Fałszywy policjant oszukał seniorów
Do starszego małżeństwa zadzwonił telefon. Głos w słuchawce przedstawił się jako pracownik poczty. Poprosił seniorów o podanie adresu, na który mają być dostarczone paczki, po czym szybko się rozłączył.
Po chwili telefon zadzwonił drugi raz. Tym razem był to mężczyzna podający się za policjanta. Wmówił on seniorom, że pracownicy poczty współpracują z grupą oszustów, a policja prowadzi ogólnopolską akcję, aby ich zatrzymać.
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
Zażądał od małżeństwa sporej sumy pieniędzy, zapewniając przy tym, że gotówka po zakończeniu całej akcji zostanie zwrócona właścicielom. Po kwotę ponad 120 tysięcy złotych miał zgłosić się do nich sam funkcjonariusz policji.
Zdezorientowani seniorzy posłusznie wykonywali polecenia mężczyzny, którego głos słyszeli w słuchawce. Kobieta zaczęła przygotowywać dużą kwotę pieniędzy, a następnie pod domem przekazała go mężczyźnie.
Zaniepokojony syn zaalarmował policjantów
Całe zdarzenie zaniepokoiło syna kobiety, który akurat przyszedł do domu i widział całą sytuację.
- Natychmiast zorientował się, że rodzice padli ofiarą oszustwa. Próbował zatrzymać sprawcę, jednak ten uciekł do samochodu i odjechał. Syn natychmiast powiadomił policję, przekazując opis i kierunek ucieczki - relacjonuje asp. Kamil Wójcik, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
Dzięki natychmiastowemu zgłoszeniu sprawcę udało się szybko namierzyć. Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego oraz Patrol Komisariatu Policji w Tuchowie zauważyli pojazd odpowiadający podanemu opisowi i zatrzymali go do kontroli.
Za kierownicą znajdował się 39-letni obywatel Ukrainy. W pojeździe zabezpieczono także całą przekazaną mu gotówkę.
Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Usłyszał zarzuty oszustwa. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Tarnowie, sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy. Grozi mu do 10 lat więzienia.
- Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań, gdyż sprawca najprawdopodobniej działał w grupie - podkreśla asp. Kamil Wójcik.