Wrocław: Pracownicy MOPS-u pokazują, co znaczy pamięć o zmarłych. Sprzątają groby dawnych podopiecznych
Akcja sprzątania zaniedbanych grobów z kwatery nr 72 na Cmentarzu Kiełczowskim we Wrocławiu trwa do środy (29 października). Społecznicy, którzy na co dzień pracują w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, już po raz trzeci skrzyknęli się przed dniem Wszystkich Świętych. Są tu po to, żeby własnoręcznie zadbać o mogiły dawnych podopiecznych wrocławskiego ośrodka.
Jak przekazuje Agnieszka Chamioło, pracownik socjalny z Zespołu Terenowej Pracy Socjalnej nr 3, historie osób, które spoczęły w jednym z niemalże 200 zapomnianych grobów, nie są łatwe. Niektórzy nie mieli już bliskich, inni się od nich odcięli. Zdarzało się jednak i tak, że to rodziny nie chciały już utrzymywać kontaktu. Powody były różne, jednak skutek jednakowy. Stopniowe odchodzenie w niepamięć.
Czy możemy urodzić się z lękiem? Lekarz zabrał głos
- Wiele osób może powiedzieć, że to tylko groby, ale dla nas te mogiły są bardzo ważne - mówi Agnieszka Chamioło, pracownik socjalny z zespołu Terenowej Pracy Socjalnej nr 3 Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrocławiu. - Cały czas mam z tyłu głowy cytat: Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci (Wisława Szymborska, "Rehabilitacja" - red.). Uważam, że pamięć o tych ludziach jest bardzo ważna - dodaje Agnieszka Chamioło.
Tegoroczne sprzątanie grobów z kwatery nr 72 jest trzecim, zorganizowanym przez tę grupę. Dwa lata temu pracownicy trzeciego zespołu terenowego skrzyknęli się, żeby za prywatne pieniądze kupić znicze i grabki. Sami oporządzili teren.
- Tu na cmentarzu czuję, że faktycznie pomagam, od razu widzę efekty swojej pracy - mówi Julia Szychowska, pracownik socjalny Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrocławiu z zespołu Terenowej Pracy Socjalnej nr 3. - W osobach, które do nas przychodzą, nie zawsze widać te emocje, ale tutaj, już nad ich grobami, czuję się tak, jakbym mogła im pomóc jeszcze raz - dodaje.
Nasza rozmówczyni opowiada, że tym razem udało im się znaleźć sponsora na wymianę krzyży, a część zakładów pogrzebowych zaproponowała zajęcie się zniszczonymi tabliczkami.
Z czasem do inicjatywy włączyły się także szkoły, pracownicy z innych zakładów terenowych MOPS-u (m.in. poprzez tworzenie stroików ze swoimi podopiecznymi) oraz Towarzystwo pomocy im. św. Brata Alberta. Pomogli również wrocławianie, którzy przynosili znicze i grabki, a także inny sprzęt do sprzątania grobów.
- Widać, że mało osób odwiedza te groby. Nikt już ich raczej nie czyści, a według mnie każdy zasługuje na przyzwoite miejsce - mówi Zuzanna, uczennica Szkoły Podstawowej nr 1 we Wrocławiu, którą spotkaliśmy podczas akcji.
Jagoda, jej koleżanka ze szkoły, uważa, że takie działania uczą szacunku do wszystkich osób. Dodaje, że taka praca to dla niej przyjemność. Czerpie z tego satysfakcję i ma poczucie, że zrobiła coś dobrego. Takich grobów jest jednak we Wrocławiu znacznie więcej.
- Mamy też takie miejsca na Pawłowicach czy Jerzmanowie, ale nie wszędzie jesteśmy w stanie dotrzeć. Stąd też nasz apel do wrocławian - jeśli będziecie Państwo na cmentarzu i zauważycie opuszczony grób, to prosimy - zapalcie świeczkę. Każdemu należy się pamięć - mówi Agnieszka Chamioło.