Kogo karmić i czym? Są zakazy i nakazy, a na kaczkomaty patrzymy z daleka
Każdy okruch rzucony dzikim kaczkom czy łyskom zatrzyma je na miejscu. Głód zmusi je do odlotu na cieplejsze południe. Jeśli zostaną, a przyjdzie prawdziwa zima, przymarzną do lodu. Krótko mówiąc, kaczkomaty wydające jedzenie omijamy szerokim łukiem.
Co do sikorek i innego upierzonego drobiazgu, to dokarmianie jest bardzo potrzebne. Pal licho ewolucję, selekcję naturalną i przeżywanie najlepiej przystosowanych do ekstremalnych warunków. Wszystkie ptakoliczenia i profesjonalne obserwacje ornitologów pokazują systematyczne zmniejszanie liczebności ptaków w Europie. Powody są różne, lecz tendencja wskazująca na powolne wymieranie wyraźna. Jako przykład wskażę wróble domowe. Kiedyś najliczniejszy ptak w miejskiej strefie, dzisiaj rzadkość.
Świadek podniósł alarm. Spójrzcie na nagranie ze Śląska
Podobnie jest z gawronami, kawami i wronami. Nielubiane, hałasujące i brudzące w parkach również są mniej liczne. W zachodniej Polsce to gatunek ginący. Dokarmiać trzeba. Czym? Menu dostosowujemy do gości. W karmniku najlepiej sprawdza się pastewny słonecznik. Tani, uniwersalny i pewny. Mój ogrodowy karmnik już stoi. Zapas słonecznika w pogotowiu. Czekam na zimę.