Tarnów: Wysypisko zamiast nowej atrakcji turystycznej. Pozostałości barbakanu z czasów hetmana od dekady czekają na rewitalizację
Wykopaliska na pl. Morawskiego. Ziemia skrywa tutaj cenne budowle z XVI-wieku
W ciągu ostatniego ćwierćwiecza plac Morawskiego dwukrotnie był eksplorowany przez archeologów. Po raz ostatni w 2015 roku. Podczas wykopalisk i prac poszukiwawczo-badawczych, którymi kierował Eligiusz Dworaczyński, udało się odkopać pochodzące z XVI-wieku mury, które stanowiły kompleks dwóch bastei, czyli niskich baszt o murach grubych na ponad trzy metry, połączonych tunelem, którym przeciągano armaty. Wybudowana przez hetmana Jana Tarnowskiego twierdza była uzupełnieniem fortyfikacji obronnych miasta i klasztoru Bernardynów, które istniały w tym miejscu znacznie wcześniej.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
- Na bazie naszych ostatnich badań i odkryć została przygotowana dla miasta koncepcja rekonstrukcji tej jedynej takiej w Europie, na dodatek zachowanej wciąż w bardzo dobrym stanie, budowli, która miała chronić Tarnów od wschodu przed najazdem Turków. Magistrat miał tylko sformalizować kwestie związane z wykupem gruntu, przez który prowadził dojazd do jednej z posesji przy placu Morawskiego - mówi Eligiusz Dworaczyński.
Dekada to mało, aby uregulować kwestie własnościowe
Jak się okazuje, mimo upływu dziesięciu lat, sprawa ta wciąż nie została załatwiona, a przez to prace związane z jakąkolwiek próbą rekonstrukcji tarnowskiego barbakanu nie mogły się rozpocząć. Brak uregulowanych kwestii własnościowych stoi też na przeszkodzie w tym, aby starać się o środki zewnętrzne na zagospodarowanie placu Morawskiego.
- Czekamy wciąż na ruch geodezji. Dopiero wówczas, kiedy uda się przejąć tę kluczową działkę i przesunąć dojazd do posesji, dopiero wówczas otworzy się szansa na zamknięcie projektowania. Bez prawa własności do tego terenu nic nie możemy zrobić - wyjaśnia Rafał Nakielny, dyrektor Wydziału Inwestycji w Urzędzie Miasta Tarnowa.
Miejsce wstydu Tarnowa
Częściowo odkopanych w 2015 roku pozostałości bastei i fortyfikacji tym razem nie zasypano ponownie ziemią, jak to się dzieje wielokrotnie w przypadku tego typu odkryć historycznych, ale zabezpieczono doraźnie specjalną konstrukcją z desek i ustawiając wokół zagrodzenia z siatki. Te jednak, po dziesięciu latach zbutwiały, zgniły, i zapadły się do środka. Na domiar złego miejsce to upodobali sobie amatorzy trunków i bezdomni. Na placu są m.in. porozrzucane puste butelki, ubrania i inne odpady, a także porzucony, zdezelowany samochód, pozbawiony częściowo kół.
- To miejsce to wstyd dla miasta. Przecież to zaplecze Rynku - perły renesansu. Tuż obok znajduje się dawny klasztor bernardynów, czyli jeden z najstarszych budynków Tarnowa, idąc dalej mamy plac Drzewny z pomnikiem Witosa, który wreszcie ma być remontowany oraz teren byłego młyna Szancera, gdzie budowany jest hotel znanej sieci. Przewijać się tutaj będzie dużo ludzi, turystów, przyjeżdżających miasta. I co? Będą przechodzić obok tego placu, który zamiast być atrakcją, wygląda jak wysypisko? - pyta Ryszard Żądło, radny miejski i osiedlowy z Tarnowa.
Jak dodaje, Rada Osiedla Starówka jeszcze wiosną zadeklarowała przekazanie 25 tysięcy złotych ze swojego budżetu na rzecz wykonania nowych zabezpieczeń wykopalisk na pl. Morawskiego i uporządkowania tego terenu. - Nie rozumiem, czemu to tak długo trwa? - mówi.
Będzie wnioskował o to, aby w planach budżetowych na 2026 rok znalazł się punkt dotyczący przygotowania projektu rewitalizacji placu.
W urzędzie miasta tłumaczą, że konieczne było uzyskanie pozwolenia konserwatorskiego na wykonanie nowego zadaszenia nad ruinami bastei. Jednocześnie toczy się postępowanie w celu wyboru wykonawcy prac. Sprawa porzuconego pojazdu została natomiast przekazana do Zarządu Dróg i Komunikacji, który jest zarządcą tego terenu.