Śląski język regionalny? Franki: "Dziewiąta ustawa nie ma sensu"
"Wiemy, że prezydent tego nie podpisze"
Niedawno do Sejmu ponownie trafił projekt ustawy zmieniającej ustawę o językach, o mniejszościach narodowych i etnicznych i języku regionalnym, dzięki której język śląski zostałby uznany za język regionalny. To dokładnie ten sam projekt, który w maju ubiegłego roku został zawetowany przez prezydenta Andrzeja Dudę. Czy kolejne próby mają w obecnej sytuacji jeszcze sens?
Siedział pod schodami. Właściciel wezwał służby. Policjanci od razu go rozpoznali
- To chyba dziewiąte podejście, które moim zdaniem, sensu nie ma takiego praktycznego, bo wiemy, że prezydent tego nie podpisze. Mogę się o wszystko założyć - mówi Grzegorz Franki w Marcinowi Zasadzie, redaktorowi naczelnemu Dziennika Zachodniego w "Rozmowie dnia" na antenie Radia Katowice.
I choć inicjatywa ma znikome szanse powodzenia, to w ocenie prezesa Związku Górnośląskiego i tak warto ją podjąć, ponieważ w ten sposób "przypominamy się państwu polskiemu, że istniejemy, że mamy takie aspiracje". W jego ocenie próby rozmów w tej sprawie z prezydentem nie mają sensu, ponieważ Karol Nawrocki "nie zrobi niczego bez zgody Nowogrodzkiej".
Redaktor Zasada przypomniał, że w woj. śląskim Karol Nawrocki miał najwyższe poparcie w tych okręgach, w których w spisie powszechnym odnotowywano najwyższe wskaźniki deklaracji narodowości śląskiej i języka śląskiego. W jego ocenie daje to pole do rozmów z nowym prezydentem.
- Pan powinien myśleć w takich kategoriach, jak myśli prezydent Nawrocki i jego otoczenie, a nie w naszych kategoriach. Patrzymy troszkę z własnej perspektywy - mówi Grzegorz Franki.
Następnie prezes Związku Górnośląskiego zaprosił red. Zasadę to wspólnej wizyty u prezydenta Nawrockiego, jeśli uda mu się zaaranżować takie spotkanie.
"Edukacja regionalna powinna być finansowana z budżetu państwa"
Obok języka śląskiego inną palącą kwestią dla zachowania śląskiego dziedzictwa jest edukacja regionalna. Obecnie prowadzona jest przez samorządy jedynie trzech miast: Katowic, Rudy Śląskiej i Rybnika.
- W tych trzech miastach zetknęły się oczekiwania społeczne z otwartą wolą samorządowców. Tak było w Katowicach, tak było w Rudzie Śląskiej i tak było w Rybniku. Działacze społeczni również mojej organizacji, zwłaszcza w Rudzie Śląskiej i w Katowicach, o to zabiegali. W Rybniku podobnie. Tamtejsi działacze, tamtejszych organizacji regionalnych prowadzili rozmowy z samorządowcami i edukacja regionalna systemowo jest, co nie znaczy, że w innych miastach się o to nie zabiega albo że nie ma takiej otwartości - przekonuje Grzegorz Franki.
Podkreślił, że aby to się zmieniło potrzeba finansowania edukacji regionalnej przez budżet państwa. Wówczas, edukacja regionalna powinna być powszechna w całym kraju.
- Oczywiście nie będę zabijał o edukację regionalną na Podlasiu czy w Wielkopolsce, ale uważam, że młody obywatel tego państwa powinien, przede wszystkim wiedzieć skąd pochodzi, gdzie się urodził, gdzie się wychowuje i co się na tej ziemi dzieje, i działo, jaka ona jest. W związku z tym edukacja regionalna powinna być finansowana z budżetu państwa - zauważa Franki.
Przypomniał też, że samorząd województwa śląskiego w dużym stopniu finansuje studia podyplomowe z wiedzy o regionie, a od dwóch lat też z języka śląskiego. W kontekście edukacji regionalnej w jego ocenie pieniądze powinny popłynąć z Warszawy.
- Mamy tutaj posłów, którzy zostali wybrani, oni powinni docierać do decydentów, czyli do ministerstwa edukacji narodowej, do premiera Rzeczypospolitej i mam nadzieję, że jeżeli będzie to taki duży ruch, głośny ruch, no to coś wywalczymy. Jak będziemy siedzieli cicho, to będzie tak, jak jest albo gorzej - podsumowuje Franki.