Zamiast radości przyniosą kłopoty. Zakazane rośliny w ogrodzie
Miłośnicy ogrodów prześcigają się w wynajdywaniu roślin oryginalnych i unikatowych, by stworzyć niepowtarzalną przestrzeń. Niestety wiele roślin mimo niezaprzeczalnej urody to roślinne zło wcielone i "koń trojański" w ogrodzie. Chętnie się adaptują w przestrzeni i szybko ją anektują tylko dla siebie.
Pół biedy jeśli jest to rodzima mięta, która rozmnaża się przez podziemne kłącza, czy rozsiewające się nagietki, rudbekie, czy rukola. Niestety do naszych ogrodów wkraczają również rośliny inwazyjne, których towarzystwo w ogrodzie z czasem staje się utrapieniem.
Uchwycił go monitoring. Nagranie z Rossmanna trafiło do sieci
Modne, piękne, unikatowe i niebezpieczne
Najbardziej znanym przykładem rośliny inwazyjnej, która została wprowadzona do Polski jest barszcz Sosnowskiego. Roślina z efektownymi baldachami miała być w latach 50 remedium na problemy paszowe. Doskonała do karmienia bydła wydawała się idealnym pomysłem na uprawy w krajach bloku wschodniego. Niestety szybko okazało się, że jest niezwykle niebezpieczna dla ludzi, na dodatek trudna do wytępienia. Kiedy raz rozgościła się na jakimś terenie, właściwie pozostaje na nim na zawsze.
Podobnie jest z redestowcem japońskim. Ta niezwykle efektowna roślina charakteryzuje się szybkim wzrostem, dzięki czemu błyskawicznie zarasta każdą przestrzeń. Jej ulubione stanowisko to brzegi rzek i strumieni, podmokłe łąki. To co początkowo było jej zaletą, dziś jest podstawową wadą. Rdestowiec nie daje się wytępić, za to chętnie (podobnie jak bambus) rozchodzi się w ziemi nawet na głębokości metra i strzela zielonymi pędami w dowolnym miejscu. Można go więc spotkać również w miastach. W Łodzi duże skupisko można obserwować na cmentarzu na Dołach, gdzie przebija alejki i niszczy nagrobki.
Raz posadzisz, masz kłopot na lata, możesz też zapłacić karę
Aktualnie na rządowej i unijnej liście (m.in. na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz na stronie Komisji Europejskiej) roślin inwazyjnych IGO, czyli takich które zagrażają polskiej przyrodzie, znajduje się 88 pozycji. Są to zarówno rośliny jak i zwierzęta. Te pierwsze do naszego kraju trafiają często jako wspomnienie podróży, bo chętnie przywozimy nasiona, czy sadzonki. Zwierzęta pojawiają się często jako pasażerowie "na gapę" jadąc w roślinach, owocach i warzywach w legalnych transportach.
W przypadku roślin wiele z nich pojawiło się w polskich ogrodach legalnie, bez świadomości jak wielkie szkody mogą wyrządzić. Należy do nich dławisz okrągłolistny. Jeszcze 10-15 lat temu to była ogrodnicza ciekawostka, unikat o jakim marzyło wielu ogrodników. Egzotyczne pnącze w sezonie ma nawet 4 metrowe przyrosty, a rośnie do 12 metrów. Jest silnie inwazyjny, bo rozrasta się przez korzenie oraz z nasion. To właśnie one są niezwykle dekoracyjne i stanowią niekwestionowaną ozdobę. Jest mrozoodporny, doskonale znosi nawet drastyczne przycinanie, a raz posadzony w ogrodzie pozostanie w nim na zawsze. Z tego powodu trafił na listę nie tylko roślin inwazyjnych, ale również zakazanych. Handel dławiszem jest dozwolony jeszcze tylko do sierpnia 2026 roku, nie oznacza to jednak, że do tego czasu możemy go kupować.
Zgodnie z rozporządzeniem unijnym z 12 lipca 2022 roku od 2 sierpnia 2027 roku będzie obowiązywał całkowity zakaz uprawy tej rośliny. Dotyczy to zarówno przestrzeni publicznych (parków, ogrodów) jak i przydomowych ogródków i działek. Mając dławisza w ogrodzie zapłacimy karę w wysokości nawet miliona zł.
Pełną listę roślin IGO w Polsce można znaleźć na rządowej stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (GDOŚ). Można się spodziewać, że z czasem na listę roślin zakazanych w naszym kraju trafią kolejne rośliny IGO lub pojawią się nowe, które dziś traktowane są jako ozdobne. Często o inwazyjności danej rośliny przekonujemy się dopiero po latach od momentu, kiedy staje się popularna i powszechnie stosowana w ogrodach.