Gmina Witnica: Niepewna przyszłość szkół. Rodzice: To uderza w nasze dzieci i całe wsie
Dlaczego likwidować to, co działa?
Zapowiedzi władz gminy dotyczące planów wypracowania nowego modelu funkcjonowania oświaty wzbudziły sporo kontrowersji wśród mieszkańców. Szczególnie silny jest głos rodziców z Dąbroszyna, ale w podobnym tonie wypowiadają się również rodzice z Kamienia Wielkiego.
- Pani burmistrz chce, aby część uczniów umieścić w witnickich podstawówkach. Następnie za dwa lata prawdopodobnie zlikwidować te lokalne szkoły. Nasze dzieci płaczą, bo słyszą, że będą musiały dojeżdżać do szkoły kilka kilometrów dalej. A my jako rodzice, mamy poczucie całkowitej bezradności. To nie jest komfortowe dla żadnej rodziny - mówią mieszkańcy.
Nagrał go i wysłał na policję. Teraz każdy zobaczy, co zrobił kierowca
Lokalnej społeczności planowane zmiany w gminnej oświacie wydają się niezrozumiałe. Szczególnie w kontekście trwającego dużego remontu szkoły w Dąbroszynie. Mieszkańcy pytają wprost: skoro szykuje się likwidacja, po co inwestować środki w modernizację placówki? Na korytarzach krążą plotki, że w budynku po szkole mogłoby powstać zupełnie inne miejsce - od domu opieki po ośrodek dla migrantów. Choć to jedynie niepotwierdzone domysły, pokazują skalę niepewności, z jaką mierzą się rodzice.
Mniejsze szkoły to lepsze warunki
Rodzice podkreślają również, że miejscowa szkoła to nie tylko instytucja edukacyjna, lecz także centrum życia społecznego. Zwracają uwagę, że Dąbroszyn nie jest wsią, która się wyludnia. Przeciwnie - coraz więcej rodzin wybiera ją jako miejsce zamieszkania. Oddaje się tu do użytku więcej nowych domów niż w samej Witnicy, co według rodziców powinno być argumentem za wzmocnieniem, a nie ograniczaniem lokalnej infrastruktury.
- Nasza wieś dynamicznie się rozwija. Wprowadzają się młodzi ludzie, którzy chcą tutaj żyć i zakładać rodziny. Likwidacja szkoły to krok wstecz. Jak mamy przyciągać nowych mieszkańców, jeśli odbiera im się podstawowe usługi? - pytają zdezorientowani.
Demografia stawia gminę pod ścianą
Jednocześnie faktem są poważne wyzwania demograficzne, przed którymi stoi gmina. W ostatnich latach liczba urodzeń drastycznie spadła. W samej Witnicy w tym roku pojawiło się na świecie zaledwie 35 dzieci. Łącznie, w całej gminie, urodziło się 62 maluchów. To liczby, które jeszcze dekadę temu trudno byłoby sobie wyobrazić.
- W praktyce oznacza to, że za kilka lat ta niewielka grupa dzieci zapełni zaledwie dwie, góra trzy pierwsze klasy. Dziś w gminie funkcjonuje aż pięć szkół podstawowych, co tworzy konieczność przemyślenia dotychczasowego modelu funkcjonowania oświaty - podkreśla burmistrz Agnieszka Chudziak.
Burmistrz tłumaczy również, że choć w Dąbroszynie osiedla się coraz więcej rodzin, to wcale nie oznacza, że w miejscowej szkole uczy się więcej dzieci.
- Prawda jest taka, że osoby, które budują tam swoje domy, często nie oddają dzieci do tamtejszej szkoły, ale wożą je do placówek w Kostrzynie czy Witnicy. Dlatego w szkole witnickiej do jednej klasy chodzi ponad 20 dzieci, a w szkole Dąbroszynie uczęszcza ich zaledwie 6. To z kolei oznacza, że koszt pobytu dziecka w szkole w Witnicy wynosi 16 tysięcy złotych rocznie, a w Dąbroszynie jest to już 35 tysięcy złotych rocznie. Mniej dzieci w szkołach to mniejsze potrzeby oświatowe, które otrzymujemy z budżetu państwa, a większy wkład budżetu gminy - wylicza Agnieszka Chudziak.
Gmina: Nie mówimy o zamykaniu szkół
Burmistrz ogłosiła rozpoczęcie szerokiego dialogu o przyszłości lokalnej edukacji. Zapewnia, że proces ten nie ma na celu likwidacji placówek, lecz racjonalne dostosowanie struktury szkół do liczby uczniów. W planie są spotkania z dyrektorami i nauczycielami, a głównym celem ma być wspólne wypracowanie nowego modelu funkcjonowania szkolnictwa w gminie.
- Proces ten będzie trudny, ale jest konieczny i musi zostać przeprowadzony przy udziale wszystkich zainteresowanych stron. Absolutnie nie mówimy o zamykaniu szkół. Chodzi o mądrą reorganizację i takie uporządkowanie systemu, aby zadowoleni byli uczniowie, rodzice i kadra pedagogiczna - deklaruje.
Choć władze gminy apelują o spokój, mieszkańcy podkreślają, że potrzebują konkretnych informacji, jasnych planów i rzeczywistego dialogu. Liczą, że ich głos zostanie wysłuchany, a decyzje podejmowane w najbliższych miesiącach nie zapadną bez uwzględnienia realnych potrzeb lokalnych społeczności.