"
Burmistrz podkreślał, że jednym z podstawowych problemów jest to, że uczniowie z obwodu nie trafiają do szkoły w Sieńcu w kolejnych latach.
Gdyby mieszkańcy obwodu posyłali dzieci tutaj do szkoły, to byśmy się tu nie spotykali. To sami mieszkańcy Sieńca skazują szkołę na wygaszenie - twierdził Paweł Okrasa.
Kontynuując temat radny Rybczyński stwierdził, że fakt, że wiele dzieci z tego obwodu chodzi do innych szkół jest zagadkowy. Sugerował jednak, że sprawę powinien spróbować wyjaśnić organ prowadzący placówkę.
Całkowitą odpowiedzialność zrzuca się na społeczność lokalną i mówi się, że to rodzice tych dzieci rozmontowali szkołę, pan burmistrz zmówi dzisiaj, że on nie ma z tym nic wspólnego i wywiesza białą flagę jako organ prowadzący szkołę, organ, który ustala obwody, organ, który ma bardzo duży wpływ na funkcjonowanie oświaty. Czy pan burmistrz chce dzisiaj powiedzieć, że nie mógł nic zrobić? To nawet nei jest pytanie, czy organ wykonawczy zrobił wszystko, aby jednak dzieci w większej liczbie chodziły do tej szkoły? To jest pytanie, czy organ wykonawczy zrobił cokolwiek w tym zakresie? - mówił Zbigniew Rybczyński.
Radny sugerował, że można było chociażby zbadac sytuację za pomoca anonimowych ankiet wśród rodziców, co mogłoby pomóc w ocenie problemu i jego przyczyn i szukaniu ewentualnego rozwiązania innego, niż zamykanie szkoły.
Burmistrz zmówi o oszczędnościach w wysokości 2,4 mln zł. Mieszkańcy odpowiadają, że szkoła nie jest po to, by była rentowna
Uczestnicy spotkania dociekali między innymi jakie oszczędności wygeneruje gmina zamykając szkołę w Sieńcu. Jak mówił burmistrz, w 2026 roku będą one jeszcze nieznaczne, natomiast w roku 2027 będzie to już około 2,4 mln zł. Szybko spotkał się z sali z odpowiedzią, że szkoła nie jest po to, by przynosić dochód, a jest inwestycją w młodych ludzi, która będzie procentować po latach.
W podobnym tonie wypowiadał się radny Tomasz Akulicz.
Zawsze pan to powtarzał "Gmina Wieluń jest bogata bogactwem swoich mieszkańców" i w tej chwili każdą złotówkę pan przelicza. Liczy pan, że 2 mln zł kosztuje gminę Wieluń utrzymanie szkoły w Sieńcu - mówił Akulicz - To, że dzieci z obwodu nie przychodzą do tej szkoły to jest problem i może warto coś z tym zrobić, natomiast nie zgodzę się z panem burmistrzem, że usiądziemy sobie nad tymi tabelkami, wyliczymy 2 mln zł i zamykamy szkołę. Tak nie wolno po prostu robić - podnosił radny i dodał, że szkoła to nie tylko placówka oświatowa.
Szkoła pozyskała pieniądze. Co się z nimi stanie po zamknięciu placówki?
Kolejny problem związany z likwidacją szkoły w Sieńcu wiąże się z projektami, w których realizację zaangażowała się placówka. Jak mówiła dyrektorka podstawówki, szkoła otrzymała 450 tys. zł z funduszy europejskich na realizację szeregu zadań.
To miał być projekt, który miał być realizowany przez dwa lata i w ramach tego projektu miał być przeprowadzony remont, pełne wyposażenie pracowni językowej, utworzenie nowoczesnej sali informatycznej z elementami robotyki, zakup pomocy terapeutycznych, dydaktycznych i multimedialnych, organizacja kół zainteresowań, między innymi językowego ekologicznego, co tez byłoby naszym atutem i przyciągnęłoby dzieci, doskonalenie nauczycieli. Co z tymi pieniędzmi panie burmistrzu? - pytała Marlena Karaś.
Sam projekt kosztował 20 tys. zł, a to nie jedyny problem. Inne zadania ze środków zewnętrznych szkoła zrealizowała już wcześniej.
Mamy jeszcze dwa projekty, które zostały zrealizowane. Jeden projekt to jest utworzenie ekopracowni, drugi projekt - ekopracownia zewnętrzna. W umowie jest zapis, że utrzymanie tychże pracowni musi być minimum 5 lat. Niestety, ani jedna, ani druga pracownia nie będzie utrzymana, jeśli szkoła zostanie zlikwidowana - podkreślała dyrektorka Szkoły Podstawowej w Sieńcu.
Umowy nie sa jeszcze przez nas podpisane dlatego, że jesteśmy w korespondencji z instytucją finansującą, czy jesteśmy w stanie zapewnić w ciągu tych 5 lat frekwencję na tych zajęciach, które będa dofinansowane, czyli czy będziemy w stanie dotrzymać trwałości projektu - odpowiadał Paweł Okrasa. - Natomiast wnioski, które były złożone ja podpisałem, bo to była kolejna nasza próba dania szansy, że to zwiększy atrakcyjność szkoły.
Szkoła kosztem inwestycji i szansa dla miejscowosci w postaci nowego zakładu
Sołtys Jodłowca Adrian Garbiec-Ogórek wspominał z kolei, że otrzymał propozycję, by nie likwidować szkoły w Sieńcu, jednak kosztem inwestycji, z których mieliby zrezygnować mieszkańcy na swoim terenie. Podobna propozycja dotarła też do sołtyski Sieńca Bogumiły Gmyrek. Burmistrz stwierdził w trakcie spotkania, że byłby gotów rozważyć takie rozwiązanie, zaoponował natomiast radny Zbigniew Rybczyński. Jak mówił, inwestowanie w poprawę bezpieczeństwa itp. jest obowiązkiem gminy. Zadeklarował też, że ani on, ani radni klubu Obywatelskie Wieluń nigdy nie zgodzą się na to, żeby mieszkańcy byli "karani finansowo" za to, że szkoła w miejscowości będzie działać.
Poruszono też temat mającego powstać w okolicy centrum logistycznego Dino, które może stać się szansą na zwiększenie liczby dzieci w szkole. Sugerowano, że takie centrum to nowe miejsca pracy, a co za tym idzie możliwość, ze pracownicy zapiszą swoje dzieci do sienieckiej podstawówki. W obronie najmniejszej szkoły w gminie stanęli też uczniowie podkreślając, że nauczanie odbywa się tu na bardzo wysokim poziomie, czego przykładem są choćby wyniki egzaminów - średnia wyższa od ogólnopolskiej, wojewódzkiej, czy nawet powiatowej i gminnej. W podobnym tonie wypowiadali się też absolwenci szkoły.
Jaka decyzja zapadnie w sprawie szkoły? Jasna deklaracja części radnych, burmistrz ma sprawę przemyśleć
W piątkowym spotkaniu udział poza mieszkańcami i przedstawicielami urzędu udział wzięli miedzy innymi posłowie Paweł Rychlik, który zapowiedział wspieranie mieszkańców w ich staraniach o ocalenie szkoły, oraz Piotr Polak, który liczy na to, że społeczność i burmistrz dojdą do porozumienia. Przede wszystkim jednak liczna była też reprezentacja radnych Rady Miejskiej w Wieluniu, od których ewentualnej decyzji zależeć będzie przyszłość szkoły. O ile burmistrz przedstawi im stosowną uchwałę. W spotkaniu udział wzięli radni klubów PiS, Obywatelski Wieluń i KO - PSL. Jasna deklaracja padła już ze strony Tomasza Akulicza, który zapowiedział, że radni Prawa i Sprawiedliwości nie zagłosują za likwidacją szkoły.
Teraz "piłeczka" leży po stronie burmistrza, ale nie wiadomo, czy przedstawi on radnym uchwałę w sprawie szkoły. Jak sam mówił na zakończenie spotkania, zamierza przemyśleć argumenty mieszkańców, które padły na spotkaniu.