Nowa Sól: Artyści z całego świata przyjechali i tworzyli graffiti
To była już dziewiąta edycja imprezy Fight or Die. Nowa Sól stała się stolicą sztuki ulicy! A to za sprawą organizatorów: Stowarzyszenia PARK, Łukasza Hendla i Łukasza Karasia.
W tym roku graffiti jam odbył się na wiadukcie w ciągu ul. Wielkopolskiej. Została też stworzona otwarta galeria street art na terenie byłej fabryki nici "Odra".
Siedział pod schodami. Właściciel wezwał służby. Policjanci od razu go rozpoznali
Zobaczcie w naszej galerii efekty prac artystów, czyli mnóstwo pięknych dzieł! Przy Wielkopolskiej malowali już kolejny raz, więc niektóre graffiti pochodzą jeszcze z poprzednich edycji.
Pierwszy raz w ramach festiwalu w Magazynie Solnym mogliśmy zobaczyć także wystawę prac malarskich, obrazów, grafik i plakatów z kolekcji FoD.
Organizatorzy przygotowali również warsztaty graffiti. Poprowadziła je Ada Bednarek z Fundacji Panopticum. Miały miejsce przy ul. Poprzecznej.
Cały świat w Nowej Soli
W tym roku do Nowej Soli przyjechało ok. 50 grafficiarzy. Połowa z Polski, połowa z zagranicy: Niemiec, Belgii, Anglii, Stanów Zjednoczonych, Indonezji, Argentyny i Ukrainy.
Dopiero skończyliśmy tę edycję, a ludzie już zgłaszają się na kolejny rok - mówi "Gazecie Lubuskiej" Łukasz Hendel, organizator imprezy. - Staramy się nie ingerować w dzieła, nie narzucać tematów. Wolę, żeby one wychodziły bezpośrednio z doświadczeń artysty.
Cieszy go poziom tegorocznych prac.
Był bardzo wysoki - komplementuje artystów. - Kilka z tych dzieł jest naprawdę światowej klasy, robią duże wrażenie. I rzeczywiście niektórzy z uczestników na co dzień tworzą graffiti na całym świecie.
Fight or Die jest dziś jednym z najlepszych festiwali graffiti w Polsce. Organizatorzy nie mają kompleksów: mówią, że spokojnie mogą się równać z Meeting Of Styles w Lublinie.
Do tego panuje u nas świetna atmosfera - ocenia Hendel. - Artyści nie tworzą tutaj po to, żeby się wykazać, pojedynkować, a czasem tak jest w świecie graffiti. Tworzymy klimat towarzyski, kumplowski, przyjacielski. Dla nas to ważne: żeby ludzie, którzy do nas przyjeżdżają, dobrze się tutaj czuli, a oni w zamian za to zostawiają coś dla nas, mieszkańców, bo przecież chodzi też o to, żeby w naszej przestrzeni było przyjemniej i ładniej. To główna idea.
Re-Odra ma duży potencjał
Powoli w Nowej Soli zaczyna brakować przestrzeni, gdzie artyści mogliby malować. Ale jest teren starej "Odry", który niesie za sobą duże możliwości.
Świetne ściany do malowania, a dziś są po prostu brzydkie. Można byłoby przygotować projekt, kompozycję, która nawiązywałaby do historii fabryki nici, podobnie jak mural, który powstał koło wieży. O ile oczywiście konserwator zabytków i właściciele budynków by się zgodzili - zaznacza Hendel.
I dziękuje za wsparcie w organizacji FoD urzędowi miasta w Nowej Soli, powiatowemu konserwatorowi zabytków oraz całej ekipie wolontariuszy.
Wielkie brawa dla Łukasza Karasia
Pomysłodawcą, współzałożycielem i dyrektorem artystycznym FoD jest nowosolanin Łukasz Karaś. Choruje na SLA - stwardnienie zanikowe boczne. Sztuka daje mu siłę do walki z chorobą.
Od niego wyszła idea i od początku staraliśmy się wspólnie spełniać marzenia o festiwalu - zaznacza Hendel. - Myślę, że ta impreza jest dla Łukasza najlepszą terapią: ma możliwość ekspresji swojej wizji, rozmowy z ludźmi, którzy tworzą graffiti. Zawsze się interesował tym rodzajem sztuki i zyskał w środowisku ogromny szacunek. Jednocześnie zależy mu - o tym zawsze mówił - żeby dzięki sztuce zmieniać Nową Sól na lepsze.