200 ferm na krawędzi. Decyzja w Senacie przesądzi o ich losie
Zmiana przepisów ma ochronić zwierzęta przed cierpieniem
Nowe przepisy mają na celu przede wszystkim ochronę zwierząt. O te regulacje apelowały wcześniej organizacje, obrońcy praw zwierząt i obywatele. Ustawa przewiduje, że nowe fermy nie będą powstawać od momentu wejścia w życie dokumentu. Te, które funkcjonują, mają zostać zamknięte najpóźniej do końca 2033 roku. Hodowcy dostaną odszkodowania, które mają zachęcić do szybkiej rezygnacji z działalności, zaś pracownicy mogą spodziewać się odpraw.
Kwestie moralne kontra wiejska rzeczywistość
Branża futrzarska ma swoich zwolenników i przeciwników. O ile kwestie moralne są istotne, wiele osób zwracało też uwagę, że fermy produkują nieprzyjemne zapachy i hałas. Rolnicy zaś przekonują, że ta gałąź rolnictwa ma istotne znaczenie dla gospodarki i nie różni się od innych produkcji.
Limit dzienny 6 sztuk. Biedronka daje dwa produkty gratis
- Aktywiści oczywiście zarzucają rzekome złe traktowanie zwierząt, rzekome cierpienie zwierząt. Czym się różni hodowla zwierząt futerkowych od hodowli trzody chlewnej, a szczególnie w systemie przemysłowym? - pyta Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych.
Zdaniem Izdebskiego, wiele mówi się o odbudowie pogłowia trzody chlewnej w Polsce, ale działania nie wskazują na chęć rozwijania krajowych hodowli. - Coś jest tu nie tak - dodaje.
Całkowicie odejście od hodowli zwierząt na futra może wpływać na inne rynki, np. zbóż. OPZZ uważa, że doprowadzi to do nadwyżki towaru.
- 80 tys. ton zboża konsumują właśnie zwierzęta futerkowe, do tego dochodzą jeszcze odpady, które konsumują zwierzęta futerkowe, gdzie będzie trzeba je teraz utylizować i oczywiście zapłacić niemieckim firmom za tę utylizację - twierdzi szef rolniczego OPZZ.
Rolnicy obawiają się, że jeśli ustawa wejdzie w życie, to zapoczątkuje to likwidację różnych hodowli. Dodatkowo wiąże się to z utratą dotychczasowych miejsc pracy.
- Apeluję do prezydenta RP, aby takiej ustawy nie podpisał. To jest nasza gałąź gospodarki, która przynosi dochody i ta gałąź gospodarki, jak każda inna, powinna być chroniona - podsumowano.
Obrońcy zwierząt mówią o spadku produkcji w tym sektorze
Odmienne zdanie mają m.in. przedstawiciele Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Wykazują, że obecnie w Polsce działa ok. 200 ferm, jeszcze 10 lat temu było ich 810, widać więc wyraźny spadek. O ile jeszcze kilka lat temu zatrudniano w tym biznesie blisko 3 tys. osób, dziś jest to ok. 900 miejsc pracy.
- To głównie praca sezonowa, nisko opłacana i trudna. W 3 gminach z największą koncentracją ferm tylko 0,5-2% mieszkańców pracuje na fermach futrzarskich - zaznaczają w mediach społecznościowych.
O tym, jaki będzie los hodowli zwierząt na futra, zadecyduje najpierw Senat na środowym posiedzeniu plenarnym, na końcowym etapie prezydent Karol Nawrocki, podpisując lub nie podpisując ustawy.