Tarnów: Pies skonał w męczarniach. Mężczyzna usłyszał zarzut
Pies skonał w męczarniach na ternie tarnowskiej firmy
Do bulwersującego zdarzenia doszło 2 lipca. Jeden z dyrektorów ówcześnie zatrudnionych w tarnowskiej spółce zbrojeniowej przyjechał do pracy służbowym samochodem, ze swoim psem rasy border coli. Pozostawił jednak zwierzę w rozgrzanym samochodzie na długie godziny.
Agnieszka Żulewska o swoich rolach i serialu "Na Wspólnej". Jest szansa, że do niego powróci?
Gdy pracownicy Zakładów Mechanicznych zorientowali się, że pies znajduje się w pułapce bez wyjścia, podjęli starania, aby dostać się do wnętrza pojazdu. Przy wykorzystaniu zapasowych kluczyków otwarto samochód, ale zwierzę w środku było już niestety martwe.
O sprawie zrobiło się głośno dopiero kilka dni po zdarzeniu, gdy w internecie sytuację opisał tarnowski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Zareagowała wtedy zarówno policja, jak i władze Zakładów Mechanicznych. Przedstawiciel tarnowskiej firmy przekazał wtedy, że pracownik, który wwiózł psa na teren firmy, rozstał się z firmą i już nie jest jej pracownikiem.
Policja z Tarnowa stawia zarzuty
Funkcjonariusze tarnowskiej policji wszczęli natomiast postępowanie w sprawie zdarzenia na terenie Zakładów Mechanicznych. Po przesłuchaniu świadków oraz zebraniu dowodów byłemu pracownikowi spółki przedstawiono zarzut znęcania się nad zwierzętami.
Podejrzany nie przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia.
- Złożył też wnioski dowodowe, z którymi się musimy zapoznać. Materiał musi zostać rzetelnie oceniony i po tym zostaną podjęte dalsze decyzje - mówi asp. Kamil Wójcik, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji.