Wilk workowaty. Zwierzę, które przegrało z człowiekiem

W 1936 roku w tasmańskim zoo zdechł ostatni przedstawiciel gatunku, który przetrwał miliony lat ewolucji. Thylacinus cynocephalus łączył cechy psa i tygrysa, choć nie był spokrewniony ani z jednym, ani z drugim. Największy drapieżny torbacz świata zniknął z powierzchni Ziemi przez ludzką paranoję i rządowe nagrody za jego głowę.

Ilustracja poglądowaWilk workowaty
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Przez Wieki

Anatomia drapieżnika

Zwierzę dorastało do 118 centymetrów długości bez ogona, a jego masa wahała się między 15 a 35 kilogramami. Samce przewyższały rozmiarami samice, a największy zmierzony osobnik osiągnął łączną długość prawie 272 centymetrów. Krótka sierść miała bladożółtawy odcień z szarym brązem, jaśniejszym na brzuchu i klatce piersiowej.

Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska

Na grzbiecie znajdowało się od 13 do 19 ciemnych pasków, które zaczynają się przy karku i kończą w pierwszej ćwiartce ogona. To właśnie te paski nadały mu tygrysie miano, mimo braku jakiegokolwiek pokrewieństwa z kotowatymi. Pysk był smukły, ale głowa szeroka i długa, umożliwiając imponujące rozwarcie szczęki.

Czaszka przypominała budową tę u psowatych, choć oba gatunki rozdzieliły się ewolucyjnie 160 milionów lat temu. Kły przyjmowały pośrednią formę między tymi u niełaza a hienowatych, podczas gdy ogon pozostawał sztywny i gruby. Przednie łapy miały pięć palców, tylne tylko cztery.

Samice nosiły skierowaną ku tyłowi torbę z czterema sutkami. Badania z 2018 roku ujawniły konwergentne zmiany w genach odpowiedzialnych za morfologię czaszki, dowodząc niezwykłej zbieżności ewolucyjnej z psami.

Polowania i domeny

Aktywność przypadała głównie na noc, choć prawie połowa ludzkich obserwacji miała miejsce w dzień. Wtedy zwierzęta odpoczywały w jaskiniach, pod pniami lub wygrzewały się na słońcu. Para dorosłych wraz z młodymi z poprzedniego miotu zajmowała terytorium rozciągające się na 50 do 100 kilometrów kwadratowych.

Siedliskami były lasy, wrzosowiska, tereny trawiaste, zarośla i góry ze skalnymi kryjówkami. Menu obejmowało ssaki ważące od jednego do pięciu kilogramów – kangurowate, dydelfokształtne, gryzonie i ptaki. Technika polowania polegała na wyczerpywaniu ofiary długim pościgiem, a nie na zaskoczeniu z zasadzki.

Długa szczęka pomagała w chwytaniu zdobyczy, choć siła zgryzu była słabsza niż u psowatych. Oskarżenia o masakry owiec nie znajdują potwierdzenia w faktach, jednak osadnicy właśnie w nie wierzyli. Specjaliści z IUCN nie klasyfikują gatunku jako migrującego pomimo sporych terytoriów.

Australijskie wygnanie i tasmański finał

Zwierzę zamieszkiwało kontynent australijski, Nową Gwineę i Tasmanię przez tysiąclecia. Między 120 a 70 tysiącami lat temu zaczęło się wycofywać z Australii, prawdopodobnie przez pojawienie się dingo i zmiany klimatu. Z kontynentu zniknęło całkowicie 2-3 tysiące lat temu.

Populacja tasmańska żyła w izolacji od 14 tysięcy lat, gdy wody oddzieliły wyspę od lądu. Tam, gdzie dingo nigdy nie dotarły, gatunek przetrwał aż do XIX wieku. Europejscy osadnicy uznali go za mordercę owiec i rozpoczęli bezlitosne polowania.

Rok 1888 wprowadził system nagród za głowy, co przypieczętowało los gatunku. Władze płaciły za każdego zabitego osobnika, napędzając fale eksterminacji. Ludzie widzieli w nim zagrożenie dla hodowli i niszczyli bez litości.

Benjamin i koniec linii

Ostatniego wolnego osobnika zauważono w 1932 roku gdzieś w tasmańskim buszu. Cztery lata później w zoo w Hobart zdechł samiec nazwany Benjamin – ostatni znany przedstawiciel Thylacinus cynocephalus. Jego śmierć zakończyła dziesiątki milionów lat ewolucyjnej historii torbaczy drapieżnych.

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody oficjalnie uznała gatunek za wymarły pół wieku później, w 1986 roku. Liczne ekspedycje ruszały w tasmańskie lasy, szukając ocalałych osobników, ale żadna nie przyniosła wiarygodnych dowodów. Doniesienia o tajemniczych śladach i obserwacjach pojawiają się do dziś, jednak XXI wiek nie potwierdził przetrwania żadnej populacji.

Harris opisał gatunek naukowo w 1808 roku, nadając mu nazwę Didelphis cynocephala. Greckie thulax oznacza wór, kuōn to pies, a cynocephalus odnosi się do psiego kształtu pyska.

Wybrane dla Ciebie
Trójmiasto 2026: Międzynarodowe gwiazdy zapowiadają koncerty
Trójmiasto 2026: Międzynarodowe gwiazdy zapowiadają koncerty
Jasło: Sąd skazał lekarza. Kara w zawieszeniu, będzie apelacja
Jasło: Sąd skazał lekarza. Kara w zawieszeniu, będzie apelacja
Stary Sącz: Nowy parking Park&Ride na 100 miejsc
Stary Sącz: Nowy parking Park&Ride na 100 miejsc
Legnickie Pole: Świąteczny jarmark przy bazylice już 13 grudnia
Legnickie Pole: Świąteczny jarmark przy bazylice już 13 grudnia
Koszalin: Gala Wiedeńska zachwyciła publiczność
Koszalin: Gala Wiedeńska zachwyciła publiczność
Rzeszów: Relacja z XV Zaduszkowego koncertu wspomnień
Rzeszów: Relacja z XV Zaduszkowego koncertu wspomnień
Eliminacje mistrzostw świata koszykarzy: Polska - Austria 90:78. Teraz czas na Niderlandy
Eliminacje mistrzostw świata koszykarzy: Polska - Austria 90:78. Teraz czas na Niderlandy
Opole: Wylegitymowali świadka wypadku. Od razu założyli mu kajdanki
Opole: Wylegitymowali świadka wypadku. Od razu założyli mu kajdanki
Warszawa: Awaryjne zamknięcie jednego z torów. Utrudnienia w kursowaniu pociągów
Warszawa: Awaryjne zamknięcie jednego z torów. Utrudnienia w kursowaniu pociągów
Chrzanów: Festiwal Pomocy, Współpracy i Integracji. Zobacz program
Chrzanów: Festiwal Pomocy, Współpracy i Integracji. Zobacz program
Szczecin: Poszedł z dziewczyną do jubilera i ukradł biżuterię
Szczecin: Poszedł z dziewczyną do jubilera i ukradł biżuterię
Warszawa: Trzy stacje linii M2 zamknięte na Targówku
Warszawa: Trzy stacje linii M2 zamknięte na Targówku
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀