Tańsze jaja z końca świata wjeżdżają do Polski. Przepisy dobijają producentów
W tym artykule:
Eksperci KIPDiP przyznają, że kluczowa jest unijna polityka
- Urzędnicy unijni nie potrafią uczyć się na swoich błędach. W ostatnim czasie w Europie mieliśmy do czynienia z kilkoma kryzysami dostępności jaj. Ich przyczyny były różne, ale za każdym razem zyskiwały one na zaznaczeniu i sile za sprawą decyzji brukselskich decydentów - twierdzi prezes Katarzyna Gawrońska.
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
Wymienia, że grzechów Unii wobec producentów jaj jest wiele, m.in. nieustanne zaostrzanie przepisów dotyczących produkcji daleko ponad standardy światowe, lepsze traktowanie producentów surowca spoza Europy niż rodzimych, a także tworzenie warunków niepewności co do systemu klatkowego. Zauważalna jest jednak gospodarka, która broni się przed tymi zarzutami.
Przykładem jest impuls inflacyjny po pandemii koronawirusa, gdy nie chcąc windować cen jaj, porzucono na jakiś czas postulaty dotyczące zaostrzania przepisów hodowlanych czy prawnej likwidacji chowu klatkowego.
Europejskie jaja droższe niż amerykańskie
Ceny to coś, co zawsze interesuje klientów. Producenci ustalają stawki przez pryzmat polityki unijnej. Można byłoby płacić mniej, ale regulacje nie pozwalają. Obecnie, według danych KE, jaja europejskie są nieznacznie droższe od amerykańskich, gdzie grypa ptaków ostatnio dała się we znaki. Podobnie w porównaniu z krajami pozaeuropejskimi jak Brazylia i Indie.
- Trudno się więc dziwić, że Brazylijczycy, mając tak duży zapas cenowy, próbują sprzedawać swoje jaja nawet w Polsce - zauważa Gawrońska.
Pojawiają się także obawy wobec umowy UE-Mercosur. Zdaniem prezes Izby już bez tego dokumentu Argentyna mocno zaznacza obecność na rynku unijnym, jest czwartym eksporterem jaj na ten obszar.
Polska na tle innych państw wypada bardzo dobrze, jeśli chodzi o produkcję jaj. Jest piątym, co do wielkości, producentem w Europie i jednym z największych światowych eksporterów. KIPDiP ocenia, że ok. 35-40 proc. naszych zasobów trafia na rynki zagraniczne, największymi odbiorcami są Wielka Brytania, Japonia, Szwajcaria, Izrael i Tajlandia.
Źródło: KIPDiP
Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Strefę Agro codziennie. Obserwuj Strefę Agro!