Kujawsko-Pomorskie: Tysiące nieodwołanych wizyt do lekarzy
Pani Joanna z Bydgoszczy 5 listopada rejestrowała się do lekarza POZ.
- Potrzebuję skierowanie do sanatorium, więc było mi obojętne, który lekarz mnie przyjmie w mojej przychodni. Poprosiłam o pierwszy wolny termin. Jakież było moje zdziwienie, gdy pani w rejestracji zapisała mnie na 18 listopada! Przecież to aż 13 dni oczekiwania. Gdybym naprawdę miała grypę czy anginę, to już bym się dawno wykurowała. Gdy zapytałam panią skąd te kolejki, usłyszałam, że o wiele szybciej bym się dostała do lekarza, gdyby ludzie nie blokowali terminów. Podobno zapisują się i potem nie przychodzą na wizyty. W mojej przychodni, w przypadku lekarzy POZ, podobno dziennie jest kilka takich przypadków. Potem pacjenci narzekają, że trzeba czekać tygodniami czy miesiącami na wizyty. Wystarczyłby jeden telefon i ktoś mógłby wskoczyć na nasze miejsce - mówi Czytelniczka.
"To skandal". Nagrała to co działo się przed paczkomatem. Mamy komentarz Inpostu
Dajmy szansę innym pacjentom
Barbara Nawrocka, rzecznik kujawsko-pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Bydgoszczy, przyznaje, że zbyt często zdarza się, iż pacjenci nie stawiają się na umówione konsultacje, co prowadzi do powstawania niepotrzebnych opóźnień i utrudnia dostęp do specjalistycznej opieki medycznej.
- Niestawienie się na wizytę bez wcześniejszego powiadomienia przyczynia się do wydłużenia kolejki do lekarzy specjalistów, co z kolei negatywnie wpływa na dostępność do leczenia - mówi Barbara Nawrocka.
Jak podaje NFZ, tylko przez dziesięć miesięcy tego roku prawie 72 tysiące mieszkańców regionu nie przyszło do lekarza i nie odwołało umówionej wizyty. Najwięcej, bo 14 237, dotyczy fizjoterapii ambulatoryjnej, a ortopedii i traumatologii narządu ruchu - 11 201. 9190 to świadczenia z zakresu kardiologii, 6491 z zakresu neurologii, a 4434 to nie odwołane wizyty do endokrynologa. Na rezonans magnetyczny nie przyszło 1645 zarejestrowanych pacjentów, na tomografię komputerową - 1361, a na gastroskopię 1298.
- Jeśli wiemy, że nie możemy pojawić się u lekarza, na umówione badanie lub zabieg, odwołajmy je. W ten sposób dajemy szansę innym pacjentom na skorzystanie z pomocy w krótszym terminie. Pacjent, który nie przyszedł na wizytę szkodzi także sobie - wydłuża czas na postawienie diagnozy i na powrót do zdrowia - zaznacza Barbara Nawrocka.
SMS-em przypomną o wizycie
NFZ wysyła SMS-y z przypomnieniem o pierwszorazowej konsultacji u specjalisty, badaniu czy hospitalizacji (w 2024 roku wysłał blisko 14 milionów takich wiadomości - dop. red.). Dotyczy to 48 wybranych świadczeń.
Każdy pacjent, który podczas rejestracji przekazał swój numer telefonu, dostaje SMS na cztery dni przed planowaną wizytą. Aby otrzymać SMS-a z NFZ, wystarczy, że pacjent podczas rejestracji poda poprawnie swój numer telefonu komórkowego.W treści SMS-a podane są informacje o świadczeniu, terminie wizyty, i co ważne, również numer telefonu, pod który pacjent może zadzwonić, aby odwołać wizytę.
Bot głosowy dzwoni do pacjentów
Sprawdziliśmy w placówkach służby zdrowia w naszym regionie, jak duży mają problem z wizytami, na które pacjenci nie przyszli i ich nie odwołali.
- Są dni, gdy takich nieodwołanych wizyt mamy kilka dziennie, a są też i takie, gdy jest ich kilkanaście. Nasz "rekord" to 23 wizyty jednego dnia. Problem dotyczy zwłaszcza lekarzy specjalistów. Rozumiem, że pacjenci zapisują się z wyprzedzeniem, czasem nawet kilkumiesięcznym. Jednak nie ma możliwości, by zapomnieli o wizycie, bo przychodzi do nich SMS z przypomnieniem - mówi dyrektorka jednej z przychodni w Inowrocławiu.
Małgorzata Rogatty, rzecznik prasowy Centrum Onkologii w Bydgoszczy, zaznacza, że w przeszłości w placówce funkcjonował system przypomnień SMS. Jednak nie zapewniał on wystarczającej skuteczności.
Dlatego ponad dwa lata temu Centrum Onkologii wprowadziło usługę bota głosowego, który dzwoni do pacjentów dwa dni przed wizytą, przypomina o jej terminie i jednocześnie umożliwia potwierdzenie lub odwołanie spotkania. W przypadku rezygnacji system anuluje wizytę i uwalnia termin dla innego pacjenta. Od czerwca br. bot kontaktuje się z wszystkimi osobami zapisanymi zarówno na wizyty w Poliklinice, jak i na badania diagnostyczne (m.in. tomografię komputerową, rezonans magnetyczny, USG, scyntygrafię czy PET). Jeśli połączenie nie zostanie odebrane, system ponawia je czterokrotnie w ciągu dnia.
- Dzięki temu rozwiązaniu liczba wizyt, na które pacjenci nie przychodzą bez wcześniejszego odwołania, jest bardzo mała, żeby nie powiedzieć marginalna. Na przykład w październiku tego roku na 14 451 umówionych porad w Poliklinice Centrum, 489 wizyt zostało odwołanych przez pacjentów za pomocą bota, co pozwoliło przyjąć kolejne osoby w ich miejsce. W przypadku badań diagnostycznych na 5714 zarejestrowanych terminów odwołano za pomocą bota 112 wizyt, które również zostały wykorzystane przez innych pacjentów - informuje Małgorzata Rogatty.
Coraz mniej wizyt, na które pacjenci nie przyszli i ich nie odwołali, jest także w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy.
- Możemy zauważyć poprawę świadomości naszych pacjentów w zakresie przekazania informacji o braku możliwości przyjścia na umówioną wizytę. To też ogromna praca naszych pracowników: pań rejestrujących z Działu Koordynacji Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej, rozmów telefonicznych i prowadzonej korespondencji email, naszych informatyków oraz rzecz jasna lekarzy i pielęgniarek, którzy przypominają o tym, aby pacjenci zgłaszali konieczność zmiany terminu kolejnej wizyty. To wszystkim ułatwia pracę, a kolejni pacjenci, którzy oczekują na wizytę mają szansę na to, aby wcześniej przyjść do specjalisty - podkreśla dr n. hum. Łukasz Kosiński, pełnomocnik Dyrektora ds. Strategii, Komunikacji oraz Rozwoju Kadr Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy.
Jak dodaje, w 2023 roku 13 proc. osób zarejestrowanych nie przyszło na wizytę i nie poinformowało o tym wcześniej. W 2024 i 2025 roku takich pacjentów jest mniej - 11 proc.