Zakopane: TONZ toczy batalię o miasto bez samowoli budowlanych
Była sesja naukowa, były nagrody dla właścicieli odrestaurowanych domów i podziękowania dla społeczników. Ale jubileusz stał się przede wszystkim momentem na refleksję - Zakopane, jak zgodnie przyznali eksperci, przekroczyło granicę wytrzymałości, a TONZ otwarcie mówi, że bierze na siebie rolę tego, kto będzie "gasić pożary".
Uchwycił go monitoring. Nagranie z Rossmanna trafiło do sieci
Dziedzictwo? Tak. Ale najpierw - gaszenie pożarów
- Jesteśmy tam, gdzie się coś pali - dosłownie i w przenośni - mówi prezeska Agata Nowakowska-Wolak. To zdanie dobrze opisuje czterdzieści lat działalności: od kwest na rzecz zabytkowych nagrobków, przez interwencje ratujące willowe perełki Zakopanego, po wpisy do rejestru takich obiektów jak Czerwony Dwór czy Willa Oksza. Ale dziś - jak dodaje - największym zagrożeniem nie jest czas, lecz tempo i agresja współczesnej zabudowy.
- Zakopane jest przeinwestowane. Od lat ostrzegamy, że wymiana substancji, burzenie starych willi i zastępowanie ich kolejnymi apartamentowcami, to ślepa uliczka - podkreśla Nowakowska-Wolak. Wymienia przykłady, które bolą: willa Limba, w której mieszkał Karol Szymanowski, dziś gnije w ciszy; Jagienka, do której zachodził Witkacy, rozpada się na oczach mieszkańców.
Podhalański Alarm Budowlany: dwa miesiące, 35 spraw i groźby
To właśnie nowa inicjatywa TONZ - Podhalański Alarm Budowlany - rozpala największe emocje. I nic dziwnego: od dwóch miesięcy wolontariusze Towarzystwa sprawdzają zgłoszenia mieszkańców dotyczące nielegalnych budów, wysyłają pisma, wnioskują o dopuszczenie do postępowań, a przede wszystkim nie odpuszczają.
- Ponad 35 spraw w dwa miesiące. Niektóre dotyczą jednej działki - jak w przypadku Krupówek 34. Ale interwencji jest mnóstwo - mówi Piotr Zając, inicjator patrolu. Dodaje jednak coś, co obrazuje temperaturę sporu. - Dostaliśmy ostrzeżenia, że mamy uważać na wybite szyby, na to, że są tu duże pieniądze. Ale jeśli my tego nie zrobimy, to kto?
Dubaj pod Giewontem. "Prawo budowlane się tu nie przyjęło"
Podobnie ostro mówiła dr hab. Monika Bogdanowska, konserwator dzieł sztuki i jedna z prelegentek konferencji.
- Idziemy w kierunku Dubaju. Czy Zakopane potrzebuje Dubaju? - pytała. - Krupówki już dziś są przykładem tego, że można zniszczyć charakter miejsca, nawet jeśli istnieją narzędzia ochrony. Problemem nie jest ich brak. Problemem jest to, że nikt ich nie egzekwuje.
Bogdanowska zwróciła uwagę, że wpis do rejestru zabytków układu urbanistycznego Krupówek, o który walczy TONZ, jest ważny, ale nie rozwiąże wszystkiego. - To nie jest magiczna różdżka. Samorząd ma narzędzia. Tylko musi chcieć ich używać - mówiła.
Jubileusz w cieniu odpowiedzialności
Uroczystości miały oczywiście swój podniosły charakter. W sali obrad pojawili się przedstawiciele powiatu, miasta i instytucji konserwatorskich. Wykłady, panel i prezentacje ukazały Zakopane jako przestrzeń skrajnego napięcia między dziedzictwem a presją komercyjną.
Tego dnia wręczono także wyróżnienia właścicielom prywatnych, niewpisanych do rejestru zabytków domów, którzy - z własnych środków - przeprowadzili renowacje z poszanowaniem tradycji. W czasach, gdy panuje moda na szybkie zyski, takie przykłady są jak promienie światła w gęstniejącym smogu inwestycyjnym.
Wydarzeniu towarzyszyła premiera "Katalogu zabytków Zakopanego", publikacji dokumentującej 101 obiektów wpisanych do rejestru - narzędzia, które w rękach mieszkańców i społeczników może stać się bronią w obronie dziedzictwa.