Inowrocław: Kioski szpecą ulice od lat. Mieszkańcy wstydzą się tych miejsc
Od dłuższego czasu do radnego oraz innych przedstawicieli lokalnych władz docierały liczne sygnały od zaniepokojonych mieszkańców. Zwracali oni uwagę, że opustoszałe budki, z odpadającą farbą i śladami zniszczeń, tworzą przygnębiający widok i negatywnie wpływają na odbiór całej okolicy.
- Te zaniedbane kioski to plama na wizerunku naszej miasta - powiedział Robert Rychwicki. - Stoją nieużywane, niszczeją i stanowią rażący kontrast z nowoczesną infrastrukturą, taką jak chociażby niedawno wyremontowane przystanki autobusowe. Zamiast podnosić walory estetyczne, działają jak magnes na kolejne zaniedbania. Czas to zmienić - dodali radni.
Agnieszka Żulewska o swoich rolach i serialu "Na Wspólnej". Jest szansa, że do niego powróci?
W złożonej interpelacji radni Rychwicki i Stanisz wnioskują o podjęcie konkretnych i szybkich działań przez magistrat. W pierwszej kolejności urzędnicy mają ustalić status prawny gruntów, na których stoją kioski. Od tej kluczowej kwestii będą bowiem zależały dalsze kroki.
- W interpelacji stawiamy trzy fundamentalne pytania do władz miasta. Po pierwsze: czy te kioski stoją na terenie prywatnym, czy miejskim? Po drugie: jeśli to teren prywatny, to kiedy właściciel zostanie wezwany do natychmiastowego uporządkowania lub całkowitej likwidacji tych obiektów? I po trzecie: jeśli są to grunty miejskie, to jakie działania naprawcze lub likwidacyjne planuje podjąć ratusz?
Mieszkańcy liczą, że interwencja radnych przyniesie wymierny efekt. Uporządkowanie tych newralgicznych punktów znacząco poprawiłoby nie tylko wygląd al. Niepodległości i ul. Wojska Polskiego, ale także podniosłoby standard całej okolicy, przywracając jej dawny blask.
Sprawa jest o tyle pilna, że zaniedbane obiekty często przyciągają wandali i stwarzają poczucie braku nadzoru, co może przekładać się na ogólne poczucie bezpieczeństwa mieszkańców.