Kobylanka: Pani Kasia przygodę z mąką zaczęła ćwierć wieku temu. Przez ten czas nauczyła się młyna na pamięć. Zyskała nawet żartobliwy przydomek.
Katarzyna Bugno bez wahania może o sobie powiedzieć, że jest kobietą, która - jak mawiała nieodżałowana Irena Kwiatkowska - żadnej pracy się nie boi. Na co dzień piecze różne wykwintne słodkości, ale od czasu do czasu musi zajrzeć do młyna, który stoi tuż obok jej domu. Nie tylko z powodu tego, że jest w nim gospodynią, ale gdy rolnik przyjeżdża za zbożem, odprawić go w progu nie można. Więc mieli zboże na mąkę, na kaszki. W Kobylance mówią o niej Kasia Młynarka.