Eksperci wstrzymują oddech. Nadzieja w kondycji zachodnich partnerów
W lipcu produkcja sprzedana polskiego przemysłu wzrosła o 2,9 proc. w ujęciu rocznym, sygnalizując pozytywny początek drugiej połowy 2025 roku. Jak zauważa Mariusz Zielonka, główny ekonomista Lewiatana, chociaż wynik ten jest powodem do optymizmu, to kondycja polskiej gospodarki nadal w dużej mierze zależy od sytuacji zewnętrznej. Analitycy podkreślają, że prawdziwe ożywienie nastąpi dopiero wtedy, gdy poprawa nastrojów w kluczowych gospodarkach Europy Zachodniej przełoży się na konkretny wzrost popytu.
Przemysłowa sinusoida i anomalie
Jak wskazuje Zielonka, polski przemysł w tym roku charakteryzuje się dużą zmiennością, a lipcowy wzrost jest kolejnym elementem tej rynkowej sinusoidy. GUS dokonał niedawno korekty danych za czerwiec, gdzie spadek produkcji był głębszy niż początkowo zakładano, wynosząc -0,4% zamiast -0,1%. Takie wahania pokazują, że gospodarka wciąż szuka stabilnego gruntu.
Mimo solidnego wyniku, eksperci z niepokojem analizują źródła wzrostu. Znaczącym motorem napędowym w lipcu była produkcja żywności, która odnotowała wzrost o blisko 8%. Z kolei zaskakująca i trudna do wyjaśnienia w danych anomalia to wzrost produkcji w dziale "naprawa i konserwowanie maszyn i urządzeń", który wzrósł o 47% w skali roku. Takie nierówności w dynamice poszczególnych sektorów sugerują, że ożywienie nie jest jeszcze szeroko rozlane po całej gospodarce.
Aż zagwiżdżesz z zachwytu. Trik, który musi znać każdy Polak
Światełko nadziei w europejskim PMI
Mariusz Zielonka dostrzega jednak światełko w tunelu dla polskiej produkcji przemysłowej. Nadzieja wiąże się z poprawiającymi się odczytami wskaźnika PMI (Purchasing Managers' Index) w kluczowych państwach Unii Europejskiej, w tym przede wszystkim w Niemczech i Francji. Wskaźniki te zbliżają się do poziomu 50 punktów, co w najbliższym czasie może oznaczać przejście z fazy spadków do ekspansji.
To pozytywne nastawienie jest w dużej mierze efektem porozumienia handlowego między Stanami Zjednoczonymi a UE, które może usunąć niepewność i pobudzić globalny handel. Jeśli oczekiwania niemieckich i francuskich firm przełożą się na wyższy popyt na rynkach zachodnich, Polska jako kluczowy partner handlowy będzie beneficjentem tego ożywienia. Większa liczba zamówień od naszych zachodnich sąsiadów mogłaby umożliwić polskiemu przemysłowi zakończenie roku z przewagą miesięcznych wzrostów nad spadkami.