Kazimierz Wielki i jego córki: Paradoks życia królewskiego
Wyobraź sobie królewnę, której ślub już się odbył, a jednak nikt nie pakuje jej kufrów. Kunegunda, córka Kazimierza Wielkiego, patrzy jak mąż – syn cesarza, dumny Wittelsbach – wyjeżdża bez niej. Mija zima, wiosna, mija jedenaście lat. Europa dusi się Czarną Śmiercią, a w Polsce granice stoją zamknięte, dwór syci się dostatkiem, lecz na Wawelu ktoś uparcie przelicza szkatuły. Posag staje się zakładnikiem wielkiej gry: Luksemburgowie, papiestwo, urażona duma, rachunek za sojusz. Gdy margrabia w końcu zjawia się w Krakowie, stawia warunek chłodny jak stal: bez pełnej zapłaty nie będzie małżeństwa. Król kluczy, przeciąga terminy, wysyła część monet i coraz gorętsze obietnice. W tle milkną trąby po wielkich ucztach, kruszy się przysięga z Luksemburgami, a każdy dzień zwłoki kosztuje ją więcej niż złoto. Bo ile warte jest królewskie serce, gdy przelicza się je na grzywny? Ona sama, przezroczysta na korytarzach Wawelu, rozpięta między plotką o unieważnieniu a wizją potężnych koneksji, liczy dni. Wreszcie zapada decyzja: podróż, spełnienie żądań, noc, która miała rozpocząć nowy rozdział. Tyle że kiedy drzwi do tej przyszłości uchyliły się naprawdę, zamiast triumfu czekało tam coś, co na zawsze zmieniło los królewny…