Urodą nie grzeszą - nic dziwnego, bo taka pora roku. Nie jest im jednak do niczego potrzebna
Rzecz w tym, iż latają w listopadzie. W najbardziej ponure i wilgotne noce. Nawet przymrozki im nie straszne. Motylek marnej urody i nędznej postury, lecz odporny na chłody, co zresztą oddaje nazwa gatunku.
Co ciekawsze, latają wyłącznie samce. Samice pozbawione skrzydeł można znaleźć nisko przy ziemi pod liściastymi krzewami. Zobaczyłem kilka wirujących samców, a znalezienie samicy było już formalnością. Bezskrzydła, opasła, pokryta gęstymi włoskami szarej barwy pani dźwigała odwłok pełen jaj. Panów zwabiła zapachem w celach matrymonialnych. Po krótkich godach złoży jaja na gałązkach. I zginie, a ze złożonych jaj wiosną wylęgną się gąsienice. Skonsumują pączki i młode listki drzewa owocowych.
Agnieszka Żulewska o swoich rolach i serialu "Na Wspólnej". Jest szansa, że do niego powróci?
Na koniec kilka słów o nietypowej strategii rozrodczej motyla. Dlaczego latają tuż przed nadejściem zimy? O tej porze roku liczba wrogów naturalnych przedzimka jest minimalna. Żadnych nietoperzy, pająków czy innych ptaków owadożernych. Jeno sikorki, ale te wieczorami śpią. Za cenę odporności na chłody omija niebezpieczeństwa jakie w cieplej porze roku czyhają na owady.
Uroda? Cóż, nie jest im do niczego potrzebna.