Wynik badań potwierdził gruźlicę u padłej samicy
Pierwsze podejrzenia dotyczące choroby pojawiły się już miesiąc temu, zaraz po śmierci żubrzycy. Próbki jej tkanek trafiły do laboratorium w Puławach.
- Otrzymaliśmy właśnie wynik, jest to wynik dodatni - powiedział PAP Podkarpacki Wojewódzki Lekarz Weterynarii Mirosław Welz. To oznacza, że przyczyną zgonu samicy żubra z zagrody pokazowej w Mucznem była gruźlica.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
Przekazane wcześniej sygnały o możliwej chorobie teraz zostały jednoznacznie potwierdzone. Zwierzę było jednym z osobników zamieszkujących ogrodzoną, leśną część zagrody.
Informacja o rezultatach badań zamyka pierwszy etap postępowania. Następnym krokiem są testy pozostałych żubrów, które mogły mieć kontakt z zakażonym zwierzęciem.
Sprawdzanie stanu zdrowia pozostałych żubrów z zagrody
W zagrodzie w Mucznem przebywa obecnie 13 żubrów. Specjaliści próbują ustalić, czy wśród nich są kolejne przypadki zakażenia.
- Pobierany jest materiał, krew do badań, wykonywane są również testy tuberkulinowe, które potwierdzą, czy pozostałe osobniki są zakażone, czy nie - przekazał wojewódzki lekarz weterynarii.
Procedury obejmują zarówno pobór próbek, jak i testy, które mają pomóc w ocenie ryzyka dla całego stada. Wyniki tych badań będą kluczowe dla kolejnych decyzji administracyjnych.
Sytuacja jest szczególnie poważna, ponieważ gruźlicy u żubrów nie można leczyć.
- Jeśli potwierdzimy wystąpienie gruźlicy, to będziemy wnioskować do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o eliminację tych osobników, które uległy zakażeniu - dodał Mirosław Welz.
Jak choroba mogła trafić do zagrody
Zagroda pokazowa w Mucznem liczy około ośmiu hektarów, jest terenem zalesionym i ogrodzonym. Przez jej środek przepływa strumień, a zwierzęta mogą poruszać się swobodnie, w warunkach przypominających naturalne.
Nie wiadomo jednak, jak doszło do zakażenia.
- Oczywiście jest ona ogrodzona w taki sposób, że duże osobniki tam się nie mogą dostać. Natomiast nie jest to zagroda z litymi ścianami, tylko jest to teren, w którym te żubry mogą żyć i przemieszczać się, tak jak w warunkach naturalnych. Zarówno małe zwierzęta, jak borsuki, trochę większe, jak dziki, mogą zbliżyć się do miejsca bytowania tychże żubrów. Nie wiemy w chwili obecnej, jaka była przyczyna zakażenia, czyli jakie zwierzę przeniosło zakażenie do tej zagrody pokazowej - przekazał lekarz weterynarii.
Te słowa wskazują, że źródłem choroby mogły być dzikie zwierzęta, które mają możliwość pojawiania się w pobliżu ogrodzenia.
Historia bieszczadzkiej populacji żubrów
Żubry powróciły w Bieszczady w latach 60. XX wieku, po ponad dwustuletniej nieobecności na tym terenie. Sprowadzono wówczas zwierzęta rasy białowiesko-kaukaskiej, które wywodziły się od żubra z Kaukazu oraz samic trzymanych w ogrodach zoologicznych i prywatnych zwierzyńcach.
Osobniki pochodzące z krzyżówek linii kaukaskiej z białowieską występują wyłącznie w Bieszczadach. W innych miejscach w Polsce żyją żubry czystej linii białowieskiej.
Dzisiejsza bieszczadzka populacja należy do najliczniejszych w Polsce poza Białowieżą i uchodzi za największą na świecie grupę tych zwierząt żyjącą w środowisku górskim.
Problemy zdrowotne żubrów i wcześniejsze przypadki gruźlicy
Żubry są szczególnie podatne na zakażenia gruźlicą, dlatego każde ognisko choroby jest traktowane jako zagrożenie dla całej populacji. W Bieszczadach gruźlicę stwierdzono wcześniej w 1996 roku, a następnie ponownie w 2010 roku.
Przez ponad dekadę sytuacja była stabilna. Od 2012 roku nie wykryto żadnego nowego przypadku. Szacuje się, że obecnie w bieszczadzkich stadach żyje ponad 80 osobników.
Najświeższe informacje o śmierci samicy z Mucznego mogą jednak oznaczać konieczność ponownej oceny ryzyka dla tego cennego stada. W najbliższych tygodniach to wyniki badań pozostałych żubrów zdecydują o dalszych działaniach służb weterynaryjnych.