"Krokodyle" z Konina przyciągają pasjonatów z całej Polski i zagranicy
Zanim znikną z krajobrazu regionu, chcą je sfotografować jeszcze raz. I jeszcze jeden. O świcie, we mgle, na tle pól, lasów i odkrywek. "Krokodyle" – ciężkie, hałaśliwe, wysłużone lokomotywy kopalniane – dla jednych są tylko elementem przemysłowego pejzażu, dla innych obiektem niemal kultowym. Wokół nich wyrosła prawdziwa społeczność: ludzie przyjeżdżają do Konina z Białegostoku, Gdańska, Krakowa, Szczecina, a nawet z Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, by uchwycić coś, co za chwilę stanie się historią.