Złota klatka Elvisa. Od mistrza karate do całkowitego wyniszczenia
W wieku 19 lat, dzięki audycji w wytwórni Sun Records, rozpoczął karierę, która wkrótce zmieniła oblicze muzyki. Jego połączenie białego głosu z czarną duszą bluesa, sceniczna charyzma i niepokorny wizerunek sprawiły, że stał się symbolem nowego pokolenia – młodych, zbuntowanych i głodnych wolności.
Ale Elvis nie był buntownikiem z wyboru. W głębi duszy pozostał chłopakiem z Południa – uprzejmym, uduchowionym, lojalnym wobec rodziny i przekonań. To rozdwojenie – między człowiekiem a mitem – będzie go prześladować przez całe życie.
Młoda dziewczyna już nie żyła. Policjantka nie wytrzymała
Człowiek, który już nie należał do siebie
Sława Elvisa eksplodowała tak gwałtownie, że nie zdążył się przed nią ukryć. Już w 1956 roku był rozpoznawany na całym świecie. Jednak to, co dla wielu było spełnieniem marzeń, dla niego stało się początkiem końca. Presley bardzo szybko został „przejęty” przez pułkownika Toma Parkera – menedżera o tajemniczej przeszłości i bezwzględnym podejściu do biznesu.
Parker nie pozwalał Elvisowi decydować o własnej karierze. Wbrew jego marzeniom o ambitnych filmach i muzyce gospel, wciskał go do produkcji klasy „B” i koncertów przynoszących szybkie zyski. To Parker zablokował Presleyowi możliwość koncertowania poza USA – nie dlatego, że nie było zaproszeń, ale dlatego, że Parker sam nie miał legalnego paszportu.
Elvis nie potrafił się sprzeciwić. Mimo talentu i charyzmy, był podatny na wpływy, szczególnie tych, którym ufał. W rezultacie – żył jak król, ale na warunkach innych ludzi.
Złota klatka Graceland
W latach 70., po krótkim powrocie na szczyty sławy (m.in. koncertem „Aloha from Hawaii”), Presley zaczął się coraz bardziej wycofywać ze świata. Graceland – jego posiadłość w Memphis – stała się jednocześnie azylem i więzieniem.
Otaczała go tzw. „Memphis Mafia” – grupa przyjaciół i ochroniarzy, którzy często bardziej go izolowali niż chronili. Choć wielu z nich miało dobre intencje, ich obecność pogłębiała iluzję kontroli. W rzeczywistości Elvis dryfował – emocjonalnie i fizycznie. Pojawiły się problemy ze snem, z układem pokarmowym, nadwagą, ale przede wszystkim Elvis cierpiał na depresję.
Leki stały się codziennością – barbiturany na sen, amfetaminy na energię, opioidy na ból, benzodiazepiny na lęki. Wszystko to przepisane przez lekarzy, w szczególności dr George’a Nichopoulosa – postać, która do dziś budzi kontrowersje. W ciągu jednego tylko roku lekarz przepisał Elvisowi ponad 10 tysięcy dawek leków – w tym tabletek, zastrzyków i ampułek.
Karate, duchowość i poszukiwanie sensu
Mniej znanym aspektem życia Presleya była jego duchowość. Pasjonował się religią, czytał Kabałę, pisma teozoficzne i literaturę Wschodu. Jego nocne rozmowy często dotyczyły Boga, reinkarnacji, sensu życia i przeznaczenia. Lubił cytować Biblię i teksty okultystyczne. Miał poczucie, że jego życie jest częścią większego planu – choć coraz częściej czuł się jak pionek.
Równolegle oddawał się pasji do sztuk walki. Trenował głównie karate stylu Shotokan i posiadał nawet honorowy 8. dan. Ćwiczenia dawały mu poczucie panowania nad ciałem, ale z czasem i to zaczęło go opuszczać – ciało przestawało współpracować, a duch tracił siłę.
Spektakl rozkładu
Występy Elvisa pod koniec życia były trudne do oglądania. Niezdrowo opuchnięty, spocony, zmęczony, często mylił słowa, a jego głos – choć wciąż silny – brzmiał jak echo dawnej świetności. Mimo to publiczność wciąż go kochała. Bilety się wyprzedawały. Legendy nie ocenia się tak, jak zwykłych ludzi.
Nie brakowało jednak incydentów: zawalone koncerty, odwołane trasy, załamania nerwowe. Jego garderoba była pełna lekarstw. Niektóre wieczory kończyły się zasłabnięciem, inne – histerią lub halucynacjami.
Najgorsze było jednak to, że nikt nie zatrzymał tego spektaklu.
Ostatnie godziny króla
15 sierpnia 1977 roku, późnym wieczorem, Elvis zjadł ulubioną kanapkę z masłem orzechowym i bananem. Wziął kolejną porcję leków i udał się do łazienki. Tam, nad ranem, jego ciało po prostu odmówiło posłuszeństwa. Został znaleziony przez Ginger Alden – jego ostatnią partnerkę – leżący na podłodze, bez oznak życia.
Nie udało się go uratować. Oficjalna przyczyna śmierci: nagłe zatrzymanie akcji serca. Raporty toksykologiczne wykazały obecność wielu substancji – łącznie 14 różnych leków, niektóre w stężeniach wielokrotnie przekraczających dawki terapeutyczne.
Legenda, która pożarła człowieka
Elvis Presley był ofiarą kultu, który sam niechcący stworzył. Wizerunek „Króla” – młodego, przystojnego, seksownego i bezgranicznie charyzmatycznego – zderzył się z ciałem zmęczonego człowieka, którego serce przestało bić zbyt wcześnie.
Nie zabiła go sława sama w sobie. Zabiła ją nieustanna potrzeba udowadniania, że wciąż zasługuje na to, by być ikoną. Gdy świat domaga się od Ciebie więcej, a Ty sam czujesz się na coraz mniej – powstaje pustka, której nie wypełni ani fortuna, ani owacje na stojąco!
Co po nim zostało?
Miliony fanów, niezliczone nagrania, filmy, inspiracja dla kolejnych pokoleń. Ale również historia przestrogi – o tym, że za każdą legendą stoi człowiek. I że nawet król rock and rolla może przegrać w walce z własnym cieniem.
Źródła
- Guralnick, Peter. Careless Love: The Unmaking of Elvis Presley. Little, Brown, 1999.
- Hopkins, Jerry. Elvis: The Final Years. St. Martin's Press, 1980.
- Nash, Alanna. The Colonel: The Extraordinary Story of Colonel Tom Parker and Elvis Presley. Simon & Schuster, 2003.
- Thompson, Charles. The Death of Elvis: What Really Happened. Delacorte Press, 1991.
- Zeznania dr. George'a Nichopoulosa przed Tennessee Medical Board, 1980.
- Oficjalny raport toksykologiczny hrabstwa Shelby, 1977.
- Relacje członków „Memphis Mafia” z książki Elvis and the Memphis Mafia autorstwa Alanny Nash.