Świeże zioło na wyciągnięcie ręki. Niepozorna lebiodka pospolita pachnie i smakuje jak przyprawa z Dalmacji
Fantastyczna przyprawa praktycznie do wszystkiego od steków poczynając na sałatkach kończąc. Słowo lebioda sugeruje coś pospolitego, słabego, byle jakiego. Tymczasem lebiodka pospolita to roślina nie byle jaka. Sztywna łodyga dumnie dźwiga na wysokość kolan pęki purpurowych kwiatostanów. Choć kwiatuszki są drobne, to wystarczy zbliżyć do nich nos, by poczuć silny zapach. Jeszcze mocniej pachną drobne listki.
Wtedy można rozpoznać, że lebiodka to przyprawa zwana dumnie oregano. Zaś "origanum" to łacińska nazwa naszej zwyczajnej lebiodki rosnącej na każdej miedzy. Trik prosty i skuteczny, bo oregano idzie jak woda, zaś lebiodka nikogo nie skusi. Roślina stała się przedmiotem kulinarnego zakładu. Mój znajomy przywiózł z Dalmacji opakowanie "jedynej, oryginalnej i prawdziwej" przyprawy w słusznej cenie.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
Doszło do pojedynku na tajnie oznakowane filiżanki herbatki z oregano i lebiodki. Pół godziny smakowania, siorbania i cmokania. Wyszło szydło z worka: żadnej różnicy. Ten sam gatunek, smak i aromat. Tylko ta cena, stanowiąca równowartość butelki tamtejszego wina. To się nazywa zostać nabitym w butelkę czy może raczej w oregano.